wtorek, 28 stycznia 2014

„Rozśpiewana historia” Część 62 + PRZEPRASZAM!

„Rozśpiewana historia” Część 62

Przepraszam

****Leigh-Anne****
- Hej… Wszystko w porządku? - usiadłam na łóżku obok Liama. Siedział ze spuszczoną głową, a jego wzrok był wbity w podłogę.
- Nie do końca - odparł po dłuższej chwili ciszy. - Ale miło, że tak się o mnie martwisz. - Jeden kącik jego ust podniósł się lekko w górę.
- No tak, zapomniałam, że nie muszę nic mówić, abyś ty wiedział co chcę ci powiedzieć, a nawet więcej - wywróciłam oczami. To w sumie denerwujące… Może wyczytać więcej niż chciałabym mu przekazać.
- Tak… Z reguły dlatego ludzie przestają mnie lubić po jakimś czasie - zaśmiał się.
- Możesz to jakoś wyłączyć? - zaciekawiłam się. Jestem zafascynowana jego darem. Jak on działa? Jak on słyszy myśli innych ludzi?
- Nie wiem. Nigdy mi się nie udało. Odpowiadając na twoje pytania: to jest tak jakbyś była w sali pełnej ludzi. Wszyscy rozmawiają kompletnie o czym innym, przez co dochodzi do gwaru. Nie idzie nic zrozumieć. Ale jeśli się skupisz na konkretnej osobie, jesteś w stanie zrozumieć co mówi - wyjaśnił.
- Wow… A więc cały czas ci huczy w głowie?
- W zasadzie to tak, dokładnie - zaśmiał się. Udało mi się poprawić jego humor! Punkt dla mnie.
- Pamiętasz, że to słyszę?
- Racja - pacnęłam się w czoło. – Przykro mi, ja też swoich myśli nie potrafię wyłączyć.
- Nic nie szkodzi – wzruszył ramionami, jakby chciał dać znać, że już się przyzwyczaił. Hm, skoro już mu trochę lepiej, to może mi powie dlaczego Angelica odeszła? - Nie wiem czy chcesz wiedzieć - ubiegł mnie.
- Chcę - zapewniłam szybko.
- Odeszła, bo dba o siebie. Avalon nadal chciałaby się na niej zemścić za uratowanie Jade. Do rytuału potrzebna jest ofiara: wampir. Angel obawiała się, że to ona nią zostanie.
- Przecież byśmy do tego nie dopuścili – oburzyłam się. Angelica to nasza znajoma, nie moglibyśmy jej poświęć… Boże, w co myśmy się wpakowali?! Klątwy, ofiary, czarownice, wampiry… Czy naprawdę potrzeba śmierci dwóch osób, aby Jade i Harry mogli być razem?
- Też się przeraziłem, gdy się o tym wszystkim dowiedziałem. A może nawet jest coś jeszcze o czym nie wiemy? Nie mamy pojęcia. Jedno jest pewne: Virginia odpowiednio zabezpieczyła zaklęcie. Nie będzie łatwo je złamać.
Pokręciłam tylko głową. Tego wszystkiego jest za dużo. Po prostu za dużo. Nie wiemy na czym stoimy, a i tak chcemy ruszyć dalej. W końcu powinie nam się noga… Boję się. Nie chcę stracić moich bliskich. Przez tą okropną klątwę, nie możemy być nawet razem. Połowa jest po jednej stronie miasta, a połowa po drugiej. Nie da się tego pogodzić.

****Niall****
- Wiesz, że i tak cię znajdę! - krzyknąłem rozglądając się po parku. Wzrokiem szukałem ciemnowłosej dziewczyny, która się przede mną chowała. Za jednym z pni zauważyłem skrawek materiału jej granatowej kurtki. Uśmiechnąłem się do siebie i pognałem w kierunku owego drzewa. Pisnęła zaskoczona, gdy złapałem ją za rękę i pociągnąłem do siebie. Już po chwili oboje się śmialiśmy.
- Jak mnie znalazłeś? - zachichotała Avalon.
- Nie mogłaś być daleko - wzruszyłem ramionami rozbawiony.
-„No tak, przez zauroczenie Harry’ego nie mogę się od ciebie oddalać na więcej niż 15 metrów - wywróciła oczami, po czym spojrzała na mnie lekko się uśmiechając.-Dziękuję. Od dawna nie byłam na takim zwykłym spacerze.
- Nie ma za co. Do usług - ukłoniłem się, ona wybuchła śmiechem, a ja wraz z nią. Poprosiłem Harry’ego, aby pozwolił Avalon wyjść ze mną. Na początku trochę się zdziwił, ale potem od razu założył, że czarodziejka ucieknie. Po długich naleganiach z mojej strony, zgodził się, ale pod warunkiem, że będzie pod wpływem jego hipnozy. Avalon przystała na ten warunek, choć niechętnie. Teraz jesteśmy tu. W parku.
- Zastanawiałem się ostatnio, jak wielką masz moc. Harry mówił, że jesteś naprawdę potężna, skoro możesz cofnąć klątwę – rzuciłem niby od niechcenia, ale byłem bardzo ciekawy. Zeszłej nocy przed zaśnięciem ta sprawa nie dawała mi spokoju.
- „Potężna” to dobre słowo - posłała mi łobuzerski uśmiech. Popatrzyłem na nią zaintrygowany.
Zamknęła oczy. W ciągu kilku sekund zerwał się wiatr i porwał wszystkie liście do góry. Dotąd bezchmurne niebo, zasnuło się czarnymi, burzowymi chmurami. Patrzyłem na to wszystko zafascynowany. Tańczące liście krążyły wokół nas, a wiatr świszczał głośno. Musiałem przytrzymać czapkę, by jej nie zgubić. 
Po jakiejś minucie niebo się rozpogodziło, wiatr ustał, a liście opadły na ziemię. Avalon otworzyła oczy i uśmiechnęła się do mnie. Jej oddech był nieco przyspieszony, jakby po krótkim biegu.
- Wow - wydukałem oszołomiony nadal rozglądając się po okolicy. Avalon zaśmiała się cicho. Nagle posmutniała i wbiła wzrok w ziemię.
- Jestem bardzo silna jak na czarownicę. Mam wiele energii, jakiej nie ma przeciętna czarownica. Niestety to i tak nie pomoże w waszej sytuacji. Nie można zniszczyć klątwy nie zabijając się przy tym. Na tym to polega. Czar jest tak potężny, że po prostu zabije każdą czarownicę. Nie ważne jak silna i nieugięta by była.
- Rozumiem. To nie twoja wina - złapałem ją za rękę. Podniosła głowę i spojrzała na mnie.
- Chciałabym wam pomóc. Naprawdę bym chciała, przysięgam. Ale nie potrafię - poczułem wzrastający smutek z jej strony, a jej aura zmieniła jasne kolory na ponure. Naprawdę by chciała. Wierzę jej. Inaczej nie czułaby takiego poczucia winy, żalu, bólu. - Przepraszam za to, co zrobiłam. Nie chciałam jej zabijać… Po prostu bałam się, że jeżeli tego nie zrobię to sama zginę. Przepraszam…
Otarłem łzę, która spływała jej po policzku. Nawet nie myślałem o tym co robię, moja ręka po prostu sama sięgnęła do jej twarzy. Zdziwiłem się swoim gestem i natychmiast cofnąłem dłoń lekko zawstydzony.
- Wszechogarniający ból, który poczułem, kiedy zobaczyłem jak Jade opada na ziemię z wbitym w brzuch nożem… Nie do opisania. Ale cieszę się, że przeprosiłaś. Ale to chyba nie mnie powinnaś to powiedzieć - stwierdziłem. Avalon pokiwała głową. Teraz poczułem z jej strony determinację. Chciała wynagrodzić nam ten smutek, który nam sprawiła. Avalon jest w porządku. Kierował nią strach. W panice jest się zdolnym do wszystkiego. Może kiedyś uda nam się jej nawet wybaczyć? Ja jeszcze nie jestem na to gotowy, ale poznałem ją od innej strony i cieszę się z tego. Jest w porządku. Zmierzamy w jednym kierunku.

