czwartek, 31 października 2013

„Rozśpiewana historia” Część 21 + Dziękuję

„Rozśpiewana historia” Część 21

Kawiarnia


Hmmm… „Hej! Co u ciebie słychać?”
Nie… Usuń.
„Co tam u ciebie? Wszystko w porządku?”
Zbyt na luzie. Usuń.
„Martwimy się o Ciebie! Gdzie jesteś?”
Zbyt emocjonalne… Nie chcę aby pomyślał, że mi zależy… czy coś… Ale ja jestem głupia.



Prawda. Po prostu prawda. Wysłałam wiadomość i odetchnęłam. Ehhh… Kolejny DŁUGI dzień.  Zastanawiam się ile będzie to trwać, ale najpierw muszę wymyślić co to jest właśnie TO. Rozmyślałam tak sobie czekając na odpowiedź Harry’ego, która nie nadeszła. Czy wszystko z nim w porządku? Zayn codziennie do nie dzwoni, niestety na marne… Głowa mnie zaczęła boleć od tych myśli...
- Idziemy na zakupy, chcesz się wybrać z nami? - uchyliła drzwi do mojego pokoju Eleanor.
- Jasne. - przytaknęłam i zwlokłam się z łóżka.- Dajcie mi chwilkę to się przebiorę i już schodzę na dół.
- Ok, to czekamy. - brunetka zamknęła drzwi. Chwyciłam jakieś pierwsze lepsze ciuchy i poszłam do łazienki. Szybki makijaż, ubrania i byłam gotowa. Zbiegłam po schodach do czekających na mnie dziewczyn oraz Nialla i Louisa.
- Możemy iść. - uśmiechnęłam się blado.

*****

- To co? Idziemy jeszcze do Reserved czy do H&M? - zapytała Leigh-Anne.
- Ja odpadam. Jestem wykończona. - sapnęłam.
- Ja bym jeszcze poszła do Reserved… Spotkamy się w Coffe Haven za 20 minut? - zaproponowała El.
- Ok, niech będzie. Chodźmy. - przytaknął Niall. Rozdzieliliśmy się. Ja, Leigh i Niall poszliśmy do kawiarni, a Lou z Eleanor poszli do sklepu. Zajęliśmy miejsca na kanapie w kącie i przeglądaliśmy reklamę z nowymi kawami w ofercie.
- Wiecie co? Ja sobie daruję kawę. Na co macie ochotę? - zapytałam.
- Ja poproszę latte czekoladową. Na pewno nic nie chcesz? - upewniła się Leigh.
- Nie, nie. A ty Niall?
- To samo. Pójdę zmówić.
- Nie, czekaj. Siedź. Ja pójdę. - uśmiechnęłam się i udałam do kas.
- Poproszę dwie latte czekoladowe z bitą śmietaną. - powiedziałam sympatycznie do kelnerki.
- Trzy funty. - podałam wymaganą ilość pieniędzy. Dziewczyna wydała mi resztę i poszła zrobić kawę. Przyglądałam się wystrojowi wnętrza gdy czekałam na zamówienie. Moją uwagę przykuła tabliczka na drzwiach z napisem: „Zatrudnię kelnerkę”
- Proszę bardzo i życzę smacznego. - blondynka podała mi tacę z napojami.
- Oh, dziękuję. - otrząsnęłam się z zamyślenia- Przepraszam, czy szukacie może pracownicy?
- Tak, byłabyś chętna? Mogę cię zapisać na listę i jeszcze dzisiaj szefowa zadzwoni do ciebie czy masz pracę. - uśmiechnęła się sympatycznie.
- Naprawdę? To super! Nazywam się Jade Thirlwall… - podałam dziewczynie informacje kontaktowe. Zadowolona wróciłam do stolika gdzie czekali na mnie Niall i Leigh.
- Co tak długo? - zdziwiła się czarnowłosa biorąc swój napój.
- Musiałam coś załatwić. - uśmiechnęłam się tajemniczo.- El i Lou jeszcze nie ma?
- Już idą. - Niall pomachał ręką do naszych znajomych. Spędziliśmy godzinę w kawiarni rozmawiając, a potem wróciliśmy do domu, gdzie czekali na nas Jesy, Perrie, Liam i Zayn. Oglądali jakiś film… animowany?
- Co robicie? - zapytałam lekko zdziwiona.
- Oglądamy „Zaplątanych”. To jest super! A jakie śmieszne! - zachichotała Pezz, a na ekranie jak na zawołanie blond włosa księżniczka przyłożyła jakiemuś facetowi patelnią. Kurcze, ten bohater wyglądał jak Zayn! Wyobrażenie Perrie, która uderza Zayna patelnią samo przemknęło mi przez głowę.
- Podoba mi się to. - usiadłam obok Li i wzięłam garść popcornu nie odrywając wzroku od telewizora. Wszyscy razem oglądaliśmy ten przezabawny film co chwila wybuchając śmiechem.
- Zrobię jeszcze popcornu. - powiedziała Leigh-Anne i wzięła pustą już miskę. Wstała z miejsca i poszła w kierunku kuchni. Na ekranie właśnie wiedźma więziła roszpunkę, gdy do naszych uszu dobiegł dźwięk tłuczonego szkła i ciche tąpnięcie oznaczające upadek…


C.d.n…


_________________________________________


Cześć kochani :) Miałam dodać dopiero za jakieś dwa dni, ale po prostu musiałam Wam podziękować za te 9000 wejść! WOW! Jestem w ogromnym szoku i nawet się wzruszyłam. Nigdy bym nie pomyślała, że może mnie coś takiego spotkać. Ponieważ, tak trochę zaniemówiłam z wrażenia powiem tylko: Dziękuję. Z CAŁEGO SERCA DZIĘKUJĘ.

(Wzruszona) Nicol <3

Halloweenowy Zayn

Hej hej hej^^
 Z okazji Halloween napisałam opowiadanie o naszym Maliku <3 Jest ono na tym blogu: http://nialllovebigos.blogspot.com/2013/10/35-halloweenowy-zayn-3.html

Serdecznie zapraszam do czytania :)


Nicol <3

środa, 30 października 2013

Statystyki

Hej hej^^ 

Bardzo bym chciała podziękować Wam za te wszystkie wyświetlenia! Weszłam dzisiaj w statystyki bloga i o mało co z krzesła nie spadłam! (Tak naprawdę to spadłam, ale udam, że mam świetną równowagę) PO PROSTU BARDZO BARDZO BARDZO WAM DZIĘKUJĘ. Dzięki Wam ten blog jeszcze funkcjonuje, dzięki Wam mam ochotę dalej pisać, dzięki Wam się uśmiecham... :) Dzięki Wam robię coś co kocham i cieszę się, że innym podoba się to co tworzę. To najpiękniejsze w tym wszystkim. Kiedy zakładałam tego bloga, nawet nie myślałam, że mogę mieć 5000 wyświetleń, a co dopiero te 8000!!! SZOK! 

