sobota, 29 marca 2014

„Rozśpiewana historia 2” Część 5

„Rozśpiewana historia 2” Część 5

China Town

- Jade! Jade! Obudź się! – ktoś potrząsł moimi ramionami. Od razu otworzyłam oczy. Już rano?
- Jade, wszystko w porządku? Dlaczego krzyczałaś? – wypytywała mnie Perrie. Była zaspana, jakby dopiero co wstała z łóżka, ale mimo to widocznie zaniepokojona.
- Ja nie krzyczałam… - zdziwiłam się.
- Jak to? Przecież dokładnie przed chwilą krzyczałaś. Byłem tu. – zmarszczył czoło Harry.
- Może jakiś zły sen? – myślała na głos Eleanor.
- Zły sen? Ale… mnie się śniło… piasek. Tak, śnił mi się piasek. – przypomniałam sobie.
- Piasek? Ale jak to piasek? Taki z piaskownicy? – dziwiła się Perrie.
- Może była tam jakiś potwór piaskowy, czy coś? – zastanawiał się loczek.
- Nie… Trochę inny. Jakby znad morza… Z resztą nieważne. Przepraszam, że was obudziłam, ale nawet nie wiedziałam, że krzyczę. – przeprosiłam.
- Okey, nic się nie stało. I tak pora już wstawać, dochodzi dziewiąta. – wzruszyła ramionami Eleanor.
- Idę na śniadanie, na co macie ochotę? – zapytała wesoło blondynka.
- Ohh, ja bym chciała omlet! – przytaknęła El i wyszła razem z Pezz z mojego pokoju.
- Na pewno wszystko dobrze? – złapał moją dłoń Harry i przyglądał mi się uważnie.
- Tak, tak, wszystko w porządku. – zapewniłam go i się uśmiechnęłam. – Obudziłam was?
- Nie, coś ty… Wcale… Może trochę. – zachichotał. Rozejrzałam się po mojej sypialnie. Hej, a właściwie jak się tu znalazłam? Moje zakłopotanie chyba musiał zauważyć, bo zaraz powiedział:
- Zasnęłaś wczoraj podczas filmu i przeniosłem cię tutaj.
- Oh, dziękuję.
- Nie ma za co. W zasadzie, chciałem cię zanieść do siebie, ale Perrie mi nie pozwoliła… - skrzywił się. Dałam mu sójkę w bok, po czym się zaśmialiśmy.
- Chodźmy na to śniadanie. – pokręciłam głową z rozbawieniem. Wygramoliłam się z łóżka, zarzuciłam na siebie szlafrok i razem z Harrym udaliśmy się do kuchni. Tam Pezz i El zajęły się już posiłkiem, a zaraz dołączyli Niall i Louis.
- Omlet! Yeah! – ucieszył się blondyn i zaczął jeść. – Jejku, pyszne! Kto to zrobił?
- Ja i dziękuję. – uśmiechnęła się brunetka.
- Louis. Dbaj o nią. – powiedział śmiertelnie poważnie Niall, a zaraz potem zaczął się śmiać z wyrazu twarzy Lou. El z resztą też nie lepsza! Jej policzki wyglądały jak dwa rozżarzone węgielki!
- W sensie? – wydukała nieśmiało.
- Oj, daj spokój. Wszyscy to widzą. – wzruszył ramionami blondyn i nałożył sobie jeszcze jedną porcję omletu. Jeżeli reszta szybko tutaj nie przyjdzie to będą musieli sobie sami robić śniadanie…
- Znaczy co? Nie wiem o czym ty mówisz… - burknął Louis. Pierwszy raz widziałam jak się rumieni! W sumie, wygląda wtedy jak taki słodki dzieciak. Niall wywrócił oczami.
- Wmawiaj sobie.
- Pezz, powiedz mu coś. – jęknęła brunetka.
- Ale co? Przecież nie będę kłamać… - zachichotała.
- Ha! Piąteczka! – zaśmiał się chłopak i przybili sobie dłonie.
- Jade… - El spojrzała na mnie błagalnym wzrokiem.
- Oh, dajcie już im teraz spokój. – powiedziałam stanowczo.
