piątek, 7 lutego 2014

„Rozśpiewana historia” Część 65


Nowa kuzynka


***Jesy***
- Hej, a właściwie to jaki był twój dziadek? Wiesz, ten czarodziej - zagadnęłam Leigh-Anne,  przeżuwając swój kawałek pizzy. 

Rozmawialiśmy o swoich rodzinach, o ciekawych historiach, które nam się przytrafiły. Przypomniałam sobie, jak Leigh mówiła, że jej dziadek był czarownikiem i po prostu byłam ciekawa, czemu wcześniej nam o tym nie wspominała.

- Nie wiem. - Wzruszyła obojętnie ramionami, biorąc dokładkę. - Odszedł, kiedy miałam jakieś siedem, może osiem lat. Nie pamiętam go za bardzo, ale utkwiło mi w pamięci, jak pokazywał mi i moim siostrom takie drobne sztuczki. Kochał to robić. Zawsze prosiłyśmy, aby podniósł jakiś przedmiot za pomocą magii, wtedy zaczynał latać po pokoju, a my go goniłyśmy.

- A jak się nazywał? Żyje jeszcze? - podtrzymywała rozmowę Avalon. - Ta pizza jest fantastyczna. Najlepsza, jaką do tej pory jadłam - pochwaliła i sięgnęła po kubek z napojem.

- Najlepsza w całym mieście - dodałam z uśmiechem, na co Avalon przytaknęła, pociągając łyk ze szklanki.

- Oj, nie mam pojęcia, nie mieliśmy z nim kontaktu, odkąd odszedł. Ale nazywał się Andre. Andre Bennett chyba - odparła Leigh po chwili namysłu. 

Avalon zakrztusiła się i wypluła z powrotem sok do szklanki. Popatrzyliśmy na nią zdziwieni.

- Wszystko okej? - wystraszyłam się i niepewnie położyłam dłoń na jej ramieniu. - Potrzebujesz pomocy?

Dziewczyna zaprzeczyła i jeszcze raz mocno zakasłała.

- Andre Bennett? Na pewno? - zapytała, wpatrując się intensywnie w Leigh-Anne.

- Chyba tak, a co? - Zmarszczyła podejrzliwie czoło.

- To... Mówiłaś, że miałaś siedem lat jak odszedł, tak? - dopytywała się dalej czarodziejka.

- Tak, ale ja ciągle nie rozumiem, o co ci chodzi. - Leigh pokręciła bezradnie głową.

- Nie uwierzycie, jak wam opowie - westchnął Liam, przecierając twarz dłońmi. 

Uh, też chciałabym umieć czytać w myślach! Od razu o wszystkim wiedziałabym pierwsza, tak jak on.

- Mój dziadek miał na imię Andre - wyjąkała ciemnowłosa, zaciskając powieki ze zdenerwowania.

- Co? To chyba nie możliwe, żeby to była ta sama osoba - zdziwił się Harry.

- Dziadek odszedł, bo miał ponoć jakąś inną kobietę na boku, czarownicę... - przypominała sobie Leigh.

- To zapewne była moja babcia - wywnioskowała niepewnie Avalon.

- Proszę państwa, takie rzeczy tylko u nas - podsumował Niall, wzdychając ciężko.

Avalon była w szoku. Mamrotała coś pod nosem, próbując dopasować części układanki, wydarzenia oraz daty i wyglądało na to, że wszystko do siebie pasowało.

- To kim my właściwie jesteśmy dla siebie? - zapytała niepewnie Leigh, a na jej policzki wstąpił rumieniec.

- Macie tego samego dziadka, ale różne babcie. Myślę... Myślę, że możecie się nazwać kuzynkami - zaproponował łągodnie Liam.

- Nie wiem, co powiedzieć. - Avalon spuściła głowę z zażenowaniem.

- To tak, jak ja - przytaknęła Leigh-Anne, odsuwając od siebie talerz. 

Wszyscy stracili apetyt. No, może z wyjątkiem Nialla.

- Sądzę, że to chyba... dobrze? Z tego, co wiem, Avalon nie ma bliższej rodziny. Więc proszę, los się do ciebie uśmiechnął - zwrócił się do czarodziejki Harry.

- To prawda? Nie masz rodziny? - nie dowierzałam. 

Ale jak to? Coś się stało? Może była w podobnej sytuacji do Jade? 

- Moja mama nie żyje, a dwie starsze siostry się ukrywają i nie mam z nimi żadnego kontaktu. Tak naprawdę nawet nie wiem, czy jeszcze żyją, ostatni raz widziałam je, gdy miałam siedem lat. Ojciec odszedł od nas zanim się urodziłam. Wychowywała mnie babcia, a po jej śmierci sama się ukrywałam - wyjaśniła Avalon. 