No i oczywiście specjalne podziękowania należą do: 
-Cataliny Panterry (dzięki Twoim komentarzom zawsze się uśmiecham, mało tego śmieję się do łez! A poza tym, wiesz jak poprawić mi humor i motywujesz do pisania kolejnych rozdziałów. Mimo, że się nie znamy, bardzo cię lubię :)  Love you ;** )

-
Marie Hanatsuki (twoje komentarze czasami rozśmieszają mnie do łez! No i mimo, że o tym nie wiesz, często podkładasz mi pomysły na nowe rozdziały^^)

-
Iwwony Horan (Jesteś ze mną praktycznie od początku. Dziękuję ci za to. BARDZO! To dzięki Tobie, na początku istnienia bloga, nie poddałam się i pisałam dalej.Wielkie brawa dla Ciebie <kłaniam się nisko> )

-
Katie Jankowska (Teraz to dostaję od Ciebie ogromnego kopa za każdym razem jak nie chce mi się pisać. Pomagasz i służysz radą, za co bardzo Ci dziękuję. No i jesteś jedyną osobą z którą mogę się podzielić moja obsesja na punkcie 1D... Tak, to dość istotne, bo bez takiej osoby chyba bym ześwirowała.... THHHHAAAAANNNKKKK YYYYOOOUUU)

- No i ogromne podziękowania należą się też mojej mamie. (Kiedy mam blokadę, zawsze mi pomagasz. Mogę się do Ciebie zwrócić w każdej sprawie. Dziękuję <3 )



No... To chyba tyle :) Jeszcze raz BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO DZIĘKUJĘ, za każdy jeden komentarz, za każde jedno wyświetlenie, za to, ze jesteście że mną i rozumiecie gdy tak trochę nawalę z dodaniem nowego rozdziału... KOCHAM WAS! <3




Nicol <3

„Rozśpiewana historia” Część 20

„Rozśpiewana historia” Część 20

Koncert w parku




UGH! GDZIE JESTEŚ HARRY? Martwimy się...

I kolejny dzień. Kolejny, długi, nudny dzień. Wszyscy się martwimy o Harry’ego. Nie daje znaku życia już od tygodnia. Czy jest cały i zdrowy? Gdzie jest? Czy potrzebuje pomocy? Czy… żyje?
- Hej, co tam? - klapnęłam na fotelu naprzeciwko Eleanor i Louisa. Jedenasta rano. Jeszcze cały dzień… UGH.
- Nie przeszkadzaj. - mruknęła Eleanor nie odrywając wzroku od oczu Lou.
- Tak, mi też miło ciebie widzieć. - burknęłam i zmierzwiłam dłonią włosy. Chyba będę musiała je znowu przefarbować…
- YEAH! Mrugnęłaś! Wygrałem! - ucieszył się Louis, a El przeklęła pod nosem.
- Jeszcze raz. - zażądała i ponownie wlepiła wzrok w Lou.
- Wam też się nudzi, prawda? - zapytałam chociaż dobrze znałam już odpowiedź.
- Strasznie… - westchnęli oboje.
- Tak! 
- Kurde… - fuknął, tym razem szatyn.
- Chodźmy gdzieś… Nie możemy tu tak wiecznie siedzieć.- zaproponowałam. Para natychmiast zwróciła uwagę na mnie.
- A gdzie na przykład?

*****

- I co teraz? - zapytał Niall. Rozejrzałam się po parku w poszukiwaniu czegoś do roboty. Dzieci bawiły się na placu zabaw, ale my raczej nie moglibyśmy pójść w ich ślady.  Dorośli szybkim krokiem przechodzili przez chodnik, a inni wolniej przechadzali się wraz z psiakami. Po drugiej stronie parku jakiś chłopak grał na gitarze, a ludzie stali wokoło niego i bili mu brawo. Hmmm… I to jest to!
- Może macie ochotę zaśpiewać? - uśmiechnęłam się kusicielsko. Wszyscy spojrzeliśmy po sobie i szybko załapałam, że teraz będziemy się kłócić kto pierwszy. Oczywiście dwa zespoły zaczęły na raz i… Wow. Znowu wywołaliśmy kolizję! To ponoć takie rzadkie zjawisko, a nam przytrafiło się już drugi raz!

Does he tell you he loves you when you least expect it?
Does he flutter your heart when he kisses your neck?
No scientist or biology, It's obvious
When he's holding me
It's only natural
That I'm so affected.

Zaczęła Perrie. Jej głos był czysty I przyjemny. Nie walczyliśmy. Po prostu śpiewaliśmy. Najpiękniej jak potrafiliśmy.

- I used to think that I was better alone,
Why did I ever wanna let you go?
Under the moonlight as we stared at the sea,
The words you whispered I will always believe

Teraz był Louis. To co śpiewał… Hmm… Cały czas patrzył się wtedy na Eleanor. Brunetka zarumieniła się słodko i odwróciła wzrok.

- I want you to rock me, rock me, rock me,(DNA)
I want you to rock me, rock me, rock me,(DNA)
And he just takes my breath away
B-B-B-Breath away
I feel it every day
And that's what makes a man
I want you to hit the pedal, heavy metal, show me you care
I want you to rock me (DNA)
rock me, (DNA)
rock me (DNA) , yeah
DNA. 

A teraz wszyscy razem. Wow, naprawdę fajnie nam to wyszło. Nigdy wcześniej nie śpiewaliśmy razem, totalna improwizacja, a dobrze nam szło.

- We were together summer ‘09,
Wanna roll back like pressing rewind,
You were mine and we never said goodbye

Zaśpiewał Liam. On ma piękny I silny głos…

- Yeah, hey, yeah
Now I don't have any first degree
But I know what he does to me
no need to work it out,
It's so familiar, oh

Jesy dała z siebie wszystko. Teraz kolej na mnie.

- And my heart won't beat again
If I can't feel him in my veins
No need to question, I already knoooooooooow

Zaśpiewałam łagodnie. Jak ja kocham to robić! Śpiewanie to moja pasja, moje życie. Nie wiem co bym zrobiła, gdybym nie mogła wyrażać swoich emocji poprzez muzykę.