Teraz pozostaje już tylko jedno pytanie: co dalej? Klątwa ciągle zatruwa życie naszym przyjaciołom. A my jesteśmy bezsilni.
____________________________________________________________

PRZEPRASZAM!!!! PRZEPRASZAM, PRZEPRASZAM, PRZEPRASZAM I BŁAGAM O WYBACZENIE! :(
Nie mogłam ani nic dodać, ani u Was komentować ponieważ miałam szlaban na komputer... (Taaa nie przeczytałam lektury....)

Już jestem i baaaaaaaardzo Was przepraszam. Ale tyle się wydarzyło kiedy mnie nie było! Już jest ponad 36 tys. wyświetleń! WOW! Dziękuję Wam bardzo :)
A najbardziej jestem szczęśliwa z liczby obserwatorów- 20! Naprawdę baaaaaardzo Wam dziękuję, cieszę się, że tylu osobom spodobało się to opowiadanie :)

Rozdziały postaram się już dawać w miarę regularnie, co trzy może cztery dni. Zależy od weny, a także moich obowiązków :P Uff.... W końcu koniec I semestru. Ja mam średnią 4.2, a Wy? Cóż... Muszę przyznać, ze jest to najniższa średnia jaką kiedykolwiek miałam i jestem z niej naprawdę niezadowolona, no ale cóż... Mam nadzieję, że na koniec będzie o wiele lepiej :)

Kocham Was bardzo mocno, nie zapominajcie o tym! Dziękuję za wszystko co dla mnie zrobiliście i jeszcze raz przepraszam ;*

Wasza Nicol <3

P.S. Zapraszam do zakładki "pytania do bohaterów" :) Już nadrabiam zaległości, więc możecie przeczytać odpowiedzi na swoje pytania, a także czekam na kolejne :D

wtorek, 21 stycznia 2014

„Rozśpiewana historia” Część 61

„Rozśpiewana historia” Część 61

Piórka


- Jade! Jade, gdzie jesteś?! - słyszałam wołanie Perrie. Podciągnęłam tylko nogi pod samą brodę i objęłam je ramionami. Najgorsze było to, że nic nie czułam. Ciągle nic. Tylko tą przeklęta pustkę! Powinnam płakać, prawda? Nie mogę być z kimś kto jest mi przeznaczony. Albo… ja jemu. Ugh, to wszystko jest takie pogmatwane!
- Tu jesteś. - odetchnęła z ulgą Pezz.- Jak się czujesz?
Blondynka usiadła obok mnie.
- Nic nie czuję. - odpowiedziałam ze wzrokiem wbitym w ziemię.
- Na pewno jeszcze znajdziemy jakieś rozwiązanie... - zaczęła Perrie, ale jej przerwałam.
- Proszę cię. Skończ z tym pocieszaniem, okej? Nie jestem smutna, ale nie jestem też szczęśliwa. Moje uczucia są zablokowane, a myślenie o Harrym wywołuje u mnie coraz większy ból. Co mam robić? Przecież Avalon mówiła, że klątwa będzie coraz bardziej starała się nas odepchnąć od siebie. Skoro zwykła myśl o nim rozsadza mi głowę, to co będzie następne?
- Nie wiem. Ale jestem pewna, że Harry nie dopuści do tego, aby coś ci się stało. Ba! Znajdzie rozwiązanie, aby w końcu wszystko było dobrze. - objęła mnie ramieniem.
- Ale jakim kosztem?! Przecież Avalon nie może wykonać tego rytuału, bo się zabije! Nie możemy kazać jej popełnić samobójstwa! - uniosłam się. Może to i straszna wiedźma (dosłownie i w przenośni), ale i tak nie zasłużyła na śmierć. Nikt nie zasłużył.
- Skoro z rytuałem nie wyszło, to może jest inny sposób? Jade, myśl pozytywnie. Będzie dobrze. - spojrzała mi prosto w oczy. Przytaknęłam jej tylko lekko głową i wtuliłam się w jej ciepłe ciało. Dało mi to choć chwilkę ukojenia.