Jej twarz nie wyrażała żadnych emocji, ale wiedziałam, że w głębi bardzo ją to bolało. Z resztą, nic dziwnego, prawie przez całe życie była sama.

- No to teraz masz jeszcze kuzynkę. - Uśmiechnęłam się nieśmiało, próbując nieco rozrzedzić ciężką atmosferę. 

Avalon odwzajemniła mój gest.

- W sumie nigdy nie miałam kuzynki albo przynajmniej żadnej nie pamiętam. Zabawne, że tak wyszło - stwierdziła Leigh-Anne.

- Naprawdę? Myślałam, że teraz mnie znienawidzisz. W końcu nasz dziadek zostawił twoją babcię - posmutniała Av.

- Moja babcia go kochała, ale Andre jej nie. To pewnie dlatego, że Amory nie chciały nagradzać czarodziejów miłością, tak jak kiedyś mówiłaś. Teraz babcia poznała Luke'a i jest z nim naprawdę szczęśliwa. Nie mam tego za złe Andre, a zwłaszcza tobie. Przecież twoją babcię Andre również zdradzał. Nie miałaś żadnego wpływu na to, co się stało. Nie ma sensu, abym się na ciebie złościła, bo przecież nie mam za co - oznajmiła Leigh.

- Cieszę się, że tak do tego podchodzisz i masz rację. Naprawdę nie chciałabym kolejnych konfliktów - zgodziła się Avalon.

- Wiesz, Avalon, jesteś w porządku. Szkoda, że wcześniej nie wyjaśniliśmy sobie wszystkiego na spokojnie. Może uniknęlibyśmy tych nieprzyjemnych sytuacji - stwierdził Zayn.

- Też żałuję - przyznała, a na jej policzkach pojawiły się delikatne rumieńce.

Po skończonym posiłku pozbierałam talerze i wraz z Eleanor oraz Liamem zaczęliśmy sprzątać kuchnię. Starałam się urwać trochę wcześniej, ale Liam wyczytał moje zamiary z myśli i za karę musiałam sama sprzątać do zmywarki. Kiedyś go dorwę i się zemszczę, przysięgam...

***

***Niall***
Zapukałem cicho do drzwi, ale nikt mi nie odpowiedział, więc zajrzałem ostrożnie do środka. Avalon siedziała na dywanie po turecku z wielką, starą księgą na kolanach. Miała zamknięte oczy i widocznie nad czymś zacięcie myślała.

- Przeszkadzam? - zapytałem, gdy zauważyła moją obecność i otworzyła oczy.

- Nie, nie. - Uśmiechnęła się lekko i zdjęła księgę z kolan. 

Usiadłem naprzeciwko niej.

- Co robisz? - Moja ciekawość wzięła górę. Nie mogłem nie zapytać.

- Przeglądam księgi zaklęć mojej rodziny. Jest tu też pamiętnik Virginii, w którym zapisała parę wskazówek i pierwszych pomysłów, co do klątwy. - Uniosła rękę, a z torby dosłownie wyleciała stara, książka przypominająca zeszyt. Przeleciała przez pokój po czym opadła bezpiecznie w moje ręce.

- Oh, to chyba może się nam przydać, prawda? - Patrzyłem szeroko otwartymi oczyma na pożółkłe już kartki i zniszczoną okładkę.

- Nie za bardzo - westchnęła smutno. - Przeczytałam wszystko dziesięć razy, ale nie znalazłam nic na temat tego, jak zniszczyć klątwę w inny sposób niż w ten, który powszechnie znamy. Wychodzi na to, że żeby zlikwidować klątwę, musi zginąć czarownica. I to z własnej woli. 

Czułem jakie rozczarowanie biło od jej aury. Była bezsilna. Nie mogła nam pomóc, choć tak szczerze tego chciała i starała się. Ciemnozielone oraz brudnoczerwone refleksy w jej aurze oznaczały, że bardzo chciała zadośćuczynić za swoje wcześniejsze błędy.

- Cóż, może jest inny sposób, tylko go jeszcze nie odkryliśmy? - powiedziałem, aby trochę poprawić jej humor. I jej i sobie. „Zawsze trzeba mieć nadzieję". Tak brzmiało moje motto.

- Może. - Uśmiechnęła się smutno i bez przekonania. - Próbowałam się teraz skontaktować z duchami czarownic.

- Co takiego? - wypaliłem w ciężkim szoku.

- Spokojnie, chciałam się ich tylko zapytać, czy może coś wiedzą na ten temat - zachichotała. 

Odetchnąłem z ulgą i zaśmiałem się.

- A więc możesz tak sobie rozmawiać z duchami zmarłych czarownic? - zapytałem z niedowierzaniem.

- Teoretycznie. Jest to bardzo silne zaklęcie, właściwie to może i nawet za silne. Pewnie by mi się nie udało, ale zawsze można spróbować. - Wzruszyła ramionami.

