niedziela, 23 listopada 2014

„Rozśpiewana historia 2” Część 39

„Rozśpiewana historia 2” Część 39

W domu El
  
****Eleanor****

- Chcesz jeszcze herbaty, kochanie?
- Nie, dziękuję, mamo. – pokręciłam głową. I tak z trudem wmusiłam w siebie kanapkę po długich naleganiach rodzicielki. W nocy, kiedy Nadie pomogła nam wrócić bezpiecznie na brzeg i powiedziała co się właśnie dzieje- a działo się dużo- musieliśmy znaleźć schronienie. Zaproponowałam swój rodzinny dom, bo rodzice Perrie chyba wyjechali, tak przynajmniej mówiła. Teraz siedzieliśmy wszyscy w ciasnym dla nas salonie, z kubkami w rękach. Godzina dziewiąta siedemnaście. Nikt nie mógł chyba zasnąć tej nocy po tym wszystkim co się stało. Byliśmy praktycznie nieprzytomni tego ranka.
- A ty… - mama urwała.
- Niall. – podpowiedział blondyn.
- Ah, tak. Niall. Chcesz może jeszcze kanapkę? – popatrzyła się na niego troskliwym spojrzeniem.
- Umm… Nie trzeba…
- Oj, proszę, to żaden kłopot. Zrobię ci z szyneczką i pomidorem, dobrze? Czy może wolisz ogórka?
- Ogórek jest w porządku… - wydukał Niall. Moja mama od razu wyczuła, że blond lubi zjeść trzy kanapki zamiast dwóch. Tylko moja rodzicielka ma skłonność do przesadzania i wciskała teraz mu piątą kanapkę. Biedny Niall, z uprzejmości nie odmawiał.
- Pomogę pani pozmywać. – zaoferował się Zayn.
- Oh, kochanie, nie jestem aż taka staroświecka. Mamy zmywarkę. – zaśmiała się – I mówiłam ci już, żebyś mówiła do mnie Kate.
- Nie szkodzi.  Ja pozmywam. – oznajmiła Leigh-Anne i w ekspresowym tempie zebrała od wszystkich naczynia i podążyła do kuchni.
- Nic się nie zmieniła. – westchnęła mama – Lee Lee zawsze w stresujących sytuacjach lubiła czymś zająć ręce.
- Dziękujemy za pani gościnę. – odezwał się Louis.
- Skarby wy moje, powtarzam- Kate! – pogroziła szatynowi palcem z uśmiechem – Ależ nie ma za co. Bardzo się cieszę, że nareszcie moja córeczka mnie odwiedziła. Mam tylko jedno pytanie… Czy wy zawsze podróżujecie w takiej dużej grupie?
- Tak, mieszkamy też w jednym domu. – potwierdziła Perrie.
- Trochę niebezpiecznie, nie uważacie? – mama wydawała się być lekko zdenerwowana.
- Ciągle im to powtarzam. – zacmokała teatralnie Angel. Jako jedyna nie miała cieni pod oczami i wyglądała na ani trochę nie zmęczoną.
- A ty jesteś…? Przypomnij mi proszę imię.
- Angelica.
- Diabelica. – powiedział cicho Lou w tym samym momencie tak, by kobieta go nie słyszała. Niall za to parsknął śmiechem, a wampirzyca zmroziła go spojrzeniem.
- Oh, wydaje mi się, że nie poznałam cię wcześniej… - mama przyglądała się badawczo brunetce.
- Dołączyła do nas niedawno. Jest przyjaciółką Liama. – wyjaśniła Jesy.
- Rozumiem. – przytaknęła wyraźnie nie usatysfakcjonowana, ale nie mierzyła jej już wzrokiem tak otwarcie. Uznaliśmy, by nie mówić mamie o jej… pochodzeniu. W końcu wampir zabił jej przyjaciół- rodziców Jade. Moja rodzicielka była jedną z osób, które nienawidzą rasy wampirów.
- Pójdę pomóc Leigh. – stwierdziła Perrie i wolnym krokiem opuściła pomieszczenie.
- Biedna Jade. Naprawdę nie wiem co o tym myśleć. Jej matka tak bardzo się starała, by Jade miała normalne życie. – mama pokręciła głową.
- Wiedziałaś o tym, że Jade ma siostrę? – spytałam ją. Ostrożnie przytaknęła. – Wiedziałaś?! Dlaczego nic nie mówiłaś?!