****Niall****

- Um… Można? - zapukałem do drzwi. W prawdzie, były otwarte na oścież, ale i tak wolałem zapukać. Na wszelki wypadek.
- To wasz dom. - mruknęła Avalon, nie odwracając się w moja stronę. Siedziała na łóżku przodem do okna i wypatrywała przez nie. Czułem jak bardzo niekomfortowo się czuła, jak się bała. Zrobiło mi się jej żal. Usiadłem obok niej i spróbowałem jej dać choć chwilę wytchnienia od przytłaczających ją emocji. Przymknęła powieki, nabrała powietrza do płuc i ze świstem je wypuściła.
- Dziękuję. - spuściła głowę.
- Nie ma sprawy. - uniosłem lekko jeden kącik ust. Siedzieliśmy w ciszy. Słychać było tylko nasze niespokojne oddechy.
- Dlaczego Harry jeszcze, poprzez zauroczenie, nie kazał mi wykonać rytuału?” - odezwała się.
- Przecież mówiłaś, że to cię zabije. - zmarszczyłem czoło.
- No. I co z tego? Dla niego to nie ma znaczenia.
- Nawet tak nie mów. Harry bardzo pragnie Jade, najbardziej na świecie, ale nie każe ci się zabić, aby mógł być szczęśliwy twoim kosztem. - potrząsnąłem głową.
- Odniosłam inne wrażenie. - stwierdziła.
- W takim razie się myliłaś. - popatrzyłem na nią. Ona czując moje spojrzenie uniosła swój wzrok na mnie. Patrzyliśmy sobie prosto w oczy. Ma śliczny kolor tęczówek. Taki głęboki brąz. Speszona spuściła głowę, a na jej policzkach pojawiły się delikatne rumieńce.
- Mama zawsze mi mówiła, że z moich oczu można czytać, jak z otwartej księgi. - powiedziała lekko rozbawiona wpatrując się w swoje palce.
- Serio? Moja mama też tak zawsze mówiła! Nie byłem dobry w kłamaniu…-  zaśmiałem się, a Avalon mi zawtórowała.
- Pokazać ci sztuczkę? - zapytała już w wyraźnie lepszym nastroju.
- Jasne! - przytaknąłem z entuzjazmem. Zawsze lubiłem sztuczki. Tylko teraz mam do czynienia z prawdziwą czarodziejką… Hmm…
- Wyciągnij dłonie. - uśmiechnęła się lekko. Wykonałem jej polecenie. Avalon położyła swoje ręce na moich i spojrzała na mnie.
- Musisz zamknąć oczy. - zachichotała.
- Ale co to będzie za sztuczka? - zapytałem niepewnie.
- Spokojnie, to nic takiego. Mama mnie tego nauczyła. - mrugnęła do mnie okiem. Postanowiłem jej zaufać i przymknąłem powieki. Nagle poczułem wiatr. Owiewał mnie dookoła. Otworzyłem jedno oko i zobaczyłem, że unosimy się kilka centymetrów nad ziemią, a wokół nas wszystko wiruje. To było takie dziwne, ale wspaniałe uczucie. Ja latałem! Spojrzałem na Avalon. Miała zamknięte oczy, wiatr rozwiewał jej włosy. Uśmiechała się.
Teraz wiedziałem, że potrzebowała trochę się zrelaksować. Magia to jej dziedzictwo. Wspomnienia z rodziną… To jej szczęście. Pierwszy raz odkąd tu jest widziałem ją taką radosną. Ma śliczny uśmiech.
Powoli zaczęliśmy opadać, a wiatr wokół nas ustał. Ponownie znaleźliśmy się na łóżku. Avalon otworzyła oczy.
- Fajnie, co? - zapytała radośnie.
- Czadowo! Potrafisz latać?
- Nie, lewitować. Przez krótki czas. - wyjaśniła.
- Wow. Naprawdę super być czarownicą. - przyznałem pełen podziwu. Totalny odlot! Mógłbym sobie wyczarować stertę jedzenia, jakieś nowe buty… albo nawet pieniądze!
- Tak, ma to swoje zalety. - zaśmiała się dźwięcznie.- Ale nie można nadużywać magii. Są reguły.
- Ooo… A co się stanie, jeśli …eee… przedawkujesz magię?
- Umieram. Magia to potężna siła, z którą nie można pogrywać. Jest też bardzo wyczerpująca. Ale takie małe, niewinne zaklęcia są bezpieczne. - chwyciła poduszkę w ręce. Rozdarła ją i rozłożyła nad nią swoje ręce. Po chwili w powietrze uniosły się piórka i zaczęły wirować wokół nas.
- Ale bomba! - ucieszyłem się jak małe dziecko. Avalon znowu się zaśmiała. Przez całe popołudnie piórka tańczyły w powietrzu, a my rozmawialiśmy to o magii, to o nadnaturalnym śpiewie. Avalon pokazała mi jeszcze parę małych sztuczek. Cyrkowcy mogą się przy niej schować!



C.d.n…


____________________________________________

Hej!

Przepraszam, że dodaję coraz rzadziej, właściwie nie wiem jakim cudem udało mi się dorwać do komputera na tą sekundę, czy dwie... Mam do przeczytania streszczenie, więc muszę się pospieszyć...
Wy już mieliście wystawianie ocen? Ja mam teraz ostatnie chwile, aby poprawić oceny. Jutro poprawa z WOS-u! T.T

Pada u Was śnieg? U mnie dzisiaj troszkę spadło. KOCHAM ŚNIEG^^ Ale dzisiaj mam na niego focha (z przytupem i melodyjką i do tego forever na pięć minut!). Dlaczego? Bo się wywaliłam. Cztery razy. CZTERY. Noga mnie boli.... ;_; No nic, do jutra pewnie mi przejdzie i jakoś doczłapię do tej szkoły xd Pewnie ja- taka sierota- wywalę się jeszcze raz w drodze do i ze szkoły :D

Na moim drugim blogu pojawiła się 3 część "Bezludnej wyspy". Serdecznie zapraszam TU.