- Dziękuję. – westchnęła brunetka.
- Wypytujcie się ich przy Liamie, a potem zapytajcie o ich myśli. – dokończyłam i się zaśmiałam, a wraz ze mną reszta. Oczywiście, oprócz naszej słodkiej pary.
- Zdrajca. – fuknęła, wstała i opuściła pomieszczenie.
- Długo się będzie gniewać? – zapytał Harry, po naszym małym napadzie śmiechu.
- Nie, jak tylko Louis do niej pójdzie zapomni o bożym świecie. – zachichotała znowu Perrie.
- Ja tu nadal jestem. – odchrząknął Lou.
- Ups. Wtopa. – zasłoniła teatralnie ręką usta i się zaśmiała. Brunet tylko wywrócił oczami. Odstawił brudny talerz do zmywarki i wyszedł z kuchni. Odprowadziliśmy go wzrokiem.
- Zakład o dychę, że poszedł do El. – ogłosił Harry.
- Stoi. – uścisnął jego rękę Niall.
- To co dzisiaj robimy? – zmieniłam temat.
- Ja się chciałam trochę rozejrzeć po okolicy, a wy macie jakieś plany? – Pezz wzięła łyk soku ze szklanki. Aż mi się zachciało pić. Podniosłam do ust swoja szklankę z sokiem pomarańczowym.
- Nic konkretnego. Miałem trochę poszperać w księgach Avalon wraz z Leigh-Anne. – powiedział obojętnie blondyn.
- Co? – zadławiłam się napojem. Musiałam zakasłać.
- Czemu? Po co? – dopytywała się równie zaskoczona Perrie.
- Leigh-Anne szuka sposobu, aby się z nią skontaktować… - westchnął Niall.
- To niebezpieczne. Leigh nie powinna tego robić. – pokręcił głową Harry.
- Zgadzam się. – przytaknęła blondynka.
- Leigh-Anne czuje się winna. Nie spocznie póki nie znajdzie sposobu, by się porozumieć z Av. – stwierdził.
- Co nie zmienia faktu, że nie jest na to gotowa. – kontynuował loczek.
- Ale ona nie chce czarować, chce po prostu poczytać i być może znaleźć jakieś informacje na ten temat. – wyjaśnił Niall.
- A ty tam po co? Proszę cię, wiem, że Avalon jest dla ciebie bardzo ważna, ale nie naciskaj na Leigh-Anne… - popatrzyła na blondyna Perrie.
- Ale ja jej do tego nie namawiałem! Ona sama to wszystko wymyśliła, jak jej powiedziałem o drugiej stronie. – bronił się.
- To po co jej mówiłeś?! – ta konwersacja zaczęła się robić coraz cięższa…
- Przepraszam, nie wiedziałem, że nie można! – wywrócił oczami.
- Ej, spokojnie! Nic się przecież nie stało! – postanowiłam opanować sytuację.
- To niech ona na mnie nie naskakuje! – Niall wskazał na dziewczynę.
- To ty zacząłeś! – drążyła Perrie.
- Ej… - dalej próbowałam im przerwać.
- Ja nic nie zrobiłem!
- Nic, wcale, tylko dałeś fałszywą nadzieję Leigh-Anne na rozmowę z Avalon!
- Ja tylko wspomniałem o drugiej stronie! Sama by się w końcu dowiedziała z ksiąg!
- Halo… - chyba w ogóle nie zdawali sobie sprawy z tego, ze tu jestem.
- Teraz ona będzie sobie na tym niszczyła zdrowie! Kto wie jaka magia potrafi być niebezpieczna?! Nigdy nie miałyśmy z nią do czynienia na dłuższą metę! – drążyła Perrie.
- A ja skąd mam to wiedzieć?! I ja jej do niczego nie namawiałem! To ty masz obsesję nad kontrolowaniem czyjegoś życia!
- Nie prawda! A ty wcale nie chciałeś porozmawiać z Avalon!
