sobota, 22 marca 2014

„Rozśpiewana historia 2” Część 4

„Rozśpiewana historia 2” Część 4

Love drunk


Szłam wydeptaną ścieżką poprzez las. Wydawało się robić coraz ciemniej, może tutaj są gęstsze zarośla? A może już się po prostu ściemnia? Nie wiem, ale muszę się pośpieszyć. Nadal czułam się taka jakby nabuzowana. Postanowiłam, że jeśli się przemienię, to będzie mi jeszcze łatwiej trochę z siebie tego wszystkiego spuścić. Zamknęłam oczy i nabrałam głębokiego oddechu. W jednej chwili każdy dźwięk, który był wokół mnie teraz był bardziej wyraźny. Mogłabym usłyszeć nawet coś co jest jakieś pięćset metrów dalej. Każdy szelest. Każdy szept. Każdy krok. Otworzyłam oczy i znowu było to samo- widziałam o wiele lepiej. Mogłam zarejestrować każdego owada, a jest ich teraz naprawdę nie wiele, w końcu już początek grudnia, a dokładnie pierwszy dzień miesiąca. Przez chwilę napawałam się ostrością obrazu i dźwięku wokół mnie, ale trzeba się streszczać. Nie chcę tu być po zmroku. Co by tu zaśpiewać? Czuję się dobrze mimo tego bagażu doświadczeń. Liam mi ostatnio powiedział, że nie mogę być smutna. Ja na to: Dlaczego? A on, że bycie smutną jest jak danie Avalon w twarz. Nie po to oddawała życie, abym była teraz nieszczęśliwa. Ma stu procentową rację. Jejku, właśnie zdałam sobie sprawę, że pierwszy raz od trzech dni jestem tak daleko od Harry’ego. Moje myśli krążą tylko wokół jego osoby. Jestem w końcu wolna od bólu, a moje uczucia są odblokowane przez co jestem jeszcze bardziej radosna. Mogę spokojnie o nim myśleć.
Bum!
No dobrze… Trochę mniej myśleć… Głupie drzewo… Tak, wymyślmy piosenkę. Trzeba się na czymś skupić. Na przykład na zielonych oczach… Brązowych loczkach… Tych słodkich zagłębieniach kiedy się uśmiecha… I jeszcze o…
BUM!
- Auć… - syknęłam. – No tak… Jak nie wlazłam w drzewo to upadłam… Muszę jednak ograniczyć moje myśli.
Lekkie wrażenie zrobił na mnie mój prawdziwy głos. Tak dawno go nie używałam… Jest taki mocny, a zarazem lekki i bardzo dźwięczny. Podniosłam się i otrzepałam dłonie z ściółki leśnej. Super. Skaleczyłam się w kolano. Ehh… Przypomina mi się trochę piosenka, którą… No tak!
- Can't breathe, can't sleep, crazy what you do to me
Head is smokin', feeling my heart is open
So hazy but it's alright, you take me to the dark side
Dangerous, but I'm fearless, ohhh…

Zaśpiewałam. Niesamowite uczucie! Ten balon, co gdzieś tam we mnie siedział i miałam wrażenie, że wybuchnie, teraz jakby powoli spuszcza się z niego powietrze. Trochę mi ulżyło.

- I'm a little bit love drunk
Ever get the feeling where you're miles away
Everybody's looking at me walking, stumbling
Hardly talking, mumbling, going red in the face
Promise I've been drinkin' only lemonade, it's all I take
My heart's just on one about someone
And I'm a little bit love drunk.