- Bo Jade by miała życie jakiego dla niej nie chciała Elise. Elise chciała, by jej córka pozostała śpiewakiem. Gdybym opowiedziała Jade o Nadie, na pewno chciałaby ją poznać. A to było niebezpieczne. Jade nie mogła dotknąć wody. – wytłumaczyła.
- Mogłaś chociaż mi powiedzieć! – obruszyłam się. Poczułam, że Louis kładzie rękę na mojej dłoni, ale szybko ją strąciłam, za nim mama zdążyła zauważyć ten gest.
- Jesteś jej najlepszą przyjaciółką. Na pewno byś jej w końcu powiedziała. – stwierdziła. I być może trafnie, ale nie dam tego po sobie poznać.
- Chyba muszę się przejść. – wymamrotałam i nie zważając na wołania matki wyszłam z domu. Przez chwilę biegłam. Chciałam jak najszybciej się oddalić. Nawet nie wiem jak, ale trafiłam na zejście do plaży. Nogi same mnie poniosły w to miejsce. Kiedy byłam mała i obraziłam się na mamę za coś, to zawsze tutaj przychodziłam. Siedziałam chwilę na piasku, szum morza mnie uspokajał. Przychodziłam potem z powrotem do mamy i ją przepraszałam.
- El. – usłyszałam znajomy głos. Nabrałam gwałtownie oddechu i się odwróciłam wiedząc kogo zobaczę. Szatyn zbliżał się do mnie, aż w końcu stanął ze mną twarzą w twarz. Jesteśmy praktycznie identycznego wzrostu.
- W porządku? Czemu za mną poszedłeś? – spytałam.
- Pytanie brzmi, czy z tobą w porządku. A odpowiedź na pytanie czemu za tobą wybiegłem jest oczywista. – wywrócił oczami, ale widziałam napięcie w jego ramionach.
- Przepraszam, że cię odepchnęłam. Nie chciałam, żeby… mama nas zobaczyła. – wyznałam. Louis widocznie się rozluźnił.
- Uf, a więc to nie chodzi o mnie. Nie, czekaj. Jednak o mnie. Dlaczego nie chcesz by twoja mama… - nie pozwoliłam mu dokończyć.
- Jest specyficzną osobą. Widziałeś jak zareagowała na wieść o tym, że mieszkamy wszyscy razem w jednym domu. Nie podoba jej się to, że dzielę dom z pięcioma innymi chłopakami.
- Czyli nie zamierzasz jej powiedzieć, że jesteśmy razem? – próbował ukryć urazę.
- Ugh, nie… To znaczy, na pewno jeszcze nie teraz. Ale jej powiem. Obiecuję. – splotłam jego palce ze swoimi.
- Okey. – uśmiechnął się lekko. Zadrżałam. Tak szybko wybiegłam z domu, że nawet nie wzięłam jakiegoś ubrania wierzchniego. Louis też nie miał na sobie kurtki.
- Zależy mi na tobie, wiesz? – przytuliłam się do niego, a on przycisnął mnie mocniej do siebie.
- Nie, nie wiem. – droczył się, więc uszczypnęłam go w bok – Mi na tobie też. Bardzo. Dlatego musimy wracać, bo się przeziębisz.
- Ja nie choruję. – przypomniałam, ale posłusznie razem z nim kierowałam się już do domu.
- Mhm. A co to było to, kiedy nie mogłaś nawet słowa powiedzieć?
- Ej! Byłam wykończona. I trochę nadużyłam głosu. – dałam mu kuksańca w bok.
- Co nie oznacza, że też nie odczuwasz zimna. Tak się składa, że cała się trzęsiesz. – zaśmiał się.
- Ty też. – zachichotałam.
- Wcale nie.
- Wcale tak.
- Wcale nie.
- Wcale tak.
- Nie-e.
- Głupiec.
- Ale twój. – wyszczerzył się. Popatrzyłam mu w oczy z rozbawieniem. Kocham to uczucie. I kocham kiedy mówi, że jest mój. Nie mogę uwierzyć. Długo nie mogłam się zebrać by wyznać mu swoje uczucia. Aż w końcu on to zrobił pierwszy. I teraz jesteśmy razem. „Razem”. Piękne słowo. W ogóle świat wydaje się jakiś piękniejszy ostatnio. Czy to jest miłość?
Jakby czytając w moich myślach nachylił się w moją stronę i złączył nasze usta w słodkim pocałunku.