- DOŚĆ! – wrzasnęłam dźwięcznie. Perrie, Niall i Harry skrzywili się i zasłonili dłońmi uszy. Wszystkie szkło- talerze, szklanki, dzban i kubki- popękało w jednej chwili. Poszła w mak nawet jedna szafka z szklanymi drzwiczkami. Dobrze chociaż, że okna wytrzymały… Perrie tak się wystraszyła, że aż spadła z krzesła. Zamrugałam oczyma, by się pozbyć żółtego koloru tęczówek i przywrócić nie zagrażającą nikomu barwę głosu. – Już? Dotarło? - zapytałam patrząc wyczekująco na przyjaciół.
- Taaa… - jęknął Niall. Pomogłam przyjaciółce się pozbierać z podłogi.
- Nie chcę więcej kłótni. Jasne? Musimy żyć w zgodzie. Perrie- on nic nie zrobił, Leigh-Anne sama na to wpadła. Pamiętaj, że on teraz też przeżywa ciężkie chwile, ale na pewno nie kazałby Leigh zrobić coś co mogłoby jej zagrażać.  Niall- ona po prostu się martwi o Leigh, nie chce, aby stała jej się krzywda. Harry- przepraszam, byłeś w zasięgu mojego głosu… - mówiłam do każdego po kolei. – A teraz czy chcecie sobie coś powiedzieć? – wywróciłam oczami. Czułam się jak przedszkolanka.
- Przepraszam… - westchnęła blondynka.
- Wybacz… - spuścił głowę Niall.
- Yyy… Chyba trzeba kupić nowy zestaw talerzy i szklanek… - odezwał się Harry. Wszyscy razem zachichotaliśmy.
- Zajmę się tym. – obiecałam. – Ale teraz za karę ktoś tu posprząta i to będzie Pezz i Niallerek.
- No chyba nie! – wyśmiał mnie Niall, chwycił kawałek chleba i cały czas się śmiejąc opuścił kuchnię.
- Kto nabrudził ten posprząta! – Perrie uciekła z pomieszczenia szczerząc się jak głupi do sera.
- No ale… Ej! Wracać mi tu! – krzyczałam za nimi.
- No kotek… Powiedz jak skończysz. – Harry prześlizgnął się obok mnie.
- Nie pomożesz mi?! – patrzyłam jak chłopak ucieka po schodach na górę. A to zdrajca! – Harry!
Cisza.
Pff. No jasne.
Westchnęłam ciężko i zabrałam się za sprzątanie kawałków szkła ze stołu. Dzbanek z sokiem pękł i praktycznie wszędzie był sok pomarańczowy.
- Żartowałem. – usłyszałam za sobą roześmiany głos chłopaka.
- To lepiej dla ciebie. Nie odezwałabym się do ciebie przez cały dzień! – odwróciłam się do niego.
- Potrafiłabyś? – zaśmiał się i zaczął zamiatać podłogę. Oczywiście, że nie. Ale on ma myśleć, że tak.
- Uhh, nie wiedziałam, że potrafię zbić szkło… - zmieniłam szybko temat.
- Pewnie zazwyczaj używałaś tego głosu na zewnątrz, gdzie było mniej naczyń. – stwierdził. On ma coś dzisiaj dobry humor!
- Czemu ci dzisiaj tak odbija? – zaśmiałam się wyrzucając dosłownie połowę talerza do kosza.
- A czemu nie? Jest grudzień, do tego całkiem ładna pogoda… Tylko się cieszyć. – uśmiechnął się promiennie. Kocham ten uśmiech. Mogłabym się godzinami gapić jak się tak szczerzy… Po prostu nie sposób oderwać oczu! – Ziemia do Jade! Halo? Słyszysz mnie?
- Oh, tak, słucham? Zamyśliłam się… - oprzytomniałam.
- Um, zapytałem się czy pojedziemy na małą wycieczkę do Liverpoolu? Nie mamy planów na dzisiaj, a myślę, że taki wypad zrobiłby nam dobrze. – zaproponował.
- To jest świetny pomysł. – zgodziłam się z nim. – Będę mogła odkupić talerze…
- Tak, będziesz mogła. – zarechotał loczek.
- Uważaj, Styles. – zagroziłam mu, ale nie wyszło i oboje parsknęliśmy śmiechem.