Śpiewałam dalej. Ta piosenka idealnie opisuje to, co właśnie czuję! Mało tego, to, co właśnie zrobiłam… No proszę. Naprawdę się trochę upiłam miłością. Uczucie balona już zupełnie znikło i mogę wracać do domu. Nadal śpiewając wróciłam na granicę lasu, potem ruszyłam ścieżką przez pole, a w końcu do ulicy. Kurcze, strasznie daleko poszłam… Nogi mnie już bolą. Nucąc sobie pod nosem dreptałam teraz już chodnikiem. Obok mnie nagle pojawił się jakiś chłopczyk. Uśmiechnęłam się do niego, a ten nadal miał szeroko otwarte oczy. O co chodzi?
- Dlaczego masz żółte oczy? – zapytał. O mój Boże! Oczy… Ugh, co teraz?
- Umm… Noszę… takie… specjalne soczewki kontaktowe. – wybełkotałam. Tak! Idealne wybrnięcie z sytuacji! Uwaga, uwaga, wielkie brawa dla Jade!
- Serio? – nie dowierzał.
- Jasne. – wzruszyłam ramionami i się lekko uśmiechnęłam. Chłopczyk odwzajemnił mój uśmiech.
- Fajne takie żółte oczy. Też takie chcę…
- Haha, dziękuję. – zachichotałam.
- Jimmy! Chodź tutaj, kolacja gotowa! – usłyszałam czyjeś wołanie. To była pewnie jego mama.
- Może chodź do mojego domu na kolację? Chcę cię pokazać mamie. – Jimmy zrobił wielkie oczy.
- Przykro mi, ale naprawdę nie mogę. – zaśmiałam się – Może się jeszcze kiedyś zobaczymy.
- I wtedy powiesz mi gdzie kupić takie oczy?
- Tak, wtedy powiem. – przysięgłam. Uradowany chłopczyk pomachał mi i pobiegł do domu. Jak tylko zniknął mi z pola widzenia wybuchłam śmiechem. Po drugiej stronie ulicy przechodziła jakaś starsza pani i popatrzyła się na mnie jak na kosmitkę. Ups. Znowu wtopa.  Zamrugałam oczami tak, aby kolor moich tęczówek wrócił „do normy” i udawałam, że to ta pani ma jakieś przewidzenia. Kobieta o mało co nie upuściła reklamówki z zakupami, a ja ledwo powstrzymywałam się od śmiechu. Poszłam szybko przed siebie, aby zniknąć jej z oczu. Nareszcie! W końcu dotarłam do naszego domu. Nogi mi odpadają… Na dworze słońce już zachodziło.
- Jestem! – krzyknęłam.
- Uff, Harry, słyszałeś?! – zawołał Louis. Przywitał mnie uśmiechem – On już na policję chciał dzwonić. – wywrócił oczami.
- Jade! – po schodach zbiegł loczek i szybko zamknął mnie w mocnym uścisku.
- D…d…d…usisz… mn…- wydukałam.
- Oh, wybacz. – odsunął się trochę, a ja zaczerpnęłam powietrza. Wybuchliśmy śmiechem.
- Co ci się stało w kolano? – zapytała Eleanor z przejęciem.
- Nic, upadłam. Jest ok.- machnęłam ręką.
- Widzę, że już ci lepiej. – uśmiechnął się promiennie Liam.
- Zdecydowanie. – przytaknęłam.
- Harry już nie mógł bez ciebie wytrzymać. – parsknął Lou.
- Zamknij się. – warknął loczek, a reszta się zaśmiała, włącznie ze mną.
- To może obejrzymy jakiś film? – zaproponowała Perrie.
- Tak! Mogę ja wybrać? – zapytała Jesy.
- Niech będzie, ale najlepiej jakąś komedię. – zastrzegł Zayn.
- Ok… - burknęła Jesy i oddaliła się do salonu.
- Gdzie Niall? – rozejrzałam się, bo kogoś mi brakowało – I jeszcze Leigh-Anne?
- Niall jest u siebie, Leigh też. – odpowiedziała Eleanor.
- To ja zaraz przyjdę, ale najpierw zajrzę do nich, ok.?
- Spoko.- kiwnęła głową Pezz - Jesy! Nie! Wszystko, tylko nie Igrzyska śmierci! – krzyknęła słysząc początek filmu.
- No ale dlaczego?! - zajęczała Jess.