****Harry****

- Harry. Harry? Czy ty nas w ogóle słuchasz? – denerwował się Zayn.
- Hm? – mruknąłem odwracając wzrok od okna. Lou i El wyglądali na naprawdę szczęśliwych. Dobrze, że przyjaciel w końcu odważył się wyznać jej swoje uczucia.
- Harry, rozmawiamy o tobie! Wyglądasz na najmniej przejętego całą tą sytuacją. A to właśnie ciebie najbardziej powinno to obchodzić.
- Ten cały Trybunał? Proszę, one nie mogą mi nic zrobić. To ta syrena na mnie skoczyła. – powiedziałem po raz dziesiąty.
- Ale ją zabiłeś.
- Broniłem się.
- Co nie zmienia faktu, że nie żyje. – wywrócił oczami Liam.
- Ten Trybunał to jakaś bujda. Nie ma czegoś takiego. – stwierdziłem.
- Nadie powiedziała, że mogą nawet wydać na ciebie karę śmierci, za to co zrobiłeś. – westchnął smutno Niall.
- To może po prostu nie pójdę na tą całą naradę czy coś tam? – zaproponowałem.
- Po pierwsze to się nazywało Najwyższy Trybunał. A po drugie zaciągną cię siłą jeśli nie pójdziesz. Lub od razu wykonają wyrok.
- One nie mogą wyjść na ląd dalej niż kilometr. – przypomniałem.
- I co? Zamierzasz się ciągle ukrywać? A co z Jade? – na wzmiankę o niej moje serce się ścisnęło – Ona też nie wyjdzie do ciebie.
- Nadie powiedziała, żebyśmy się spotkali dzisiaj o osiemnastej na plaży. Poda nam więcej informacji na temat rozprawy, oskarżeń i wszystkiego innego o czym powinniśmy wiedzieć. – powiedziała Perrie.
- A Jade? – dopytywałem się.
- O nią musisz zapytać Nadie. Ja wiem tylko tyle co ty. – odpowiedziała smutno Pezz. 

- To co teraz? – Jesy nerwowo bawiła się palcami.
- Chyba możemy jedynie czekać. – westchnął Zayn.
- Idę pomóc Kate przy obiedzie. Nie mogę siedzieć w miejscu. – oznajmiła Leigh-Anne.
- El i Lou jeszcze nie ma? Gdzie oni się podziewają? Jest strasznie zimno, a oni poszli bez kurtek. – wzdrygnęła się Jesy.
- Myślę, że im jest całkiem ciepło. – mruknąłem pod nosem na wpół się uśmiechając – Idę się przejść. Nie mogę siedzieć i nic nie robić.
Chwyciłem kurtkę i opuściłem dom zamykając za sobą drzwi.


C.d.n…

____________________________________________________________

Cześć!