*****

- Do C&A!!! Nie, nie! Do H&M!!! – mówiła podekscytowana Eleanor. Już jej zupełnie przeszło. Dobrze…
- Ej, a może do kina? Jest na ostatnim piętrze, a akurat grają film z Seleną Gomez. – spojrzał na nas Zayn.
- Selena Gomez? To nie jest czasem śpiewak w świecie ludzi? – przypomniała sobie Jesy.
- Tak, ma świetny głos, a ludzie uwielbiają ją słuchać. Nic dziwnego, że zrobiła karierę w ludzkim świecie. – wzruszył ramionami mulat.
- Jest silna. Ponoć używa swojej mocy na koncertach. Żaden śpiewak nie może w ten sposób iść jej posłuchać. – dodałam.
- Tak, w sumie to niebezpieczne. Nie powinna tego robić. – pokręciła głową Perrie.
- Ale tak osiągnęła respekt. Jest znana i w świecie ludzkim, i świecie magii. Szczerze mówiąc, niewiele osób by się odważyło z nią rywalizować. – ciągnął temat Liam. – Wie dziewczyna co robi.
- Ale ponoć jest też dobrą aktorką. Chodźmy na ten film. – uśmiechnęła się Leigh-Anne.
- No nie wiem… „Spring Breakers”? Nie jestem przekonana… - wydęła usta El.
- Ja też nie mam ochoty na coś takiego. – przytaknął Lou.
- Ja ogółem nie chcę siedzieć w miejscu. Może gdzieś pójdziemy? – zapytałam.
- Ale gdzie? – zastanawiał się Niall.
- Może do China Town? Ponoć jest tam ładnie i jest dobre jedzenie. – zaproponował Harry.
- China Town? A co to takiego? – zdziwiła się Jesy.
- To taka chińska dzielnica. Jest tam kolorowo, wszystko w chińskim stylu. Są fajne sklepy z drobiazgami i nawet ciekawe restauracje. – wyjaśniła Leigh-Anne.
- Dokładnie. – potwierdził Niall – Byłem tam kiedyś. Pilnujcie dobrze torebek, dziewczyny.
- Hę? – spojrzałam na niego pytającym wzrokiem.
- A więc postanowione! Pakujemy się do samochodów i jedziemy. – zarządził Zayn. Wróciliśmy na parking i wsiedliśmy do pojazdów. Jest nas dziesiątka, czyli po pięć osób w każdym aucie. Pierwsze prowadzi Louis, a wraz z nim jest Liam, Leigh-Anne, Jesy i Niall. U nas kieruje Perrie (po długiej kłótni z Zaynem o kierownicę…), Eleanor, Harry i ja. Po godzinnej jeździe, przez te męczące korki dotarliśmy na miejsce. Zaczęło się już ściemniać. Latarnie się zapaliły, a na ulicy zapanowała przyjemna atmosfera. Dzieci biegały z patyczkami w rękach, z których leciały iskry. O ile pamiętam to się chyba nazywała zimne ognie, prawda? Ślicznie to wygląda.
- Jestem głodna, a wy? Może chodźmy na jakieś sushi, albo coś? – spytała Leigh-Anne.
- Okey, ja też już zgłodniałem. Idziemy? – machnął na nas ręką Niall. Zaśmialiśmy się tylko i ruszyliśmy za nim. Pozwoliliśmy mu wybrać restaurację. Już po chwili siedzieliśmy na wygodnych kanapach przy stole w całkiem przytulnej knajpce. Jedzenie było wspaniałe! Zamówiłam sobie ryż z warzywami i z kurczakiem. Rewelacja! Będziemy musieli tu częściej przychodzić.
- Ale się obżarłam… - sapnęła Jesy. Ona miała makaron z… pędami bambusa? Coś takiego, ten kelner to jakoś dziwnie nazywał.