- Bo nie! Tam jest ta głupia małpa! – krzyczała dalej blondynka i skierowała się w stronę salonu.
- To, że ty się jej boisz, to twój problem! – odpyskowała.
- Ja się jej wcale nie boję! – zaprzeczyła Perrie, mimo że wszyscy dobrze wiemy, iż prawdą jest coś innego. Parsknęłam śmiechem.
- To nie jest śmieszne Jade! – upomniała mnie.
- Przepraszam, przepraszam! – uniosłam ręce do góry na znak poddania się. Teraz to już wszyscy się zaśmialiśmy. – Idę do Nialla i Leigh. – westchnęłam po tym krótkim napadzie śmiechu.
Schodami na górę, a teraz… Ups… Tu się zgubić można… Teoretycznie to nie, bo jest jeden wielki hol i od niego drzwi do każdej sypialni, ale… która jest Nialla? Która jest Leigh-Anne? Po serii pukania i otwierania nie tych drzwi co trzeba udało mi się zapukać i ktoś mi odpowiedział.
- Tak?
- Cześć. Co tam? – wychyliłam głowę zza drzwi.
- Oh, hej Jade. Już wróciłaś? – nie odpowiedział na moje pytanie Niall.
- Tak, kilka minut temu. Na dole oglądają film, nie chcesz się przyłączyć? – zaproponowałam.
- Nie, dzięki. Posiedzę tutaj. – spojrzał mi w oczy. 
Zamknęłam za sobą drzwi i usiadłam na dywanie, naprzeciwko niego.
- Wszystko ok.? – zapytałam niepewnie.
- A jak myślisz? – wywrócił oczami. Czułam jakby promieniował smutkiem… To przeze mnie.
- Przepraszam, Niall.- spuściłam głowę.
- Um, nie, źle mnie zrozumiałaś. Nie jestem na ciebie zły. – uśmiechnął się słabo.
- Nie? Ale to ze względu na mnie Avalon…
- Tak, ale to był jej wybór, który szanuję, a poza tym, cieszę się, że możesz być z Harrym. Avalon była bardzo dzielna no i chciała wam pomóc.- przerwał mi.
- Tak, ale w ten sposób zraniliśmy ciebie. – spojrzałam mu w oczy. Przez chwilę utrzymywaliśmy kontakt wzrokowy, ale spuścił głowę. – Niall, jest mi strasznie, strasznie przykro. Nawet nie wiesz jak źle się z tym czuję, że tak bardzo na tym ucierpiałeś. Jeżeli miałabym wybór: moje szczęście, kontra twoje, to na pewno wybrałabym twoje…
- Wiem. – znowu mi przerwał w połowie zdania.
- Wiesz?
- Czuję, jak się obarczasz winą. Szczerze mówiąc, to trochę to z ciebie ściągam… Nie chcę byś się obwiniała. Jest mi ciężko, ale dam radę. – zapewnił.
- Niall?
- Hm?
- Wybaczysz mi? Proszę… - nie wiedziałam co zrobić.
- Nie mam co. – zmarszczył czoło.
- Masz. Wiem, że to dużo prosić cię o wybaczenie, za to, że jestem powodem, dla którego twoja dziewczyna nie… - urwałam, bo poczułam wielką gulę w gardle. – Przepraszam.
Niall objął mnie, a ja jeszcze mocniej wtuliłam się w niego. Chciałabym mu pokazać, jak bardzo jest mi przykro z tego powodu…
- Okej, wybaczam ci.
- Naprawdę? – nie dowierzałam.
- Tak naprawdę to nie, bo nigdy nie byłam na ciebie obrażony, ale jeśli te słowa ci pomogą to mogę to powtórzyć: wybaczam ci. – zaśmiał się cicho.
- Dziękuję. – otarłam łzę, która spłynęła mi po policzku. – A mogę ja coś zrobić, aby ci pomóc?
- Nie wiem czy jest coś takiego, ale dzięki za troskę. – posłał mi ciepły uśmiech.
- Jak tylko będzie coś takiego, to proszę, daj mi znać. Zrobię wszystko. – zapewniłam patrząc mu prosto w oczy. Przytaknął mi lekko. – A teraz wstawaj.
- Po co?
- Idziemy na film.
- Nieee… Ja tu raczej…
- Idziemy. na. film.- spojrzałam na niego groźnie.
- Okej, okej!