- I want you to rock me, rock me, rock me,(DNA)
I want you to rock me, rock me, rock me,(DNA)
And he just takes my breath away
B-B-B-Breath away
I feel it every day
And that's what makes a man
I want you to hit the pedal, heavy metal, show me you care
I want you to rock me (DNA)
rock me, (DNA)
rock me (DNA) , yeah
DNA.

Znowu razem. Mam wrażenie, że im dłużej śpiewamy tym lepiej się czujemy. To piękne.

- R-O-C-K me again,
R-O-C-K me again,
R-O-C-K me again, yeah

- DNA

I want you to R-O-C-K me again
R-O-C-K me again,
R-O-C-K me again, yeah

- DNA. Ooooooooh, ooooooooooh, ooooooooooooooh, ooooooooooooooh

Zaśpiewałyśmy razem z dziewczynami. Uwielbiam tą piosenkę. Wszystkie razem ją napisałyśmy i dość często ją śpiewamy. No nic, czas teraz na mój wielki finał.

- Oooooooooooeeeeeeeeeeaaaaaaaaaaaaaaahhhhhhhh

Użyłam mojego głosu. Ale nie do ataku. Potrafię też śpiewać czysto, bez robienia innym krzywdy. Mimo wszystko jest to dosyć trudne, ale udało mi się to opanować do perfekcji.

- I want you to rock me, rock me, rock me, yeah
I want you to rock me, rock me, rock me, yeah

Chłopcy razem też mają wielka siłę. Jest ona ogromna!

- I want you to rock me, rock me, rock me,(DNA)
I want you to rock me, rock me, rock me,(DNA)
And he just takes my breath away
B-B-B-Breath away
I feel it every day
And that's what makes a man
I want you to hit the pedal, heavy metal, show me you care
I want you to rock me (DNA)
rock me, (DNA)
rock me (DNA) , yeah
DNA.

I koniec. Dopiero teraz zauważyłam ile ludzi się wkoło nas zebrało! Wszyscy bili nam brawa i rzucali monety. Ukłoniliśmy się dla żartu, a ludzie zaczęli krzyczeć i wiwatować. Było to naprawdę miłe. Ktoś z tyłu krzyknął: „BIS!” I już po paru chwilach razem z dziewczynami śpiewałam „Always Be Together”. Zawsze się wzruszam, kiedy ją słyszę.
„Zawsze będziemy trzymać się razem
Nie martw się
Zawsze będę przy Tobie
Nie martw się”

Gdy skończyłyśmy, zebrały się jeszcze większe tłumy. Wszyscy bili brawo i prosili o jeszcze jeden bis. Teraz to już chłopcy przejęli inicjatywę.  Zaśpiewali „Live While We're Young”. Jak zwykle poszło im świetnie i dostali równie duże brawa co my, może i nawet większe. Bawiłam się świetnie. Z resztą, nie tylko ja. Wszyscy potrzebowaliśmy tego, trochę się zabawić, odetchnąć. Resztę dnia spędziliśmy w parku, śpiewając, tańcząc i po prostu odpoczywając. Brakowało tylko… Harry’ego.



C.d.n…

_______________________________________________________________

No hej hej hej :3 Przepraszam, że tak długo nic nie dodawałam x_x Mam nadzieję, że Was nie zawiodłam tym rozdziałem? Przypomniałam sobie, że ma to być ROZŚPIEWANA historia więc taki tam koncert w parku^^ Jak wrażenia? :3

Nicol <3

niedziela, 27 października 2013

„Rozśpiewana historia” Część 19

Nooooo czeeeeść :3 Dodaję dzisiaj nowy rozdział^^ Hehe :D Mam nadzieję, ze się Wam spodoba, bo osobiście uważam, że do najlepszych nie należy, no ale cóż.... Teraz będą takie trochę... hmm... trudniejsze dla mnie rozdziały. Przekonacie się już wkrótce o co mi chodzi. Nie przedłużając, zapraszam :)



„Rozśpiewana historia” Część 19

Grill


Siedziałam na kanapie i bawiłam się nitkami, które wystawały z poduszki. Byliśmy już w domu. Zayn próbuje się dodzwonić do Harry’ego- jest wściekły. Ja byłam, ale już mi przeszło. Nie będę sobie nim zawracać głowy. Jak chce, to niech idzie. Mam to gdzieś.
Ale jak tak można?! Przecież nie zrobiłam mu nic złego! Wiem, że nie, bo te ostatnie wspólne dni dokładnie przeanalizowałam. Miałam sporo czasu w nocy. Ugh, co się dzieje? Nic z tego nie rozumiem! Dlaczego nie mógł zostać? Tak jak jego przyjaciele. To chore. Miałam się nim nie przejmować… Idiotka. Ale nie potrafię o nim nie myśleć. Boje się, że zrobiłam coś nie tak. Że to przeze mnie.
- Jak tam? - Kieran usiadł obok mnie. Dobrze, że mam jego.
- Nic… Wiesz, chyba muszę się czegoś napić. Też chcesz? - zapytałam wstając z kanapy i podeszłam do szafki, w której trzymałyśmy jakieś wino czy coś innego.
- Ty pijesz? - zaśmiał się.
- A co w tym dziwnego? - zdziwiłam się. Szczerze mówiąc to nie za bardzo przepadam za alkoholem. Zazwyczaj piłam lampkę wina, nie więcej. Ale teraz chciałam się uwolnić od rozmyślania o chłopaku w kręconych włosach i zielonych oczach.
- No choćby to, że masz niską tolerancję na alkohol. Pamiętasz co się działo w sylwestra?
Cały czas mi to wypomina. To takie denerwujące! Ale ma rację. To był nasz pierwszy wspólny sylwester. Możliwe, że wypiłam więcej niż jedną lampkę wina… Tak czy siak, skończyło się na tym, że śmiałam się jak głupia i nie mogłam ustać na nogach.
- Pamiętam. Ugh, nie znoszę gdy masz rację. - burknęłam i odstawiłam kieliszek na miejsce, z którego go przed chwilką wyjęłam.-  Nudzi mi się. Nie mam czym zająć rąk.
- I dlatego chciałaś się nawalić? No wiesz? Nie spodziewałem się tego po tobie. - dał mi sójkę w bok. Skarciłam go wzrokiem.
- Idę do siebie. - rzuciłam i skierowałam się w stronę schodów.
- Foch forever? - parsknął śmiechem.
- Z przytupem i melodyjką! - zawołałam przez ramię i pobiegłam po schodach na górę. Oh, Kieran jest super. Jest wiecznym optymistą, potrafi mnie wysłuchać i pocieszyć. Dobrze też, że mnie pilnuje, bo gdyby nie on, już bym pewnie piła drugą kolejkę…
Wyciągnęłam laptopa z futerału i włączyłam czerwony przycisk. Ekran zamigotał i wydał charakterystyczny dźwięk. Usiadłam na łóżku i położyłam go sobie na kolanach. Weszłam na Twittera i patrzyłam co nowego. Oczywiście nic ciekawego. Przeglądałam bezmyślnie strony internetowe gdy usłyszałam dźwięk, który oznaczał sms-a. Sięgnęłam po telefon i odblokowałam ekran.