- Ja też… Ale to jest takie dobre… - westchnął Liam i włożył do ust jeszcze jeden kawałek sushi.
- To jest w ogóle jadalne? – skrzywiłam się. Nigdy nie jadłam sushi i nawet nie zamierzam. Nie lubię ryb. A co dopiero surowych!
- Jasne, to jest pyszne! – oburzył się Zayn i od razu włożył do buzi rybę. Pokręciłam tylko głową i wzięłam swoja filiżankę do ręki. Chińska herbata. Ciekawe, prawda? Ja sądziłam, że tylko i wyłącznie angielska herbata może być dobra, ale myliłam się. Ta też bardzo dobrze smakowała.
- Chodźmy się jeszcze trochę przejść. Zaraz będziemy musieli wracać, a nie chcę jechać taki obżarty… - oparł głowę o zagłówek Louis. Wszyscy mu przytaknęliśmy. Nie mam ochoty jeszcze wracać, ale jestem już troszkę zmęczona. Zapłaciliśmy i opuściliśmy lokal. Na dworze się już zupełnie ściemniło, a chińskie lampiony oświetlały ulicę czerwonym światłem. Tutaj jest naprawdę pięknie.
- To co kolejne? Londyn? Może Glasgow? Birmingham? – zaśmiała się Leigh-Anne.
- Ja bym chciał znów odwiedzić Londyn… Dawno tam nie byłem. – rozmarzył się Harry.
- My też. Na początku tam mieszkałyśmy, ale to tylko przez pół roku. Było tam strasznie tłoczno i stwierdziłyśmy, że lepiej będzie nam gdzie indziej. Przeprowadziłyśmy się do Birmingham, ale szału nie było… Kolejne pół roku spędziłyśmy tam, aż w końcu znalazłyśmy się w Manchesterze. – przypominałam sobie naszą wędrówkę po Anglii.
- A jak się poznałyście? – zapytał Niall.
- Cóż, poznałyśmy się w szkole. Jade, Eleanor i Perrie są z South Shields. Leigh jest z High Wycombe, a ja z Londynu. Razem z Leigh-Anne I Perrie chodziłyśmy do szkoły w Londynie, a potem pojawiły się dwie nowe dziewczyny. Jak się okazało były to Eleanor i Jade. Na początku Perrie chciała, aby się trzymały z nami, ze względu na to, że też były śpiewakami i na moce Jade, ale szybko się zaprzyjaźniłyśmy. – wyjaśniła Jesy.
- Znałyście się wcześniej? – zaciekawił się loczek.
- Jade i ja tak. Byłyśmy razem od dziecka. Pezz, Jesy i Leigh poznałyśmy w Londynie. – odpowiedziała El.
- Musiałyśmy opuścić South Shields ze względu na mnie. Nie mogłam sobie poradzić ze śmiercią rodziców i wtedy mama Eleanor zdecydowała, że najlepiej będzie jak zmienimy otoczenie. – dodałam.
- Ej, słyszycie to? – powiedział nagle Louis.
- Co? – zapytała Leigh, ale Lou uciszył ją gestem ręki. Cicho, na palcach podszedł do bocznej uliczki pomiędzy dwoma blokami.
- Coś jakby warczenie… – zatrzymał się i nasłuchiwał - Tędy. – stwierdził i ruszył przed siebie.
- Louis, czekaj! – Eleanor i Liam pobiegli za nim. Uczyniłam to samo. Pomiędzy blokami było przejście, a dalej coś jakby mały park. To miejsce było akurat z dala od latarni, więc było ciemniej niż na ulicy. Jednak z łatwością rozpoznałam twarz dziewczyny stojącej kilka metrów od nas.
- Nie. To wasz problem – powiedziała groźnie do faceta przed nią. Syknęła i ukazała swoje kły.