- Czekaj, jak to „za silne"? - Brzmiało, jak coś niebezpiecznego.

- Mogłoby być za silne w takim sensie, że gdybym zużyła za dużo mocy do tego zaklęcia, mogłabym ponieść za to konsekwencje - odpowiedziała powoli i ostrożnie.

- Jakie konsekwencje?! - Byłem coraz bardziej zdenerwowany. W co ona się wpakowała? Co to za durny pomysł?

- Uh, nie wiem, mogłaby mi polecieć krew z nosa, mogło by mnie coś zaboleć lub ewentualnie straciłabym przytomność na chwilkę, ale nie można tego przewidzieć - powiedziała wymijająco. 

Wiedziałem, że kłamała, widziałem to w jej oczach. Z resztą, jej aura zaczęła emanować poczuciem winy.

- A tak na serio, to jakie są konsekwencje? Proszę, powiedz mi prawdę - zażądałem, wpatrując się w nią intensywnie.

Przez chwilę wymienialiśmy się spojrzeniami, ale w końcu uległa.

- Utrata przytomności, może nawet tymczasowy brak magii, nie wiem. W najgorszym przypadku zostałabym po drugiej stronie. - Spuściła głowę.

- Po drugiej stronie? W sensie, że w świecie duchów? -zapytałem nienaturalnie piskliwym głosem. 

Martwiłem się o nią. Zawsze byłam wrażliwy i może przesadnie troskliwy, ale jak pomyślałem, że coś mogłoby się jej stać... Niemal namacalnie zakuło mnie w piersi na tę myśl.

- Tak- odparła krótko, unikając mojego wzroku.

- Czy ty sobie żartujesz?! Żadnego rozmawiania z duchami! - oburzyłem się.

- Nic by mi się nie stanie. Druga strona to ostateczność, jedna szansa na milion. To potężne zaklęcie, ale ja też jestem silna. Dam radę. - Popatrzyła na mnie twardo.

- Rozumiem, że właśnie masz zamiar to zrobić, prawda? - Nie byłem z tego powodu zadowolony. Nie chciałem, aby coś jej się stało.

- Tak.

- Avalon... - zacząłem, ale mi przerwała.

- Niall, spokojnie. To nic takiego. - Złapała mnie za rękę i uśmiechnęła się, lekko pocierając kciukiem moją dłoń. 

Starałem się skupić na kontrargumentach, ale skutecznie mnie rozpraszała tym prostym gestem.

- Narażasz swoje życie zupełnie niepotrzebnie. Mogłaby ci się stać krzywda. - Nie dawałem za wygraną.

- Chcę wam pomóc. A poza tym niczego nie narażam. Wszystko będzie dobrze - zapewniła mnie. Miałem zamiar wstać, ale zatrzymała mnie. - Nie zostaniesz ze mną? .

- Um, okej - przytaknąłem, mimo że się bałem. 

Co jeśli książki zaczną latać? Świece zgasną? Żarówki wybuchną? Nagle przypomniałem sobie wszystkie horrory, których akcja się działa w nawiedzonych domach i przeszły mnie dreszcze. Jednak nie mogłem dać jej po sobie poznać, jaki byłem przerażony. Ona naprawdę narażała swoje życie, a ja nie mogłem posiedzieć w pokoju z paroma duchami zmarłych czarownic? 
Toż to pestka...

- Hej, nie bój się. Emanujesz strachem, aż to czuję! - zachichotała.

- Przepraszam... Po prostu się martwię. - Spuściłem głowę z zażenowaniem.

- Niall, będzie dobrze. Po prostu chwilę pomedytuję, a jak to nic nie da, to odpuszczę. Nie zrobię nic, co mogłoby zaszkodzić tobie czy mnie, okej?

- Okej. - Jej słowa mnie uspokoiły. 

Ona sama była oazą spokoju! Zupełnie się nie bała, mimo tego, że niechcący mogłem potroić jej strach. Jeśli chodziło o czary, to była niezastąpiona.

- Musisz puścić moją rękę - oznajmiła cicho z uśmiechem, a na jej policzkach pojawiły się słodkie rumieńce. Przygryzła wargę, co wydało mi się bardzo urocze.

- Oh, tak, już. - Oprzytomniałem i zabrałem swoją dłoń. 

Brawo, Niall, świetna robota. 
Ugh, czułem, jak i moje policzki rozgrzewały się do czerwoności. 

Avalon uśmiechnęła się jeszcze szerzej i zamknęła oczy. Mówiła cicho jakieś słowa i oddychała głęboko. Siedzieliśmy tak może już z pięć minut, a patrzenie na nią wcale mi się nie nudziło. Avalon była piękna, czemu wcześniej nie zwróciłem na to uwagi?