Makatko, nie chce mi się stąd ruszać… Ale z drugiej strony to lepsze, niż bezczynne siedzenie tutaj. Szybko odpisałam.



Wyłączyłam laptopa, chwyciłam jakąś bluzę i zeszłam na dół. Było lato więc świetny czas na grilla. Gdy weszłam do ogrodu od razu poczułam zapach dymu oraz smażonego mięsa. Wszyscy siedzieli przy stole, tylko Louis stał przy grillu, a Leigh siedziała na hamaku z Kieranem.
- No jesteś! Chcesz piwa? - zaproponował Niall. Wszyscy bawili się już w najlepsze.
- Nie, dzięki. Poproszę oranżadę. - grzecznie odmówiłam. Dyskretnie rzuciłam okiem na Kierana i tak jak myślałam, tłumił w sobie śmiech. Pokazałam mu język i przysiadałam się do blondyna, który po chwili podał mi moją oranżadę. Było naprawdę miło. Nawet Zayn się już trochę uspokoił. Był naprawdę wściekły na Harry’ego, że wyjechał zupełnie sam no i nikogo o tym nie poinformował.  Zayn jest o wiele sympatyczniejszy niż mogłoby się wydawać. Ma świetne poczucie humoru no i ma do zaoferowania ciekawe poglądy. Bardzo dobrze się z nim rozmawia.
- Hej, a co robiliście przez te ostatnie dwa lata? - zagadnęłam.
- Oh, nic konkretnego. Jeździliśmy to tu, to tam. Jak zwykle. Byliśmy za to w Australii i muszę przyznać, że jest tam naprawdę rewelacyjnie. Odwiedziliśmy znajomych, trochę jeździliśmy po świecie... - uśmiechnął się przyjacielsko Mulat. Dopiero teraz zauważyłam, że obejmuje Perrie… Czy to jakiś żart? Przecież oni się tak nienawidzili! Co za ironia.
- Co nie? - usłyszałam chichot w mojej głowie. „Liam! Mógłbyś tak często nie zaglądać do moich myśli? To prywatne.”- skarciłam go.
- Oj, wybacz. Nie da sie tego zatrzymać. Po prostu cię słyszę i już. - powiedział. Wywróciłam oczami i się zaśmiałam.
- A wy? Wiemy, że Jade poznała Kierana, ale nic po za tym. - uśmiechnął się Niall.
- Ogólnie to się razem zaprzyjaźniliśmy. Mam dwóch braci- Deana i Seana oraz jednego przyrodniego- Kita. Często razem imprezowaliśmy i się bawiliśmy. - opowiedział Kieran.
- A więc niegrzeczne dziewczynki, co? O której do domu wracałyście? - zażartował Louis.
- Hmm tak nad ranem, czasami nawet nie wracałyśmy wcale. Masz z tym jakiś problem grzeczny chłopczyku? - Eleanor wydęła usta i zaśmiała się do Louisa.
- Lubię to. - Lou śmiesznie poruszył brwiami i wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem. Czy tylko ja zauważyłam tutaj flirt?
- Nie tylko ty. - zabrzmiało w mojej głowie.
- Liam!!! - wrzasnęłam zdenerwowana, a jednocześnie rozbawiona. I tak spędziliśmy wieczór na rozmowach, śmianiu się i chichraniu. Co więcej jako jedyna byłam trzeźwa i wpadłam na pomysł nakręcenia przyjaciół. Jutro pokażę im co takiego udało mi się złapać w nagraniu…


C.d.n…

___________________________________________________________

Jak myślicie  Gdzie jest Harry? Co takiego robi? I oto zagadka dla Was! Ten kto odgadnie dostanie ode mnie specjalną nagrodę! Do dzieła :)


P.S. Bardzo proszę o odpowiedzi w komentarzach <3


Nicol <3

czwartek, 24 października 2013

„Rozśpiewana historia” Część 18

Siemkaaaaaa :3 Miałam dodać jutro, ale nie wiem czy będę miała czas :( Tak więc to chyba lepiej, bo nowy rozdział macie już dzisiaj! :) A tutaj taki mały zwrot akcji... Hyhyhy :D