Papa!
Wasza Nicol <3

P.S. Popytajcie naszych bohaterów :D Może dowiecie się czegoś więcej? ;)

sobota, 18 stycznia 2014

Krótkie imaginy z gifami 19

Hejka! Dzisiaj porcja imaginów z gifami! Kto się cieszy? :D
Przypominam, ze gify nie są mojej roboty, biorę je z Fb oraz TT :)

Już nie przedłużam :D
________________________________________

Niall: To ja jestem najpiękniejszy 
Zayn: 


*****

Ty: Patrz Liam na tę łyżeczkę przez 10 sekund.
Liam:




*****

Ty: Liam jak wyglądam w tej sukience?
Liam: 




*****

Niall: Jak to jedzenie się skończyło ?!?



*****

Ty: Z kim dzisiaj idziesz na randkę?
Liam:




*****

Ty: Niall opowiem ci żart. Zjadłam wszystkie twoje żelki.
Niall:




*****

Reporter: Zdradzałeś kiedyś (T.I) ??
Niall: Niall: Chyba cię pogięło.




*****
 Niall: Jestę Tancerzę!


*****
Ktoś: *gada o czymś*....O MAJ GAASZ,ZA TOBĄ JEST ONE DIRECTION!!
Ty:



*****

Ty: 




Liam: 




*****

Kto zakłada na koszule w kratkę koszule w kratkę 
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
Panie i Panowie oto HARRY STYLES 



*****

*Ty i Niall bierzecie ślub*

Ksiądz: Jeśli ktoś przeciw temu małżeństwu, niech przemówi teraz lub zamilknie na zawsze.
Zayn: Zaczekajcie!
Ty: Co?!
Niall: Co?!
Ksiądz: Co?!
Harry: Co?!
Louis: Co?!
Liam: Co?!
Goście: Co?!
Zayn:




*****

T.I- Niall z nami koniec!!
N-Ty ze mną zrywasz nie picuj mi tu


Ty: Kurde... nie nabrał się..


*****
Rozmawiasz z mamą przez telefon. Po 30 minutach rozłączasz się.
Louis : To był polski tak?



Ty : Yhym ...
Louis : Co to w ogóle za język?
Ty : Normalny ...
Lou : 30 minut uczyłem się powiedzieć poprawnie dzień dobry, a ty mówisz normalny?!



*****


Tymczasem.... kiedy słyszę Best Song Ever....


*****

Troszkę krótkie dzisiaj, ale cóż... Musicie mi wybaczyć, straaaaasznie brzuch mnie boli :P
Kocham Was! 
Nicol <3

piątek, 17 stycznia 2014

„Rozśpiewana historia” Część 60

„Rozśpiewana historia” Część 60

Wyłączyłam guzik

****Liam****

Ciągle odtwarzałem w głowie to co się stało. Co mówiła, jak się zachowywała. Gdzie popełniłem błąd? Ponownie przeanalizowałem sobie tę rozmowę w głowie.

- To… o czym chciałaś rozmawiać? - zapytałem, gdy znaleźliśmy się już sami, w salonie.
- O paru sprawach. W tym… o nas.
O nas? Próbowałem wyczytać z jej myśli coś więcej, ale ukryła swój umysł przede mną.
- Wiem, że czytasz w myślach. Nie pozwolę ci na to. Nie możesz wszystkiego wiedzieć.
- Ale… Nie rozumiem, jak ci się udało utworzyć blokadę?
- Naprawdę? To cię najbardziej teraz interesuje? Owszem, potrafię utworzyć blokadę, ale jest słaba. Mogłabym ci powiedzieć, jak się przez nią przebić, ale… nie idzie mi to na rękę. Mamy o czym innym do pogadania, a raczej to ty musisz mnie wysłuchać.
- W takim razie słucham. - powiedziałam kompletnie zdezorientowany.
- Ten cały rytuał. Avalon się na niego nie zgadza, bo to za silna magia. Zabiłaby się na miejscu. Wasz plan legł w gruzach. Wiedziałam o tym już od dawna, ale nic nie mówiłam, bo uznałam, że… że tak będzie lepiej.
- Ale jak to?! Jak teraz złamać klątwę? - załamałem się. Ten rytuał to była jedyna szansa dla Harry’ego i Jade…
- Nie da się inaczej. Przykro mi… w zasadzie to nie, ale no cóż… Te słowa chyba ludzi trochę pocieszają, prawda?
- Co się z tobą dzieje?! Dlaczego jesteś taka… - zaciąłem się szukając odpowiedniego słowa. Ona… Ona była inna. Była szalona, zwariowana, nieobliczalna, ale… współczująca. I miła. Dusza towarzystwa zawsze i wszędzie, a teraz?
- Bez uczuć? - zapytała wpatrując się tępo w podłogę, po czym uniosła na mnie swój zupełnie pusty wzrok.



