poniedziałek, 10 lutego 2014

„Rozśpiewana historia” Część 66


Rozmowa z babcią


***Avalon***
- Babcia? - wydukałam oszołomiona. 

Przytaknęła mi z szerokim uśmiechem.

- Jak... Ty... Ja... - Nie wiedziałam, co powiedzieć, od czego chociażby zacząć. 

Nie byłam przygotowana na spotkanie z babcią. Myślałam, że będzie to ktoś inny, ktoś kogo nie znam. Szczerze mówiąc, nawet nie do końca sądziłam, że rzeczywiście mi się uda z kimkolwiek połączyć. Zupełnie mnie zaskoczyła. 

- Kochanie, jestem z ciebie bardzo dumna - powiedziała, zacieśniając uścisk na mojej dłoni.

- C-co? - Spojrzałam na nią w szoku.

- Próbujesz im pomóc, narażając swoje życie, swoje zdolności, swoje zdrowie. Jestem pełna podziwu dla twoich czynów, ale musisz być ostrożniejsza. Nigdy nie wiesz, co czeka po drugiej stronie, masz szczęście, że ja tu zawsze jestem i cię pilnuję.

- Cały czas tu jesteś? - Łzy napłynęły mi do oczu. 

Tak za nią tęskniłam! Gdy umarła, wszystko zaczęło się sypać. Każda rzecz, każda osoba, która kiedykolwiek miała dla mnie jakieś znaczenie, przepadła. Moje życie zamieniło się w ciągłą ucieczkę przed wrogami zaklęcia rzuconego na Amory. Nigdzie nie byłam bezpieczna, ciągle ktoś czyhał na moje życie, na moje umiejętności. Nie miałam nikogo, komu mogłam ufać. Byłam bita, wykorzystywana, traktowana jak śmieć. Najszczęśliwsze chwile moje życia miały miejsce w maleńkim domku babci na odludziu, gdzie była jedyna osoba, której na mnie zależało. 

Gdzieś jakby w oddali słyszałam głos Nialla, ale teraz byłam zbyt zajęta tą chwilą z babcią. Dlaczego wcześniej tego nie zrobiłam? Powinnam spróbować tego zaklęcia wieki temu!

- Oczywiście, skarbie. Widzę, jakich wyborów dokonujesz. Widzę też, co cię spotyka i spotykało. Jesteś dzielna i nie mogłabym być bardziej z ciebie dumna. Moja mała, słodka, piękna Ava - mówiła kobieta, uśmiechając się do mnie z troską. Nic nie mogłam poradzić na łzy, które lały się po moich policzkach strumieniami.

- Tak bardzo za tobą tęsknię - zaszlochałam, desperacko potrzebując przytulić babcię.

Jednak odsunęła się ode mnie i pokręciła smutno głową. Zamrugała oczami, by odpędzić łzy.

- Obserwowałam twoich nowych znajomych, Śpiewaków. Sądzę, że możesz im zaufać. Mają dobre serca, nawet ten Amor. Nigdy nie widziałam takiej desperacji, jak u niego. Żałuję, że za życia nie próbowałam zrobić czegoś, z tą nieszczęsną klątwą. Tyle mnie przez to ominęło, mnie, twoją matkę, nas wszystkich. Ale ty możesz coś jeszcze zrobić i nie zmarnuj tego. Może dzięki temu poczujesz się kochana.

- Ale babciu, co mam robić? - zapytałam z paniką w głosie. 

Miałam wrażenie, że zaraz zniknie. Nie chciałam, aby odchodziła, nie po raz kolejny. Miałam jej jeszcze tyle do powiedzenia!

- Spróbuj się z nimi zaprzyjaźnić. Zobacz, jacy lojalni są wobec siebie. Wydaje mi się, że i ciebie nie zostawią. Byłaś sama przez tak długi czas... - westchnęła i pokręciła głową. - W zlikwidowaniu klątwy nie mogę ci jednak pomóc. Niestety, nie mam żadnych informacji na ten temat. A teraz już idź. Skończ natychmiast, bo stanie ci się krzywda. Słyszysz? Avalon, zakończ to w tej chwili.

- Babciu...

- Już! - krzyknęła.