„Rozśpiewana historia” Część 18

Traktujesz mnie jak dziecko


Wszyscy zasnęliśmy w miejscach, w których siedzieliśmy. Obudziłam się jako pierwsza, wczesnym rankiem. Koniecznie musiałam iść do toalety… Te herbatki ze wczoraj boleśnie naciskały na mój pęcherz. Wygramoliłam się spod koców (oraz przyjaciół) i poszukałam łazienki. Hotel, który wynajęły dziewczyny był całkiem duży. Naliczyłam 5 pokoi plus, salon, łazienka i kuchnia! Szybko załatwiłam swoje potrzeby, wzięłam też gorący prysznic i przyprowadziłam się do porządku. W końcu wyglądałam jak człowiek. Wyszłam z łazienki. Wszyscy jeszcze spali… Usłyszałam jakieś szmery. Rozejrzałam się. Dochodziły one chyba z wyjścia na taras? Ruszyłam w tamtą stronę. Otworzyłam cicho drzwi. Pomyliłam się, to nie był taras tylko wyjście na plażę. Ale sprawcę szmerów znalazłam. Chłopak siedział na piasku i co jakiś czas wrzucał kamienie do wody. Przyglądałam się mu przez chwilkę. Miałam zamiar usiąść bezszelestnie obok niego, ale nadepnęłam na jakąś gałązkę i spod mojej stopy wydobył się cichy skrzyp. Harry odwrócił się od razu.
- Oh, nie śpisz?
- Miałam się ciebie spytać o to samo. - powiedziałam siadając obok niego. Chłopak obojętnie wpatrywał się w punkt przed siebie. Wzięłam do ręki mały kamyk i zaczęłam się nim bawić i obracać w dłoniach.- Dziękuję.
- Hm?
- Za wszystko. Za ratunek. Za… uchronienie od popełnienia błędu.
- Hm, nie ma za co. Polecam się na przyszłość. - ciągle patrzył się przed siebie, jakby coś było niewyobrażalnie interesujące. Podążyłam wzrokiem za nim, ale nic takiego nie znalazłam. Tylko fale bijące o brzeg. Wzdrygnęłam się na myśl o lodowatej wodzie.
- Co się dzieje? - zapytałam.
- Nic. - teraz spuścił wzrok. AHA! Mam cię!
- Przecież widzę… - szturchnęłam go w bok, ale ani drgnął.- To… przeze mnie? - wystraszyłam się.
- Sam chciałbym wiedzieć.
Co? Nie rozumiem…
- Harry? - dopytywałam się.
-Jest ok., Jade. Nie przejmuj się.
-Super. - burknęłam i podniosłam się. Jak ma tak ze mną rozmawiać to ja dziękuję bardzo. Zrobiłam coś nie tak? Rozumiałabym gdyby to Kieran się na mnie złościł - ma do tego pełne prawo. W końcu uciekłam mu sprzed ołtarza! Ale Harry?
- Jade… Czekaj. Przepraszam, ja… - zatrzymał mnie.- Ja muszę przemyśleć parę spraw.
- Wiesz, że mi możesz powiedzieć wszystko, prawda?
- Tak, wiem, ale najpierw muszę sam sobie to wszystko jakoś wytłumaczyć…
- A co się stało? - nie dawałam za wygraną.
- Następnym razem, Jade.
Westchnęłam. Dlaczego nie chce mi nic powiedzieć?
- Traktujesz mnie jak dziecko. - mruknęłam.
- Wybacz.- lekko uniósł jeden z kącików swoich ust, ale zaraz szybko opadł.
- Dziś po południu wracamy do Manchesteru. Zayn powiedział, że się zatrzymacie u nas przez jakiś czas… - zmieniłam temat.- Pomyślałam, że może…
- Ja nie jadę. - przerwał mi. CO?
- C-c-c-co? Ale jak to? - wydukałam. Wpatrywałam się w jego oczy próbując znaleźć w nich jakąś odpowiedź. Miałam wrażenie, że są ciemniejsze niż je zapamiętałam. Wcześniej była to taka radosna zieleń, a teraz były jakby szare, nijakie, zamglone.
- Muszę załatwić parę spraw. W zasadzie miałem wyjechać już wcześnie rano, ale zdecydowałem, że powinienem się jeszcze pożegnać. Tak więc… Trzymaj się. - jego usta uformowały się w jedną, prostą linię. Nie mogłam w to uwierzyć… Ledwo co przyjechał i już wyjeżdża? Ponoć jest razem z Zaynem i resztą? A może coś się zmieniło przez te dwa lata? Ok, ślubu nie było, ale to nie znaczy, że ma tak od razu stąd jechać!
Nie zdążyłam nawet zareagować. Chłopak poklepał mnie po ramieniu i po prostu odszedł. Zostawił mnie samą, na piasku przed hotelem. Byłam w totalnym szoku. Moje dłonie same zacisnęły się w pięści. Zaskoczenie zaczęło się przeradzać w gniew.

****Louis****
- Oh, tutaj jesteś! Gdzie by… - nie zdążyłem nawet dokończyć zdania, bo dziewczyna przeszła szybkim krokiem przez korytarz i trzasnęła z całej siły drzwiami.- …łaś. - skończyłem.
- A tej co? - spytał zdziwiony Niall.
- Nie mam zielonego pojęcia… Ale sądzę, że ktoś powinien tam do niej pójść. Najlepiej jakaś oddana przyjaciółka. - zaśmiałem się patrząc na Eleanor.
- Pfff, faceci. - fuknęła.
- Co „faceci”? - naśladowałem jej sposób mówienia. Wywróciła tylko oczami i poszła za przyjaciółką.
Nagle Liam zerwał się z kanapy. Pobladł na twarzy… Już miałem zadać pytanie co się stało, ale mnie wyprzedził.
- Hazz wyjechał.

C.d.n…



_____________________________________________________________

I jak się podobało??? Zaskoczeni? :D

Nicol <3

środa, 23 października 2013

„Rozśpiewana historia” Część 17

Hejka moje skarby!!! Bardzo Was przepraszam, ale zupełnie nie miałam ostatnio czasu :( Wchodzę dzisiaj na bloga, patrzę... a tam 8000 wejść!!! WOW! Nawet nie wiecie jak bardzo się cieszę! Żadne moje słowa nie wyrażą tego, jak bardzo jestem Wam wdzięczna :) KOCHAM WAS!!!


„Rozśpiewana historia” Część 17

Czy możemy zostać przyjaciółmi?


- Chyba się budzi…
Jedno mrugnięcie. Wszystko zamglone i ostre światło.
Drugie mrugnięcie. Już trochę lepiej… Ale nadal widzę tylko rozmazane twarze… No i ten poblask… Czy ja oślepłam?
Trzecie mrugnięcie.
Czwarte.
Piąte.
Jestem na dobrej drodze, przynajmniej widzę kształty. Czy ktoś może wyłączyć to idiotyczne światło?
- Jade? Słyszysz mnie?
Teraz zamrugałam raptownie. W głowie mi huczy… I palce mnie strasznie pieką. Podniosłam rękę do głowy. Maaaatko, co się stało? Czuję się jakbym miała ostrego kaca…
- Ugh, moja głowa… - syknęłam. Wszyscy zgromadzeni odetchnęli z ulgą. Ok., już sobie przypomniałam co się działo. Ucieczka. Mętlik w głowie. Dużo emocji na raz. Zimna woda. Wyczerpanie.
Przeszedł mnie dreszcz. Dźwignęłam się na łokciach i usiadłam po turecku na kanapie. Byłam okryta chyba dziesięcioma kocami! A do tego nadal mi było zimno!
- Jak się czujesz? Może chcesz gorącej herbaty, hmm? - zapytała Leigh-Anne. Przytaknęłam energicznie. Dziewczyna się uśmiechnęła i wyszła z pomieszczenia. Wszyscy się we mnie wpatrywali z uśmiechem, ale w powietrzu wisiała napięta atmosfera. Spuściłam głowę zawstydzona. Nadal nie wiem jak mam się zachować, co zrobić?
- Tak się o ciebie martwiłam…
Podniosłam głowę. Perrie patrzyła się na mnie troskliwie. Pochyliła się ku mnie i mocno uściskała. Wtuliłam się w jej ciepłe ciało i schowałam twarz w jej miękkich włosach. Mimowolnie z moich oczu pociekły łzy.