Angelica.


C.d.n…



________________________________________________________________

Heeeeeeej! :)

Angelica! Angelica! Tak  bardzo ją polubiliście, że absolutnie nie mogła zniknąć i się już nie pojawić :D Z resztą, nigdy nie myślałam, aby już się nie pojawiła. Też ją polubiłam ;) 
W pytaniach do bohaterów ktoś się zapytał Angelici czy wróci, a ona odpowiedziała, ze absolutnie nie. Nie kłamała. Ona nie wróciła, nie chciała, przecież to jej nie na rękę, prawda? Tytle, że ona nie ma tu nic do gadania! To ja tutaj decyduję kto zostaje, kto odchodzi hyhyhy :D
Tak więc fanfary... Angelica! Yaaaay :)

Cóż, mam nadzieję, że rozdział się wam podobał^^ Jeśli możecie to bardzo proszę o komentarze, zgoda? Z rozdziału na rozdział jest ich coraz mniej, a to bardzo pomaga w pisaniu. Możecie to dla mnie zrobić? :)

Szczerze mówiąc mam teraz wenę i napisałam wczoraj już 9 część RH2, ale niestety i tak czy siak będziecie musieli poczekać do kolejnej soboty... (A wiedzieliście, że zły humor pomaga pisać? Normalnie aż sama sie zdziwiłam! ) Piszę trochę naprzód, w razie gdybym miała tak zawalony tydzień i nie mogła napisać nic w trakcie. Zwłaszcza, że teraz nadchodzą egzaminy (3 TYGODNIE! OMMMGGG!). Jak będzie już trochę luźniej to myślę, że powrócę do dwóch rozdziałów w tygodniu, co Wy na to? ;)

Troszkę się rozpisałam, ha! Mam nadzieję, że wytrwaliście do końca :)

Miłego weekendu! (Mnie czeka sprzątanie...)

Nicol <3

P.S. Zachęcam do pytania bohaterów!

17 komentarzy:

  1. BOSKIII !!! KOCHAAAM!!! CZEKAM OCZYWIŚCIE NA NEXT!! WIEDZIALAM, ZE ANGELICA WRÓCI!! <333
    POZDRAWIAAAM ♡ツ

    OdpowiedzUsuń
  2. DRUGA ! ;*
    Hahah ja już posprzątałam xD Po co ta znowu Angelica... No ale cóż i tak mi się podobał rozdział (Jak zwykle xD)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jej trzecia. Sorry za słownictwo ZAJEBISTY♡.♡

    OdpowiedzUsuń
  4. O
    M
    G
    !!!
    O co znowu chodzi?
    Nie ma to jak ajemnice , c'nie? xD

    OdpowiedzUsuń
  5. Łłłiiiiii Angelica!!! <3 <3 <3 hihihi! :D pisz Nicol! Czekam na kolejny rozdział!! :** <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Extra! Nowy rozdział jak zwykle zaskakujacy! Uwielbiam to w twoim pisaniu! Zawsze pozytywnie zaskakujesz czytelnika, dziękuję ci za to!
    P.S. Też piszesz egzaminy? Jakaś masakra, co nie? Kto to w ogóle wymyślił? Chyba zostanę ministrem edukacji i pozmieniam to i owo w naszym systemie oświaty :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ohhhh! Będę na Ciebie głosować! :)
      Naprawdę trzeba co nie co pozmieniać. Czytaj: JEDEN egzamin, łatwy i nie z matmy xd

      Usuń
    2. Hi hi :D Moje hasło wyborcze: "Zmieńmy świat na lepsze! Pozbądźmy się matematyki i wosu! Razem możemy wszystko!" Oł jeah :)

      Usuń
    3. Ahahaha TAK! I jeszcze fizyka! Dzieki nam świat stanie się lepszy! :D

      Usuń
  7. Super! Dzięki za miłe komentarze u mnie :D Następne rozdziały na pewno też skomentuję!
    dreams-come-true-mania-story.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ohh, dziękuję! Bardzo się cieszę, ze wpadłaś! To wiele dla mnie znaczy <3

      Usuń
  8. PS: Nie mogę dodać się do obserwatorów, bo wyskakuje mi, że ,,Zrealizowanie twojego żądania jest niemożliwe''. Jak tylko się to naprawi, to natychmiastowo Cię obserwuję bo mi się tu podoba ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Yeach! Nareszcie udało mi się skomentować! Nawet nie wiesz jak było ciężko (Czytamy: Nie mogłam dać sobie rady bez komputera) Kurde noooo...i znowu trzeba czekać XD Ach no nic...Kocham cię i czekam na next :*

    OdpowiedzUsuń
  10. O Jezusku! <3
    To tak jak z filmem. W najciekawszym momencie reklama. ^^
    Jestem ciekawa, co będzie dalej.
    Czekam na nexta. :3
    Pozdrawiam! :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Ah ten Hazz. :D boski :D
    I znowu na swojej drodze spotkali Angel :)
    Ciekawe co z tego wyniknie')
    Buziaki :*
    A

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy jeden komentarz! To wiele dla mnie znaczy, z całego serca dziękuję wszystkim ♥