Cóż, trochę naciągnęłam dla Was swojego czasu bo właśnie powinnam się uczyć. No, ale czego to ja dla Was nie zrobię :D
Dziękuję za wszystkie miłe słowa od Was. Jesteście taaacy kochani ♥

W rozdziale nie idę z akcja za bardzo naprzód. Musze jeszcze ją trochę dokładniej przemyśleć. Za to postarałam się spełnić Wasze prośby w sprawie Elounor :P Może być?
Może rozdział trochę nudny, w sensie, że nic się nie dzieje, ale mam nadzieję, że nie jest aż tak źle xd Wybaczcie. Trochę się śpieszyłam, bo mam masę nauki.
Dlatego też już nie przeciągam i idę się uczyć angielskiego. Cała strona słówek na jutro :))))

A więc życzę Wam powodzenia w szkole, jeszcze raz wszystkim dziękuję za poświęcony czas na przeczytanie tego rozdziału. Pamiętajcie, że bardzo Was kocham i będę Wam wdzięczna za wszystko co dla mnie zrobiliście :)

Wasza Nicol <3

14 komentarzy:

  1. Kochanie !!:D Jak ja Cię uwielbiam <3 Ten rozdział nie jest nudny ;.; Jest wspaniały xdd ...Louu i El mrrał ;D Uwielbiam takie romantyczne scenki ;D Ale i tak czekam na jakiś moment z Zerrie ;DD
    Pozdrawiam ;d Człowiek bez konta.

    OdpowiedzUsuń
  2. oh nawet nie wiesz jak ogromnie się cieszę, że dodałaś rozdział. Jejku nie powiem dobija mnie ta cała sytuacja ;( Harry musi przeżywać katusze.. I to jeszcze z tym trybunałem! Mam nadzieję, że coś wykąbinujesz, żeby byli razem! Bo ja nie wytrzymam i mi serducho pęknie!
    Scena Lou i El oh jestem wniebowzięta! <3
    No nic to życzę powodzenia na angoku
    Czekam na kolejny! :*
    Weeny!
    Buziaki ;*
    Twoja Adzia!

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepraszam, przepraszam, przepraszam i jeszcze raz ogromnie PRZEPRASZAM, że nie skomentowałam pod poprzednim rozdziałem (chociaż przeczytałam go od razu po dodaniu), ale po prostu nie znalazłam czasu :( Wybaczysz? :(

    A co do tego rozdziału to moim zdaniem jest świetny, a nie nudny! Mimo, że nie ma w nim akcji, to jest taki cudowny *.* Po prostu idealny <3
    A moment Elounor <3 *O* Kocham Cię!
    Widzę, że wena powoli wraca :D
    Uh... Co ten Harry musi przeżywać :(((
    Ni nic... Z niecierpliwością czekam na next <3
    KC! :*
    Życzę powodzenia w nauce! <33333

    OdpowiedzUsuń
  4. Elounor <3 Boskie *,* Czekam jeszcze na Zerrie
    Rozdział jak zwykle wspaniały:)

    Z niecierpliwością czekam na następny ;* K.C <3
    Powodzenia w nauce !!
    Holly :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nowy rozdział, yay! :D Nie mogłam się doczekać i bardzo się cieszę, że już jest :) Akcja powoli się rozkręca. Czuję, że na trybunale będzie się działo. Przesłodka scena El i Lou poprawiła mój koszmarny dzień ( eh, ten projekt z polskiego :/). Postać Kate jak najbardziej przypadła mi do gustu. Mama na medal, haha! Powodzenia na spr, będę trzymać za ciebie kciuki :))

    - Remained

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudowny rozdział tak jak zawsze :3 Elounor <3 Mam nadzieję, że wszystko się ułoży. Czekam na kolejny rozdział^^ Powodzenia w nauce i dużo weny :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ojej :D Lou i El !! Jakie to słodkie. Więcej takich momentów proszę :D ;)
    Świetny rozdział. Czekam na kolejną część i także życzę Ci powodzenia w szkole :)) ;*
    Ania♥