Ciekawe… Myślałam już, że wczoraj wylałam z siebie wszystkie łzy jakie w sobie miałam.
- Proszę… Nigdy więcej nie uciekaj… Tak bardzo się bałam… - wyczułam, że dziewczyna też zaczęła płakać. Obie zaczęłyśmy cicho pochlipywać.
- Przepraszam… - wydusiłam z siebie.- Przepraszam.
- Nie masz za co. Ja na twoim miejscu zrobiłbym to samo. Chyba… Chyba się trochę pośpieszyliśmy… - powiedział Kieran. Nie byłam w stanie podnieść na niego wzroku. Tak bardzo się wstydziłam. Harry nie miał racji. Kocham Kierana. Ale jak brata. Jest moim przyjacielem, mogę na niego liczyć, ale nie jest jednak tym jedynym. Mimo wszystko bardzo się cieszę, że go mam.
- Kieran… Jest mi tak przykro… - zaczęłam, ale mi przerwał. Odsunęłam się od Perrie, by go lepiej widzieć.
- Jade, naprawdę nie przepraszaj. Rozumiem. Nie przemyśleliśmy dobrze tego wszystkiego… Nie potrzebnie naciskałem. To ja cię przepraszam. 
- Oh, Kieran. - przytuliłam go do siebie.- Ale… Nie odejdziesz prawda? Nie zostawisz mnie? Możemy się przyjaźnić? Proszę… - załkałam. On jest dla mnie bardzo ważny. Nie wyobrażam sobie już życia bez niego. Jest wspaniały. Wniósł do mojego życia coś niezwykłego, coś radosnego co tymczasowo wypełniło tą pustkę w moim sercu. Nie chcę, aby teraz odchodził, mimo że nie możemy być razem.
- Jasne… Postaram się. - pokiwał głową. Przytuliłam go jeszcze mocniej. Wszyscy zdawali się być tacy ciepli! A mi było tak zimno…
- Twoja herbata, Jade. - Leigh podała mi kubek z parującą płynem o zapachu malinowym. Chłopak odsunął się ode mnie powoli.
- Dziękuję. - uniosłam lekko kąciki ust i chwyciłam kubek. – Czy może mnie ktoś przytulić? Tu jest strasznie zimno…
Wszyscy się zaśmiali. Usiedli wokoło mnie na kanapie. Eleanor oczywiście dorzuciła mi do herbatki imbiru, który ma działanie rozgrzewające. Zostałam opatulona kocami, a ciepło które biło od moich przyjaciół dodawało mi trochę otuchy. Włączyliśmy jakiś film i siedząc tak blisko siebie rozmawialiśmy o wszystkim co radosne, przyjemne i miłe. Tak tylko strzelam, że taki komunikat od Liama dostali wszyscy oprócz mnie.
- Zgadłaś. - zabrzmiało w mojej głowie. Uśmiechnęłam się i pociągnęłam łyk z mojego kubka. W najbliższym czasie wypiłam chyba z dziesięć kubków herbaty malinowej z imbirem. Musiałam też się nie źle odwodnić, cały czas mi się chciało pić! Jedno mi tylko nie dawało spokoju… Gdzie jest Harry? Nie podziękowałam mu nawet za ocalenie od zamarznięcia…

C.d.n…




_______________________________________________________________


Nie sądziłam  że aż tak bardzo spodoba się Wam ostatni rozdział :O Muszę przyznać, że zostałam bardzo mile zaskoczona :) Dziękuje Wam z całego serca! Bardzo przepraszam, ze nie odpowiedziałam na Wasze komentarze, ale naprawdę nie miałam czasu X_X Dorwałam się do laptopa tylko na chwilkę, bo jutro test z historii, zdolny ślązak z niemieckiego.... A za chwilę różaniec!!! 

Nicol <3

poniedziałek, 21 października 2013

„Rozśpiewana historia” Część 16


Kto się czubi, ten się lubi


Szlochałam, płakałam i trzęsłam się z zimna. Tego wszystkiego było dla mnie za dużo. Nie wiedziałam, co miałam teraz zrobić. Jak się zachować? Przeprosić? A może lepiej uciec i już nigdy nie wrócić? A może po prostu tu zamarznąć na śmierć? I tak trzęsłam się już cała z zimna. Jeśli zaraz się nie ogrzeję, to na pewno wyjdzie z tego nie małe przeziębienie (w najlepszym wypadku). 
Zaczęło się już ściemniać. Gdyby nie chmury, pewnie widać by było piękny zachód słońca, ale w zaistniałej sytuacji po prostu z każdą chwilą robiło się coraz ciemniej i ciemniej. Lodowata woda znowu podmyła moją przemoczoną sukienkę, a moim ciałem wstrząsnął kolejny, potężny dreszcz. Nowe łzy spłynęły po moich policzkach, ale tym razem z bólu- woda była tak lodowata, że nie czułam nóg, a stopy mnie piekły niczym oblane wrzątkiem. Czułam się okropnie senna i pewnie bym zasnęła, gdybym nie czuła pulsującego bólu w skroniach oraz zatokach. Czy tego właśnie chciałam? Zamarznąć na śmierć?

Nagle poczułam, jak ktoś oplótł mnie rękoma i przytulił się do moich pleców. Zanim zdążyłam jakkolwiek zareagować, ta osoba przemówiła:

- Nigdy, nigdy więcej tak nie uciekaj.

Znałam doskonale ten aksamitny, niski, lekko ochrypły głos. Dziś rano ten sam głos doprowadził mnie do tych skrajnych emocji. Przez chwilę miałam ochotę się wyrwać i znów zacząć biec, ale dosłownie sekundę potem straciłam całą energię i siłę, która we mnie wstąpiła. Czułam, jak obejmowało mnie otępienie i bezradność.
Chłopak zacieśnił uścisk.

- Dobrze?

Co miałam niby odpowiedzieć? Przeprosić? Podziękować? Okrzyczeć za to, co zrobił?

Harry wstał i podniósł także mnie. Dopiero wtedy zdałam sobie sprawę, że nie byłabym w stanie samodzielnie wstać, byłam przemarznięta i nie czułam kolan, o stopach nie wspominając. Zdjął z siebie marynarkę i zarzucił mi ją na nagie, szare z zimna ramiona. Było mi tak strasznie zimno... 