- Super. – zaśmiałam się, a blondyn razem ze mną. Wstaliśmy i skierowaliśmy się na korytarz.
- Uh, czekaj, miałam iść jeszcze do Leigh-Anne. – pacnęłam się w czoło.
- Spoko, pójdę z tobą. – zaoferował się i razem szukaliśmy sypialni Leigh. W końcu znaleźliśmy.
- Hej, możemy wejść? – zapukałam.
- Mhm. – mruknęła dziewczyna. Tak jak wcześniej Niall, siedziała na dywanie i opierała się o ścianę.
- Czemu siedzisz tu sama? – zapytał blondyn.
- Umm… Tak po prostu. Muszę troszkę pomyśleć… - spuściła głowę. Niall pewnie już wyczuł, że Leigh jest smutna, ale ja nie potrzebowałam specjalnych zdolności. Usiadłam obok niej.
- Co się stało? – położyłam rękę na jej ramieniu.
- Nic. – zbyła mnie.
- Ty mówisz nic, ja czuję coś innego. – zauważył chłopak. Leigh- Anne zmroziła go wzrokiem.
- Słuchamy. – podparłam ręką brodę i patrzyłam wyczekująco na przyjaciółkę. Dziewczyna wypuściła powoli powietrze z ust i wywróciła oczami.
- Chodzi o Avalon. To ja miałam umrzeć, nie ona. - spuściła głowę.
- Oh, tak, zapomniałam ci dać porządnego ochrzanu za to co chciałaś zrobić. – zmrużyłam oczy.
- Chciałam ci pomóc. Tobie i Harry’emu.
- Leigh… Ja nie mogłabym bez ciebie żyć… - czułam, że znowu będę płakać.
- Poradziłabyś sobie. A tak to przeze mnie zginęła Avalon.
- Nawet tak nie mów! – skarciłam przyjaciółkę. – Jak możesz tak myśleć? A poza tym Avalon sama oddała życie…
- Ratując mnie. – przerwała mi. No co jest? Wszyscy mi dzisiaj przerywają.
- Widocznie taka była jej wola. – odezwał się Niall. – Leigh, nie ma co roztrząsać tego co się stało. Musimy iść naprzód. Bardzo mi brakuje Av, nam wszystkim, ale na pewno nie chciałaby abyśmy teraz rozdrapywali te jeszcze świeże rany.
- Avalon jest z nami. W naszych sercach. – dodałam. Nagle dziewczyna podskoczyła jak oparzona.
- Avalon jest z nami!
- No właśnie to powiedziałam… - nie rozumiałam o co jej chodzi.
- Nie, ona naprawdę może być tu teraz z nami! Jest po drugiej stronie! Może uda mi się z nią porozmawiać? – mówiła szybko.
- Co? Leigh-Anne, nie możesz! Jeszcze nie odpoczęłaś po rytuale. A poza tym to zaklęcie co używała Avalon była bardzo ciężkie, nawet dla niej, nie dasz rady… - westchnął.
- Dam radę. Będę ćwiczyć. W końcu się uda. – powiedziała stanowczo.
- Nie sądzę, żeby to był dobry pomysł… - skrzywiłam się.
- Jak dla mnie jest idealny. Muszę tylko jeszcze trochę odpocząć, a potem wezmę się do pracy. Dobrze, że mam te wszystkie księgi Avalon! Może tam coś będzie o tym napisane. Tak, tak, tak! – cieszyła się.
- Pamiętasz, że tym zaklęciem igrasz ze śmiercią? Av jest po drugiej stronie… To niebezpieczne. - Niall był wystraszony.
- Podejmę to ryzyko. Ona uratowała mnie, może mnie uda się jej jakoś pomóc? Ale teraz muszę jeszcze odpocząć. Co robimy?
- Umm… Na dole oglądają film… Możemy Am pójść… - wybełkotałam nadal oszołomiona jej wcześniejszymi słowami.
- Super! Idziemy! – pognała na dół. Spojrzałam na Nialla.
- No cóż… - wydukał. Był tak samo przerażony jak ja.
- To ten… - powtórzyłam.
- Ehh, idziemy na ten film? Muszę oderwać myśli. – pokręcił głową z rezygnacją.
- Tak, zdecydowanie. Ja też. – przytaknęłam. Pomógł mi wstać i dołączyliśmy do przyjaciół w salonie. Oglądaliśmy Igrzyska śmierci 2. Jesy wygrała.