- Tak… - przytaknąłem oszołomiony. Faktycznie!
- Cóż, niestety musiałam. Jeśli chcesz przeżyć nikt, ani nic nie może cię obchodzić.
- Czekaj, czekaj… Co zrobiłaś? - popatrzyłem na nią lekko wystraszony. Nie bałem się o siebie, bałem się o nią. Ona nadal dla mnie wiele znaczy. Nie jest mi obojętna. To, że nie jesteśmy razem, nie oznacza, że mam ją gdzieś.
- Przełączyłam guzik. Wyłączyłam się. - odparła sztywno. Na chwilę mogłem zajrzeć do jej umysłu. Wyłączyła swoje człowieczeństwo… Teraz nie ma uczuć. To jest opcja dla wampirów. Mają możliwość, czyli mogą dokonać wyboru: albo pielęgnować swoje człowieczeństwo i mieć emocje, uczucia, albo to wyłączyć i… udać się w zapomnienie. Nie czuć nic. Ponownie utworzyła blokadę.
- Dlaczego to zrobiłaś? - wyszeptałem. Czułem jak bym właśnie coś stracił. Coś bardzo ważnego. Swoją przyjaciółkę.
- Bo tęskniłam. Za tobą. Nie mogłam tego znieść. Teraz jest o wiele lepiej. Nie czuję poczucia winy, bólu, tęsknoty, smutku…
- Ani radości, szczęścia… - wtrąciłem.- Angel, ty tak nie możesz! Włącz swoje uczucia. Proszę!
- Nie. To wszystko co zrobiłam przez te lata, do mnie wróci. Nie ma takiej opcji. Już i tak naprawdę się naraziłam rozmawiając z tobą. Nie sil się na pytanie ‘dlaczego’. Już wyjaśniam. - ubiegła mnie- Przebywając z wami w tym domu… poczułam emocje. Wtedy, gdy nie mogłam wyjść, byłam wściekła. A to jest uczucie. Potem się okazało, że to przez ciebie. To wszystko zaczęło się sypać przez wspomnienia. Trochę się też przyczynił ten blondasek, ale mniejsza o to. W każdym razie, ja nie przełączałam guzika, ale emocje zaczęły na mnie naciskać.
- To znaczy, że znów masz uczucia? - w głębi serca poczułem nadzieję.
- Nie, Li. To znaczy, że jest źle. - przymknęła powieki i wzięła głęboki oddech.- A, teraz ta druga sprawa.
- C-co, ale my jeszcze nie skończyliśmy tej pierwszej… Mieć uczucia jest dobre! Nie możesz… - powróciłem do tematu.
- Starczy. - powiedziała stanowczo.- Druga sprawa to taka, że dziękuję za pomoc w uwolnieniu mnie. Kto by pomyślał, że to ma coś związanego z klątwą wampirów? - zaśmiała się cicho. Udało nam się rozpracować to, jeszcze zanim przyjechała tu Avalon. Wampiry nie mogą wejść przez żaden próg domu, do którego nie zostały zaproszone przez właściciela posesji. Wystarczy do nich powiedzieć „Wejdź”. Gdy Angelica została uśpiona, my ją tu wnieśliśmy. Zaklęcie znalazło lukę i uwięziło ją w środku, dopóki Perrie, jako prawny właściciel domu,  nie pozwolił jej wyjść.
- No i trzecia sprawa. Do rytuału jest potrzebna ofiara w postaci wampira. Avalon mnie tu zamknęła, bo wiedziała, że jeżeli ją zmusicie do rytuału, ja będę na miejscu i w ten sposób zemści się za to, że uratowałam Jade. Tak więc, sprawa jest ułatwiona.
- Jak to ułatwiona? O czym ty mówisz? - potrząsnąłem głową nie rozumiejąc.
- Li, jesteśmy tutaj, bo chciałam się z tobą pożegnać.
Ktoś wbił mi nóż w serce czy to tylko takie dziwne uczucie mną zawładnęło?
Angelica wspięła się na palcach i złożyła pocałunek na moim policzku. Przymknąłem powieki.
- Żegnaj.
Gdy otworzyłem oczy, jej już nie było. Odeszła.





C.d.n…


______________________________________________________

Tak jak obiecałam- jest i rozdział 60. WOW! To już 60.... masakra.... Nigdy nie pisałam czegoś tak długiego xd

Jak tam u Was? Co w szkole? Ja w następnym tygodniu będę miała MAX możliwych sprawdzianów i kartkówek. Okropność.

No nic, mam nadzieję, że się Wam podobało :) Ja chcecie (prooooooszę!) możecie opowiedzieć o swoich odczuciach co do rozdziału w komentarzach^^

Wasza Nicol <3

P.S. Zachęcam do odwiedzania zakładki pytania do bohaterów :D 

czwartek, 16 stycznia 2014

„Rozśpiewana historia” Część 59

„Rozśpiewana historia” Część 59

Sekret Avalon


****Niall****

Ustawiłem laptop na komodzie na drugim końcu pokoju i pomachałem do kamery.
- Słyszycie mnie? - zapytałem.
- Tak, jest super. - odpowiedziała Perrie i uniosła kciuki w górę. Uśmiechnąłem się do niej i usiadłem na krześle obok Leigh-Anne. Sam na to wpadłem. Jak będą „obecni” w naszej rozmowie z Avalon, to nie będą mieli zaległości, ani my nie będziemy musieli im wszystkiego powtarzać. Wszyscy czekaliśmy teraz tylko na to, czy Angelice uda się przekonać Avalon do mówienia. Usłyszeliśmy głośniejsze i donośniejsze głosy z salonu.
- Pójdę sprawdzić czy wszystko ok. - poinformował nas zaniepokojony Liam.
- I tak drzwi są zamknięte… - westchnęła Eleanor. Po kilku chwilach Liam dołączył do nas w towarzystwie bladej jak ściana Avalon.
- Zamieniamy się w słuch. - podał ciemnowłosej krzesło i uśmiechnął się szeroko. Udało się? Naprawdę wszystko powie?
- Liam… Mogę cię na chwile prosić? - wolnym krokiem podeszła do nas Angelica. Avalon posłała jej przerażone spojrzenie, na co Angel uśmiechnęła się ukazując kły i mrugnęła do niej okiem.
- Umm… Tak, jasne. Kontynuujcie. - rzucił na wychodne i razem z Angelicą zniknęli w salonie.
- To słuchamy. - ponaglił Harry. Był taki głodny wiedzy… Normalnie jak nigdy!
- Zacznę od początku. Nie mogłam się zgodzić na to, aby Harry mnie zahipnotyzował i kazał wykonać rytuał. Zmyśliłam, że mogę odblokować uczucia Przeznaczonej. Chciałam tylko, żebyście ją do mnie przyprowadzili. Wykorzystałam także to, że myślicie, że rzucam czar i mogłam utworzyć krąg, w którym byłam bezpieczna i wiedziałam, że żadne z Was się tam nie przedostanie. Gdy wszystko szło po mojej myśli i byłyśmy już w kręgu mogłam przystąpić do działania, a mianowicie obrony własnej… Gdybym się pozbyła Przeznaczonej, wykonanie rytuału stałoby się niemożliwe. Podjęłam decyzję… Musiałam to zrobić, wcale tego nie chciałam. - spuściła głowę.
- To dlaczego to zrobiłaś? - wyparowała Leigh-Anne. Była wściekła. Wściekła, że ktoś prawie zabił jej bliską osobę. Przelałem na nią trochę spokoju. Od razu się opanowała.
- Musiałam.
- Niby dlaczego? Co takiego złego ci zrobiła? - denerwowała się Jesy.
- Mówiłam, że musiałam to zrobić, aby nie doszło do rytuału. - fuknęła.
- Ale dlaczego? Co takiego w tym złego? Przecież oni chcą być tylko razem szczęśliwi! Aż tak trudno to pojąć? Dlaczego nie mogłaś im po prostu pomóc? Tak z dobrego serca! - włączyłem się w dyskusję. Avalon zacisnęła ręce w pięści i pokręciła przecząco głową.
- Wy nic nie rozumiecie.
- To nas oświeć! Jak mamy zrozumieć skoro ty…
- Bo to by mnie zabiło, okej?! - krzyknęła przerywając Zaynowi.- Nie mogłam tego zrobić, bo bym się zabiła! To samobójstwo! Myślicie, że Virginia nie zabezpieczyła zaklęcia?! Nie była głupia! Żadna czarodziejka, ani czarodziej nie podejmie się wyzwania, bo zginie na miejscu! To niewykonalne! Czar jest zbyt silny! - wybuchła. Nastała głucha cisza. Nikt nie odważył się odezwać, mrugnąć, ani chociażby wziąć oddechu.
- Czemu wcześniej nie powiedziałaś…? - przerwał ciszę Harry. Był totalnie przybity.
- A czy by to zmieniło cokolwiek? Wam tylko zależy na tym cholernym szczęściu. A udławcie się nim. - warknęła i wybiegła z kuchni. Wszyscy patrzyliśmy po sobie. I co teraz? Przecież nie zmusimy jej do samobójstwa! Nawet Harry. Oparł głowę o ścianę i zaczął ciężko oddychać. A miało być tak pięknie…
- Jade! - usłyszeliśmy wołanie Perrie z mojego laptopa.
- Co jest? - zwróciłem się do nich.
- Jade wybiegła z pokoju, a Perrie za nią… Muszę kończyć. - powiedział Lou i przerwał rozmowę. Ekran zgasł.
- Dlaczego wszystko i wszyscy są przeciw nam? - pokręciła smutno głową Eleanor. Schowała twarz w dłoniach i usiadła na parapecie. Do kuchni wszedł wolnym krokiem Liam. Od razu wyczułem jego ponurą aurę. Czyżby już wyczytał z naszych myśli co się stało?
- Angelica odeszła. - oświadczył głosem wypranym z emocji i szybko opuścił pomieszczenie. Ciekawe co się wydarzyło podczas ich rozmowy…