Wziął mnie na ręce i zaczął nieść. Położyłam tylko głowę na jego torsie i znów zaczęłam płakać. Byłam taka wyczerpana i emocjami, i biegiem. Chłopak starał się mi dodać otuchy. Cały czas mówił do mnie i głaskał. Ani się obejrzałam, a zasnęłam. Obudziłam się dopiero wtedy, gdy dotarliśmy do reszty moich przyjaciół. 
Słowo „obudziłam" to może za dużo. Kontaktowałam, ale słabo. Wszystko działo się jakby przez mgłę. Harry położył mnie w jakimś pokoju, a tam zaczęła się już akcja ratunkowa. Ponoć byłam okropnie wyziębiona. Co było dalej, już nie pamiętałam. Miałam wrażenie, że pochłaniała mnie czarna otchłań. Ból i zmęczenie ogarnęło całe moje ciało. Ale w porównaniu z rozdarciem emocjonalnym, było to całkiem przyjemne, spokojne miejsce.

***Perrie***
- Koce, koce, koce! Więcej koców! - powtarzałam jak mantrę. Tak bardzo się bałam, że już jej nigdy nie zobaczę. To miał być jej dzień. Jej piękny, szczęśliwy dzień, a co z tego wyszło? Prawie zamarzła na śmierć! Uciekła sprzed ołtarza! A my nawet nie mogłyśmy jej znaleźć przez następne osiem godzin i dopiero udało się to tej parszywej świni?

- Będzie dobrze, spokojnie. Trzeba wierzyć w to, że będzie dobrze - uspokajał mnie Liam, ale wiedziałam, że jego słowa są puste. - Hej, robię co mogę.

- Co ona teraz myśli? - zapytałam niepewnie, odwracając swoją uwagę od tego, że chłopak słyszał wszystkie moje myśli. Liam przez chwilę się zawahał, ale w końcu mi odpowiedział.

- Jest przerażona sytuacją. Boi się spotkania z Kieranem. 

- Ale... Eh. - Kieran westchnął. Schował twarz w dłoniach i odetchnął głęboko. Niedawno wrócił z poszukiwań Jade, tak jak wszyscy, którzy jej szukali. Tylko Eleanor i Zayn zostali tutaj na wypadek, gdyby wróciła. Byłam w rozsypce. Co mogłabym zrobić, żeby jej pomóc? Na policzkach poczułam łzy. 

- Będzie dobrze. - Mulat usiadł obok mnie i objął ramieniem. Pocieszająco tarł moje plecy. Musiałam przyznać, zdziwiłam się. Uniosłam lekko głowę i niepewnie zerknęłam na niego. Nasze spojrzenia spotkały się. Niby użył tych samych słów, co przed chwilą Liam, ale jemu jakoś bardziej byłam skłonna uwierzyć. Miałam wrażenie, że moje serce przyspieszało wraz z każdą chwilą, kiedy tonęłam w jego oczach.

***Liam***
- To twoja sprawka - szepnąłem do Harry'ego, wskazując na parę siedzącą na kanapie.

- Od zawsze między nimi iskrzyło, tylko to ignorowali - wzruszył ramionami, ale nie spuszczał wzroku z Perrie i Zayna. Uśmiechnął się lekko.

- Daje ci to dużo radości - zauważyłem, przyglądając mu się uważnie. - Mam na myśli to... "amorzenie".

- W końcu to moja praca, nie? - westchnął.

- Ale ją lubisz - podkreśliłem.

- Muszę - stwierdził grymaśnie. 

- Możesz przestać mnie okłamywać? Przecież dobrze wiesz, że znam prawdę - wywróciłem oczami. To było żałosne, co wyprawiał.

- W takim razie po co mnie pytasz o takie rzeczy, skoro znasz odpowiedź? - fuknął zirytowany.

- Hazz, musimy pogadać - spojrzałem na niego stanowczo. Nadal uporczywie przyglądał się Mulatowi i blondynce.

Westchnąłem i chwyciłem Harry'ego za ramię. Pociągnąłem go w stronę przedpokoju.

- Co się dzieje? - zapytał podirytowany.

- Miałem się ciebie zapytać o to samo - stwierdziłem, zakładając ręce na piersi.

- U mnie? Nic. Możemy się spodziewać tylko kolejnego ślubu - wzruszył ramionami ponownie. Ciarki mnie przeszły na myśl o ślubie Perrie i Zayna. Będę się musiał do tego długo przyzwyczajać. Przecież jeszcze nie dawno byli w stanie się pozabijać, ale jak to mówią: kto się czubi, ten się lubi i sporo było w tym racji.

- Oby nie takiego jak dzisiaj - burknąłem, przypominając sobie niezręczną sytuację.

- Zapewniam cię, że nie - zdenerwował się. Dopiero sobie uświadomiłem, że nieopatrznie go obraziłem.

- Oh, nie o to mi chodziło... - zacząłem, ale mi przerwał.

- Dlatego nie mogę przychodzić na śluby - wybuchł. - Jeżeli się nie kochają, to po co się pobierać? Gdzie w tym logika? Ślub to coś poważnego, to dowód miłości. Nie powinno się tym bawić.

- Harry - powiedziałem, gdy pewna myśl przyszła mi do głowy. Nie bez powodu był taki nerwowy dzisiaj... Jego myśli plus to, co się stało, dawały jasny wynik. Jak mogłem wcześniej na to nie wpaść?

- No co? - zdenerwował się jeszcze bardziej, widząc, jak zaczynam się szczerzyć.

- Dobrze wiesz, co! - Uśmiech nie schodził mi z twarzy. W końcu rozumiem!

- Daj spokój. Serio. Nie wiem - popatrzył na mnie sceptycznie.

- Już wiem dlaczego tak bardzo zależy ci na Jade. Zakochałeś się. - Klasnąłem w dłonie, jakbym odkrył ogromną tajemnicę.

- Zwariowałeś?! - podniósł głos. 

- Co się dzieje? - Leigh-Anne i Jesy podeszły, zaalarmowane krzykami. Wpatrywały się w nas ze zdziwieniem.

- Nic, nic. Taka tam wymiana zdań. Możecie iść - uśmiechnąłem się sympatycznie i gestem dłoni popędziłem je. Nie chciałem być niegrzeczny, ale przeszkadzały.

- Okay. - Jesy zmarszczyła czoło i pociągnęła przyjaciółkę za sobą do środka. Słyszałem, jak mówiła do Leigh, że to pewnie jakaś nasza sprawa.

- Co ci odbiło?! Nie jestem zakochany. Nie mogę być, pamiętasz? - wysyczał Harry przez zaciśnięte zęby. W jego myślach zapanował chaos pełen furii, gniewu i pytań.

- Może i nie czuję emocji tak jak Niall, ale nie jestem głupi. Świetnie to ukrywałeś, brawo. Niestety, znam już prawdę. Nie musisz dalej grać. - Chciałem położyć mu dłoń na ramieniu, ale mnie od siebie odepchnął.