C.d.n…



________________________________________________________________

Cześć!

Jakaż piękna sobota, nieprawdaż? :)

Mam nadzieję, że rozdział się Wam podobał ;) Z przyjemnością poczytam co o nim sądzicie w komentarzach! Proszę? :D

Jak Wam minął dzień wagarowicza? Ja byłam w pizzerii z klasą (no... jakąś 1/4 klasy... Było 8 osób. xd) A potem razem z Marie i Katie zrobiłyśmy mały napad na lodziarnię ;D Ale wczoraj było gorąco!


CHCIAŁABYM WAM BAAAAAAAARDZO PODZIĘKOWAĆ ZA PONAD 
50 000 WYŚWIETLEŃ! WOW! JESTEŚCIE NIESAMOWICI! KOCHAM WAS BARDZO BARDZO BARDZO MOCNO^^

Czasem kiedy czytam Wasze komentarze jest mi naprawdę trudno nie zdradzić się co będzie dalej, zwłaszcza gdy ktoś dokładnie zgadł co może się zdarzyć! Jesteście jasnowidzami, czy może czarownicami jak nasza Leigh lub Avalon? Przyznać się! A może preferujecie wampiry? Wilkołaki? Śpiewaki? Syreny? Elfy, wróżki, gobliny, co tam jeszcze jest xd Wymysliłam małą zabawę. Napiszcie w komentarzach co i kto jest Waszą ulubioną postacią w RH oraz dlaczego. Zgoda? Czas, start!

Wasza Nicol <3

P.S. Zapraszam do pytania bohaterów, którzy odpowiedzą Wam na nurtujące Was pytania ;) Mogą to też być pytania zupełnie od czapy np. Czy ktoś chce batona? Na pewno odpowie Wam Niall, ale zawsze warto spróbować :D

8 komentarzy:

  1. Nicol! Zapomniałaś o naszym "kochanym" wychowawcy, którego sptkałyśmy xd
    Rozdział jest sgeniallny! Szkoda mi Niallera:( Taki kochany, a tak cierpi...

    OdpowiedzUsuń
  2. YEAHHH!!! To jest super! Uwielbiam czytać ten imagin <3 jest cudowny <3 Moja ulubioną postacia jest Niall. To cudowny, kochany chłopak o sercu wielkim jak hurtownia jedzenia XD Tylko szkoda, że tak cierpi :( Podoba mi się w nim to, że ze wszystkich sił próbuje pomóc swoim przyjaciołom, nawet kosztem własnego samopoczucia; to niewątpliwie niesamowita postać!

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiecej eleanor !!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiecej Harrego i Jade !

    OdpowiedzUsuń
  5. AAAAAAAAaaaaaaaaaa! Nareszcie udało mi się przeczytać! Yeach! Nie wiem dlaczego, ale przez cały czas chichotałam i uśmiechałam się do monitora ! xd (jak wcześniej czytałam smutne imaginy też się śmiałam jak opętana......dobra nie wnikajmy...) ...Ha tak się coś domyślałam, że Leigh-Anne na coś wpadnie ;D I teraz tylko do soboty, żeby przeczytać kolejny twój wspaniały pomysł *....* ...A najbardziej chyba lubię Avalon. Tak dokładnie nie wiem dlaczego. Od samego początku wiedziałam, że ona jest niezwykła i mimo tego, że na początku nie wykazywała się dobrocią ja wiedziałam, że w pewnym momencie ta jej "chłodna tarcza" pęknie i pokaże "swoje prawdziwe ja" ... Dobra nie rozpisuję się więcej ;D ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A i jeszcze kocham Niall'a <3 ...spodobało mi się w nim to, że jest taki troskliwy, opiekuńczy, miły...ach dużo by wymieniać... Ta dwójka podbiła moje serce <3 (Niall i Avalon <3 )

      Usuń
  6. Biedny Niall :cc byl taki szczesliwy z Av.. :'cc

    A rozdziaaal jest PER-FECT !! < 3333333
    CZRKAM NA NEXT !! ♡♡♡


    POZDRAWIAM, NATI ;3

    OdpowiedzUsuń
  7. jak też cem ziółte ocka.
    hahaha :D
    takie słodkie, że Hazz tak się strasznie o nią się martwił słooodko
    Leigh na pewno coś wykąbinyje i sprowadzi Av z drugiej strony :D
    (będzie kotwicą czy kimś tak, tak jak w pamiętnikach) \
    buziaczki ;**
    A

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy jeden komentarz! To wiele dla mnie znaczy, z całego serca dziękuję wszystkim ♥