C.d.n…


______________________________________________________

Witam Was z rana moje misie! :3

Długo nic nie dodawałam z pewnego powodu... Otóż napisałam rozdział 62 i... utknęłam. Brak pomysłów, weny, ochoty.... Katastrofa. Ale, co by było gdyby nie to moje "gdybanie"??? JESTEM GENIALNA! :D Wena powróciła, jest pomysł, no i może uda mi się Was zaskoczyć^^ Haha! Cieszę się jak głupi do sera xD 
A ponieważ gdy się cieszę mam ochotę polepszyć nastroje wszystkim innym to uwaga.... KOLEJNY ROZDZIAŁ JUŻ JUTRO! YAY! :) Muszę po prostu dodać, że z tego rozdziału jutrzejszego jestem wyjątkowo dumna. Myślę, że dobrze mi wyszedł :P 

Ja tu gadam o jutrzejszym, a jeszcze dzisiejszy xd To... Jak Wam się podobał? Już wiemy dlaczego Avalon postąpiła tak, a nie inaczej. Myślę, że teraz lepiej ja zrozumiecie. 

Na koniec zachęcam do odwiedzania zakładki 'Pytania do bohaterów RH' :)

Wasza Nicol <3

poniedziałek, 13 stycznia 2014

„Rozśpiewana historia” Część 58

„Rozśpiewana historia” Część 58

Wszystko powiem…


****Angelica****

Ha! Właśnie trafił mi się wspaniały moment na trochę zabawy. No i… może nawet posiłek? Zabić, nie zabić… Jaka różnica? Dla mnie. Dla nich to rzeczywiście problem. Z drugiej strony w końcu ja będę bezpieczna… A to mój priorytet. Tylko szkoda tej dziewczyny. No i jej Amora. Jak tylko wszedł do mieszkania i go zobaczyłam to muszę przyznać, że jest na czym zawiesić oko… Cóż, nawet gdyby nie był zajęty nie mogłabym z nim być. To od Amorów nauczyłam się tych wszystkich sztuczek, nie nabrałby się.
- Czekam w salonie… -szepnęłam do Eleanor i uśmiechnęłam się szeroko.
Kątem oka zarejestrowałam jeszcze zatroskaną minę brunetki, ale nie zwróciłam na to uwagi. Udałam się z gracją do największego pokoju na parterze i usiadłam wygodnie na kanapie ze znudzoną miną. Teraz tylko czekać aż przyprowadzą tą wiedźmę do mnie. Chyba, że złapie cykora i wszystko im wyśpiewa zanim jeszcze tu trafi… Hm, nie podoba mi się taka opcja. Ale czarownice są uparte. Nie okaże skruchy. Tak, to bardzo prawdopodobne. Będzie moja.
- No dobrze, skoro nadal pozostajesz nieugięta to może chciałabyś coś powiedzieć swojej koleżance od kręgu? - do pokoju wszedł Harry trzymając czarnowłosą dziewczynę. Miała kamienny wyraz twarzy i głowę podniesioną dumnie do góry. Ugh, nienawidzę czarownic.
- Witam w moich skromnych progach! Cóż mam propozycję, nie zabiję cię, ale zrobisz czary-mary hokus-pokus i mnie stąd uwolnisz. - nie owijałam w bawełnę. Nie będę się trudzić. Teraz to ja jestem górą. To ona jest ofiarą.
- Angelica… -zaczął Liam, ale uciszyłam go gestem ręki.
- Jeśli mam z wami współpracować, to dajcie mi działać. Dziękuję. - uśmiechnęłam się słodko, po czym od razu zmieniłam minę na znudzoną. Zamknęłam im drzwi przed nosem.
- Angelica! Otwórz drzwi! - krzyknął Li zza drewnianej powłoki.
- Sorki! Nie mam klucza… -udałam przejęcie. Odwróciłam się do czarnowłosej.-  Okej, to na czym my skończyłyśmy? Sama mnie uwolnisz z tego domu, czy mam cię zabić i wtedy czar pryśnie, hm?
- A więc wiesz co nieco. O rytuale też, jak przypuszczam? - zmrużyła oczy i spojrzała na mnie wyczekująco.
- Mhm. - wzruszyłam ramionami jakby to była rzecz oczywista.- Słuchaj, wiem, że jeżeli w końcu zmuszą cię do rytuału, to nie będziesz mogła odmówić. Będziesz potrzebowała wampira do ofiary. O proszę! Macie tutaj takiego jednego zamkniętego w waszym domu! Sprawa załatwiona. Nie, dziękuję. - syknęłam.
- Widzę, że wiesz dosyć dużo. - popatrzyła na mnie po raz kolejny, ale tym razem podejrzliwie.
- Oh, tak… Ale wiesz co? Ja dbam tylko o siebie. Przez tych parę lat nauczyłam się czegoś. Będą mi musieli wybaczyć, ale nie zamierzam zostać ofiarą tego całego rytuału. Tylko, że prawdopodobnie już nigdy się nie spotkamy, więc sprawa jest tym prostsza. Teraz pozostaje mi już tylko się ciebie pozbyć i będę wolna. Przykro mi… - zrobiłam niewinną minkę- Chociaż, czekaj… jednak nie.