- Co do cholery?! Ja nic nie ukrywałem!  Po pierwsze: owszem, jesteś głupi. Po drugie: ja nie mogę się zakochać. Mam być sam do końca swojego marnego życia, tak jak chciała ta koszmarna czarownica, czy to tak trudno zrozumieć?  - warknął i mijając mnie, trącił mnie ramieniem. Westchnąłem ciężko. Źle to rozegrałem, bardzo, bardzo źle. Przecież wiedziałem, jaki był wrażliwy na tym punkcie.

- Harry! - pobiegłem za nim, ale na marne.


______________________________________________________



Cześć, cześć, cześć :3 
Miałam ten rozdział dodać jutro, ale uświadomiłam sobie jak bardzo jesteście do tyłu z akcją xd Przez te parę kolejnych rozdziałów, które napisałam, wiele się wydarzyło :D 

Nicol <3



PS: Mam nadzieję, że nie zawiodłam Was z dalszym losem bohaterów? 

niedziela, 20 października 2013

Krótkie imaginy z gifami 11

Hej hej :) Mam dla Was dawkę imagifów^^ Przypominam, że nie są mojej roboty, biorę je z TT oraz Fb :) Tylko mówię, żeby potem nie było niedomówień :P Kocham Was <3


___________________________

-Gdzie moja koszula ,Styles !
-Ja..
-Zrobiłeś z niej kolejną bandamkę ? 
-Em....
-Musimy pogadać !
-Nie błagam już będę grzeczny ! 



****

"Zapodaj podkład"
"Umca, Umca"
"Jestem Harry, robię sobie dziary. Lubię rolki, chociaż wolę Polki" 
****

Ja: Mamo kup mi !!!



Mama: Masz.



Ja: Nie to !.

Tata: Masz.

Ja: 



****




Tata:[T.I] ,Chodzi zrób zdięcie sobie z ciocią!
Ty: Nie ! -.-
Tata :zrób zdięcie a dostaniesz Perfum Our Moment 
Ty :


****



Ty: Harry! Harry! Pokaż jak zaczesujesz sobie grzwykę!
Harry: Pokazywałem ci już 58 razy, starczy tego.
Ty: No prooosze! 
Harry: No dobra. 




Ty:


****


LIAM: Miałem piękny sen....

NIALL: Jaki?

L:A zgadniesz?


N:Ależ ty tajemniczy !

L: A więc że wyjadłem całą lodówke i wtedy przyszła wielka łyżka i...?

N:Jak to ...zjadłeś wszystko?



L: Przeciez to tylko sen !

N: Ale skąd wiesz czy nie proroczy?!

*****

*Jesteś w swoim pokoju z Hazzą. Leżycie na łóżku i się całujecie. Nagle słyszysz, że na góre idzie któryś z Twoich rodziców*

Ty: Harry, mój tata tu chyba idzie, schowaj się !
Harry: NIBY GDZIE?
Ty: Wyjdź przez okno, szybko !
Harry : Alee...
Ty : JUŻ! BO CIE ZARAZ NAKRYJE!
Harry : Dobra kurde, okej, ale jak spadnę to ty bulisz za pogrzeb!
*****

Ah! Jak ja kocham ZERRIE!!!



Zayn:



Perrie: 

****


Ty: Niall! Oddaj mi mój stanik!
Niall:  CZEKAJ!



Ty: ODDAJ!
Niall: Yyyyyy.. nie? 



Ty: BO NIE DOSTANIESZ JEŚĆ!
Niall: TYLKO NIE TO!

****

Ty : Jeśli obronisz to dostaniesz buzi
Lou: 


*****


Z: Serio chcesz ukraść buty z wyprzedaży?
L: Zamknij się!
Z: Szybciej je pakuj!
L: Spoko powiemy, że jesteśmy z The Wanted...
*****


Ja:Mama mogę na koncert 1D ? 
Mama: 



Ja:

*****



- Będę brał Cię w aucie
- Mnie ?
- Yhym
- Ale to kosiarka Harry
- Taka gra wstępna kochanie
******


"Patrzcie jaki brzydal!"
"Niall..."
"No, tak się podobno nazywa, hahaha"
"Niall..."
"On jest brzydki, nie to co ja"

*****



Niall zaprezentował swoją dziewczynę!
****



Ktoś: Niall jesteś taki słodki
Niall: Oj przestań, bo się zarumienię 

****


-Ładny masz pokój, ale czegoś mi tu brakuje...
-Chyba wiem, o czym mówisz!
-Coś bym tutaj dodała, takiego od siebie!
-No dokładnie, ale to tam!
-A tu?
-A tu to sobie plakat One Direction pierdolnę!
******


Ty: Harry!
Harry: Co???
Ty: Zjadłam twojego banana...
Harry: ŻE CO ???!!!! 

*****


*Niall patrzy na ciebie i mówi.*
Niall: Zobaczymy się później.
****

Policja w Polsce:



Policja w Anglii:
Ja: BYE MOM!

******

Ty: Harry, zapomniałeś chyba o czymś...
Harry: O czy....Wszystkiego najlepszego!!!!!!!!!!!! 

****


Harry: (T. I.) musimy porozmawiać....

Ty: tak?
Harry: Kocham Cie 



Ty: hahaha, żartujesz 



Harry: nie 



Ty: 

*****

*Siedzisz z Harrym i chłopcami przy ognisku i opowiadacie sobie historię. Łapiesz Harry'ego na tym, że na Ciebie patrzy i uśmiechasz się.*
****

-Siemka
-K..kim jesteś ?
-Twój brat poprosił żebym odebrał cie ze szkoły
-Ehm..
-Skarbie, oczy mam trochę wyżej
-Ohh 



*****

Testujesz szpilki, które sobie kupiłaś, nagle wywracasz się.
Liam: Uuu, musiało zaboleć 




A po chwili: 




Ja: Przestań się śmiać, bo będziesz spał na kanapie.
Odchodzisz na górę.


Liam: Pff. Papa 




Liam nagle uświadamia sobie, że nie kupili jeszcze kanapy i spogląda na miejsce, w którym powinna stać: 



****


Zayn: Hej 




Niall: T.I. daj buziaka!

Ty: Masz ;****
Zayn: Pffff.... ewidentna zdrada!


Ty: Zayn, ale ja z Tb nie chodzę...
Zayn: Csiiii.....



******

Zayn: Hej (T.I).
Harry: Ej no ona jest moja! 



*****



Zayn: To ty mi ukradłeś lusterko! *krzyczy oskarżycielskim tonem*
Harry: Kto?! Ja?! 



****

Nicol <3


P.S. Czy chcecie abym dalej robiła imagify? Odp. w komentarzach please :)