    OdpowiedzUsuń
  8. Lou i Eleanor są naprawdę słodcy, widać, że to co ich łączy to nie jakieś chwilowe zauroczenie ;p
    Harry!
    Otrząśnij się stary ! ;D (wykorzystuje fakt, że jestem od nich wszystkich młodsza xd ) Wiem, że on kocha Jade, zdaję sobię sprawę z tego co to znaczy utracić bliską osobę, ale na Boga! ONA NIE UMARŁA.... Po prostu po raz niepamiętny z kolei trzeba kogoś uratować, przy okazji starając się ocalić własne życie, niekoniecznie łatwe zadanie, ale są jeszcze przyjaciele, którzy nie zostawią naszej parki bez pomocy. Tak, więc Haroldzie. Rusz się z miejsca! ;p
    Dobra, ponarzekałam na niego i koniec.
    :D
    Tak ogólnie to fajny rozdział. Podoba mi się Kate, jej relacja z Leigh-Anne i jej przyjaciółkami. Sama chciałabym mieć taką z moją rodzicielką, choć nie jest wcale zła. Chociaż wolałabym , żeby moi znajomi nie mówili jej na per 'ty'. ;p
    Czekam na następny rozdział, a w międzyczasie postaram się ukończyć referat z systemu medialnego Niemiec .... ;(

    Pozdrawiam <3
    Quinn

    OdpowiedzUsuń
  9. Najbardziej podobała mi się perspektywa Harry'ego :)
    Przepraszam, że nie komentowałam na bieżąco - jednak czytałam i wiernie czekałam na kolejne rozdziały :)
    W zamian za swoją nieobecność poleciłam twój blog na moim blogu :)
    http://blog-mania-by-mania.blogspot.com/2014/11/hej-no-no-kochani.html

    Pozdrawiam cieplutko :))

    OdpowiedzUsuń
  10. O JEEEEEEEEZU
    LOU I EL
    hskhdwoiqjeoiwqueio
    aż mi się cieplej na sercu zrobiło:)
    weź mnie nie denerwuj
    rozdział nie jest nudny, kobieto! :D
    jest świetny ♥
    i naprawdę przepraszam, że komentuję tak późno:(
    mam nadzieję, że się nie gniewasz:(
    ilysm ♥
    @enter___night

    OdpowiedzUsuń
  11. Zapraszam na NOWY spis fanfiction !
    Zapraszam do brania udziału w konkursie "Blog Miesiąca: Styczeń"
    kraina-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Mmmm Elounor <3 jak słodko :D
    Hahahaha Harry!!! Już byś chciał się nie pokazywać na rozprawie :D niedobry chłopczyk xD Ale dobrze go rozumiem... mnie też nie chciałoby się odpowiadać za coś co zrobiłam w obronie własnej. To nie fair! Ehhh... oboje z Jade znaleźli się w nieciekawej sytuacji, ale jak to oni, jakoś im się uda, w końcu mają cudownych przyjaciół (i Ciebie, a Ty na pewno nie pozwolisz, żeby stało im się coś złego xD)
    Co z tego, że nie było żadnego zdarzenia, które doprowadziło by nas do zawału serca na miejscu, życie nie składa się tylko z niesamowitych przygód i zdarzeń, ale przed wszystkim ze zwykłych codziennych sytuacji i to je powinniśmy dostrzegać najmocniej, bo dzięki nim mamy poczucie bezpieczeństwa i spokoju, a w dodatku możemy lepiej poznawać wszystko i wszystkich którzy nas otaczają ;)
    Mi się bardzo podobało xD
    Całuski,
    Ania :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy jeden komentarz! To wiele dla mnie znaczy, z całego serca dziękuję wszystkim ♥