Warknęłam na nią. Avalon wystraszyła się skupiła na moim umyśle. Poczułam jakby milion szpilek właśnie zaczęło się mi wbijać w głowę. Oczywiście, wykorzystałam swoje doświadczenie.
- Oh, ał… Przestań… Aaa… - skrzywiłam się łapiąc za głowę. Teraz podniosłam brodę do góry i uśmiechnęłam się zwycięsko- Te twoje durne sztuczki na mnie nie działają. Spróbuj czegoś innego.
Z mojego gardła wydobył się charkot, a ja chwyciłam wiedźmę za szyję. Przyparłam ją do ściany i warknęłam. Wyglądała na przerażoną… Jak super. Już miałam zatopić swoje kły w jej szyi, kiedy drzwi same otworzyły się z trzaskiem. Spojrzałam na nie ze zdziwieniem. Wzruszyłam ramionami i powróciłam do swojej czynności, ale przeszkodził mi Liam. Avalon odetchnęła z ulgą.
- Czy wszystko ok? - zapytał tak, jakby nie wiedział co właśnie zamierzałam zrobić. Popatrzył na mnie groźnie, ale i wyczekująco. Puściłam gardło czarownicy i uśmiechnęłam się niewinnie.
- Tak, tak.
- Na pewno? 
- Mhm. - zatrzepotałam rzęsami. Popatrzyłam morderczym spojrzeniem na Avalon.
- Wszystko powiem… - wyszeptała i pobiegła w stronę Li. Schowała się za nim i patrzyła na mnie przerażonym wzrokiem. Nie spodziewała się, że odeprę jej atak. Podobało mi się to! Chłopak popatrzył na mnie z podziwem. Wymówiłam do niego bezgłośne „Nie ma za co”,  uśmiechnęłam się zalotnie i mrugnęłam okiem. On odszedł z Avalon tam, gdzie była reszta przyjaciół, a ja opadłam na kanapę. A więc to koniec. Wypuściłam ciężko powietrze z płuc i zamknęłam oczy, aby jeszcze raz wszystko sobie poukładać w głowie.



C.d.n…


_________________________________________________________

Hej!

Na początek: Przepraszam, że tak długo nic nie dodawałam :( 
I jak podobał się Wam rozdział? W końcu udało się zmusić Avalon do mówienia! YAY! Mam nadzieję, ze potem wszystko będzie dla Was jasne. Jakbyście mogli, to bardzo bym Was prosiła, abyście w komentarzach napisali co szczególnie Was dręczy? Może czegoś nie rozumiecie? Co chcecie aby zostało  wyjaśnione? Postaram się wziąć to pod uwagę :) To bardzo mi pomoże, dziękuję ^^

No i chciałabym Wam bardzo, bardzo, bardzo, bardzo, bardzo, bardzo podziękować za 30 tys! Już prawie 31 xd 
OMG OMG OMG OMG *3 lata później* OMG OMG OMG OMG OMG...
Dziękuje to dla mnie wieeeeeeele znaczy ;*

Wasza Nicol <3

P.S. U góry z boku pojawiła się ankieta :) Jeśli czytacie to proszę, zaznaczcie^^ Chcę zobaczyć ilu Was jest :D


P.S. 2 Zachęcam do pytania bohaterów w zakładce wyżej! Możecie się pytać nawet o rzeczy zupełnie nie związane z fabułą :P Z chęcią coś dla Was powymyślam^^

piątek, 10 stycznia 2014

„Rozśpiewana historia” Część 57

„Rozśpiewana historia” Część 57

Czy dotrzyma słowa?


- Naprawdę nie mogę zostać? - zapytałam błagalnym głosem. Tak bardzo chciałabym zobaczyć Harry’ego!
- Jade, wiesz, że my nie chcemy cię wyganiać, ale robimy to ze względu na ciebie… Pamiętasz? Im mniejszy dystans między wami, tym bardziej klątwa uprzykrza wam życie. Nie chcemy byś znów cierpiała… - pogładziła mnie po ramieniu Eleanor.- Wiesz, że poszłabym z wami, ale Zayn ma dziś kiepski humor i nie chce go drażnić…
- Mhm, wiem. Ok., to, jedziemy do tego hotelu, tak? - zapytałam.
- Tak, tak. Tylko okrężną drogą. W czasie kiedy my będziemy tam jechać, Harry, Niall, Leigh-Anne i Avalon, będą w drodze do naszego domu. - odpowiedział Louis. Perrie, Louis i ja będziemy z dala od tego miejsca, aby nie powodować bólów głowy u mnie, jak i u Harry’ego. To był pomysł Loczka. Może jeśli Avalon zobaczy Angelicę i poczuje zagrożenie to odpowie nam na dręczące nas pytania? O to nam chodzi. Miejmy nadzieję, ze wypali…
- Okej, gotowi? - Perrie popatrzyła na mnie i Lou wyczekująco.
Przerzuciła torbę przez ramię i stanęła obok drzwi. Wzięłam swoją torbę i pokrowiec z laptopem. Musimy sobie jakoś zagospodarować tam czas, prawda?
- Dobra, możemy jechać. To cześć! - zawołał Louis i otworzył nam drzwi.
- Pa, uważajcie na siebie! - odkrzyknęła mu Eleanor. Niby mówiła do nas wszystkich, ale wiedziałam, że chciałaby pojechać z nami i Lou. Wsiedliśmy do samochodu.