Nagle ciemnowłosa otworzyła szeroko oczy i popatrzyła się na swoją dłoń, a potem do góry w pustą przestrzeń.

- Babcia? - wydukała oszołomiona. 

Co? O czym ona mówiła?

_____________________________________________________

Hello :3

Wpadam do Was z nowym rozdziałem! Zaskoczeni? Ha! Avalon i Leigh-Anne rodziną, kto by pomyślał? Skłamałabym gdybym powiedziała, że ja. Wcześniej inaczej sobie to wszystko wyobrażałam, ale teraz jest zdecydowanie lepiej :) (Ah, ta skromność xD)
Mam nadzieję, że się Wam podoba ^^


O.M.G. Chcę Wam baaardzo mocno podziękować za 40 tys. wejść! WOW!
OMG OMG OMG ^.^

Jestem taka szczęśliwa! Dziękuję za wszystko, co dla mnie zrobiliście, każdy komentarz, każde wejście, każda opinia... To wiele dla mnie znaczy, dziękuję :) Nadal nie mogę w to uwierzyć, to jak sen! D.Z.I.Ę.K.U.J.Ę. 
KOCHAM WAS <3

Wasza (uradowana) Nicol <3

P.S. Zachęcam do pytania bohaterów, z przyjemnością odpowiedzą na Wasze pytania w odpowiedniej zakładce :)

17 komentarzy:

  1. Ty masz 40 tys wejść a ja pierwszą w życiu uwagę C: .... Dibra drugą ^.^
    Co do rozdziału..... WOW !! Tylko czemu kuzynka jasiepytam !?!? Mam złe wspomnienia (?) z takim jednym moim kuzynem :/ a i NAVALON C: C: C: * zaciesz *

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwagę??? O_o

      Hahah chyba wiem o jakiej osobie myślisz :D

      No i... NAVALON SHIPPER XD

      Usuń
    2. Bo na francuskim powiedziałam Drakii że języki pomyliła a Wiesiu do mnie że mu przeszkadzam i mi uwage dał xDD

      Usuń
  2. super! Też myslałm, żeby Av znalazła inna czarownicę, która jej pomoże! Ale że z własnej woli??? Co ty kombinujesz NIcol?

    OdpowiedzUsuń
  3. Suuuuuper ;****
    Jej! Av i Leigh kuzynkami :) Szkoda że nie siostrami no ale to też może być xD
    Gratuluję 40000 wyjść ;)
    PS. NAVALON SHIPPER ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Informuje że przeniosłam sw bloga na inny adres ( czy jak się to nazywa xD)
      teraz jest - thestoryoftheylife.blogspot.com :D

      Usuń
  4. Cudeńko! Nie wiem jak reszta czytelniczek, ale za każdym razem wczuwam się w sytuację z opowiadania i strasznie to przeżywam. To dobrze, bo żadko czytam opowiadania, którymi potem żyję cały kolejny dzień :D Twój sposób pisania jest niesamowicie wciągający i mogłabym to czytać w nieskończoność!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękny :* Oddaj mi swój talent! *0*
    Kocham, Navalon Shipper xD

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudo!

    PS.
    "speszjal for juł"

    http://imy-one-direction-infection.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  7. Przepraszam ze pytam ale dopiero zaczęłam czytac dlaczego nie ma jak narazie w opowiadaniu Perrie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie musisz przepraszać, jak czegoś nie rozumiesz to od razu pytaj! :)

      W poprzednich rozdziałach nastąpiła wymiana- ponieważ Harry i Jade nie mogę przebywać w swoim towarzystwie z powodu klątwy, jedno albo drugie mieszka w hotelu, po drugiej stronie miasta. Na początku to był Harry, ale musiał być on w domu dziewczyn ze względu na sprawę z Avalon. Jade musiała w takim razie się wyprowadzić do hotelu, a razem z nią pojechała Perrie oraz Louis, by dotrzymać jej towarzystwa :)
      Mam nadzieję, że wszystko jest już jasne ;*

      Usuń
    2. Aha dziekuję i pięknie piszesz!<3

      Usuń
  8. awawawawawwawawaw <3 <3 Niall i Avalon! Niall i Avalon! <3 Widać między nimi chemię :3 :3 rozdział rewelacyjny *O*O*O*O*

    OdpowiedzUsuń
  9. Szuper Eksztra ! ! ! ! ! ! ! !! ! ! ! ! ! ! !! ! ! ! <3 <3 <3 <3 <3 <3 :* :) ;**
    Kocham :*

    OdpowiedzUsuń
  10. oj. Babcia pomoże, wierzę w to, tak samo jak w Av i Nialla. Będą razem =.:D
    Lece dalej ;*
    Buziaczki;*
    A

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy jeden komentarz! To wiele dla mnie znaczy, z całego serca dziękuję wszystkim ♥