****Niall****

- Wow, to był dobry pomysł. - przyznałem Harry’emu. Byliśmy już w drodze do domu. Do domu… „Do domu”. Hmm… Nawet nie zdałem sobie sprawy, kiedy myśmy się tak zadomowili u dziewczyn. Jakby nie było, mieszkamy w ICH domu. Mam nadzieję, że nie mają nam tego za złe… Będę musiał porozmawiać o tym z Zaynem. Koniecznie musimy wynagrodzić dziewczynom to, że wytrzymują z nami no i zapewniają nam dach nad głową. Głupie, nie? Wcale nie jesteśmy tacy ubodzy, stać nas na własny dom, podróże, jedzenie, ale trzymamy się w grupie. Taka już nasza natura.
- Tak? Czemu tak uważasz? Ja zaczynam mieć obawy… - odpowiedział mi Harry. Nie odrywał wzroku od drogi uważnie rozglądając się po ulicy.
- Idzie po naszej myśli. Avalon już zaczyna się stresować. - ucieszyłem się. Kurde… ucieszyłem się z czyjegoś strachu… Co się ze mną dzieje? Jakby nie było, uczestniczę w przetrzymywaniu dziewczyny, a może nawet samym porwaniu?
- Serio? Może nam wszystko opowie… - zamyślił się na chwilę.
- Wcale się nie boję. Mam siłę, aby się przed nią obronić. Nie zastraszycie mnie. - syknęła Avalon i uciekała wzrokiem za szybę. Wiedziałem, że kłamie. Doskonale czułem jej niepewność i lekki strach. Szkoda mi jej… My ją przecież torturujemy! Ale w sumie, przecież to ona o mało co nie zabiła Jade! Jest sobie winna. Chociaż… Ugh, przestań myśleć, Niall.
- Już prawie jesteśmy na miejscu. - powiedział z uśmiechem Hazz, a Avalon od razu spięła mięśnie. Nie mogłem powstrzymać lekkiego uśmieszku, który wkradł mi się na usta…




****Eleanor****

- Już są. - zawołałam spoglądając przez okno. Odwróciłam się, aby pójść do przyjaciół, ale wpadłam na uśmiechniętą od ucha do ucha Angelicę.
- Pamiętaj jak się umawiałyśmy, jasne? - popatrzyłam na nią groźnie.
- Jasne, jasne. Ale mogę troszkę postraszyć, prawda?
- Jeśli to będzie tak samo jak z Liamem… - zaczęłam niepewnie.
- Hmm… Zobaczę. Zależy czy przeprosi. - uśmiechnęła się łobuzersko i w podskokach ruszyła do salonu.
- Dotrzyma słowa? - zapytała się mnie Jesy.
- Miejmy taką nadzieję… Ale sądzę, że nam pomoże. Mimo wszystko jest po naszej stronie. - odpowiedziałam. To musi się udać. Usłyszałam pukanie do drzwi. Spojrzałam z lekkim niepokojem na Jesy, a Jesy na mnie. Do drzwi podszedł Zayn.
- Witamy! Co słychać? - zaczął radośnie. Wszyscy byli pełni nadziei na to, że w końcu wyciągniemy z Avalon to, co chcemy wiedzieć.
- Hej! Jakoś się żyje. Co nie, Avalon? Panie przodem. - Loczek gestem ręki zachęcił do wejścia. Przepuścił w drzwiach Leigh-Anne, potem z lekkimi oporami Avalon.
- I jak jest? Wszystko gotowe? - szepnęła mi na ucho Leigh.
- Mhm. Trzymajmy kciuki. - mruknęłam lekko spanikowana. Teraz wszystko w rękach Angelici. Chyba możemy jej ufać. Sama była bardzo zadowolona z tego pomysłu. Na początku musieliśmy ją długo przekonywać, aby nie zabiła Avalon, ale w końcu się zgodziła. Teraz tylko pozostaje pytanie, czy dotrzyma słowa?



C.d.n…

_____________________________________________________

Czeeeeść!
Piąteczek! Yaaaaay! Kto się cieszy???

Już nie długo urodziny Zayna! Nie mogę uwierzyć, że ten chłopak kończy już 21 lat.... On zawsze będzie dla mnie tym małym chłopczykiem z X-Factora :(

Oto co robimy na urodziny Zayn'a:
- piszemy na nadgarstku "DJ Malik"
- udajemy Energy Juice przy piciu soku czy herbaty (byle by to był kolorowy napój)
- przeglądamy się w każdym lusterku, oraz w witrynach sklepów na mieście
- wrzucamy do torebki małe lusterko (do oglądania, albo by po prostu było!)
- układamy jak najidealniej włosy!
- wkładamy coś niebieskiego lub "rockowego" zważając na zmieniający się ''look" Zayn'a
- jesteśmy Bad Girl
- jesteśmy poważni i tajemniczy
- malujemy (jeżeli to możliwe) paznokcie na różowo (bo to ulubiony kolor Zayn'a na paznokciach dziewczyny)
- uśmiechamy się do każdego, bo jak to powiedział Zayn "Uśmiech i masz już praktycznie wszystko zapewnione!"
- krzyczymy każdemu w twarz ''Vas happenin?!''
- składamy Zayn'owi życzenia urodzinowe na Twitterze
- tańczymy taniec Zayn'a 


A teraz informacja numer dwa: Na drugim blogu jest już Bezludna wyspa cz. 2!!! Ten kto chce przeczytać serdecznie zapraszam TUTAJ :)

Życzę miłego weekendu^^


Wasza Nicol <3