Zobaczyłam mgliste cienie wokół siebie, które naraz rzuciły się w moją stronę. Krzyknęłam przerażona, a potem poczułam nagłe szarpnięcie i zapadła ciemność.

***Niall***
- Avalon, co się dzieje?! - panikowałem. 

Rozmawiała z kimś. Chyba ze swoja babcią, cały czas powtarzała to słowo. Kiedy jej oczy zaszły łzami mój strach wzrósł dwukrotnie. Co było grane? Coś jej się działo? Ktoś robił jej krzywdę? Zaklęcie było zbyt silne?

- Babciu... - pisnęła, a jej oczy błysnęły ciemnością. 

Nie miała już tęczówek, całe oczy były czarne niczym jakiś demon. Czułem jakby ciemność próbowała mnie pochłonąć. A raczej nie mnie, tylko Avalon. Odczuwałem to, co właśnie nią zawładnęło.

- Avalon! Przestań, natychmiast! - Złapałem ją za ramiona i mocno potrząsnąłem. 

Jej oczy na powrót odzyskały kolor w tej samej chwili. Wymamrotała jeszcze coś pod nosem po czym straciła przytomność. 
Opadła bezwładnie w moje ręce. 

Odetchnąłem z ulgą, wczuwając się w nią, by sprawdzić czy wszystko w porządku. Była bezpieczna, ale wykończona. Oparłem czoło o jej i wpatrywałem się w nią jeszcze przez chwilę, ciężko wzdychając. Wyglądała, jakby spała. 

Miałem wrażenie, że drzwi się uchyliły, ale nikogo tam nie zauważyłem. Kiedy ponownie spojrzałem na ciemnowłosą, która spoczywała w moich objęciach, moje serce zabiło mocniej i tak jakby się... powiększyło. Nie mogłem oderwać od niej wzroku. 
Czy ze mną było wszystko w porządku?

***Harry***
Czemu to zrobiłem? 
Nie miałem zielonego pojęcia. Może zrobiło mi się jej szkoda? Może w jakiś sposób byłem jej wdzięczny? Może chciałem coś podarować od siebie Niallowi? A może po prostu poczułem, że tak trzeba? Jeszcze nigdy nie przekazałem TEGO czarownicy i trochę dziwnie się z tym czułem, ale dla przyjaciela wszystko, prawda? 
Uh, dlaczego właśnie ją sobie upatrzył? 

Chociaż w sumie dało mi to trochę radości. To, że sam na razie tkwiłem w nieszczęśliwej miłości nie oznaczało, że powinienem zawiesić swoją pracę i unieszczęśliwiać innych. W końcu byłem Amorem. 

Avalon i Niall... Kto by pomyślał? Zaskoczyło mnie to, że tak się poświęciła, by znaleźć sposób na zlikwidowanie klątwy. Trochę mi było głupio, że cały czas podsłuchiwałem, ale nie zrobiłem nic złego, prawda? W zasadzie, zrobiłem coś dobrego. Dla nich. 

Ugh, przeklęte myśli. Musiałem się czymś zająć, by przestać snuć refleksje na ten temat. Zbiegłem po schodach do kuchni i sięgnąłem po puszkę pepsi z lodówki.

- Jaki temat? - zapytał radośnie, niczego nieświadomy Liam. 

Automatycznie się zatrzymałem i zamarłem przerażony.

Z każdą chwilą jego mina rzedła. Cholera, od razu starałem się myśleć o czymś innym, ale zamiast tego w mojej głowie pojawiały się wszystkie rzeczy, o których myśleć teraz nie powinienem. 

- Że co ty zrobiłeś?! - wybuchł.

No to wpadłem...

- Oj, tak, wpadłeś! - Zmroził mnie wzrokiem przyjaciel. Znowu ta jego „wspaniała inaczej" zdolność zaczęła mnie irytować. - Przypominam, że ja to słyszę.

- Wiesz, jak trudno powstrzymywać myśli?

- Ja nie mam takiego problemu.

- Oh, ciekawe dlaczego? - Wywróciłem oczami.

- Styles, idziemy porozmawiać. - Pokręcił głową, chwycił mnie za ucho i zaczął ciągnąć do jakiegoś pokoju, by uniknąć dalszego rozgłosu.

- Au! – syknąłem, gdy ten ciągnął mnie za ucho niczym jakiegoś małego, niesfornego dzieciaka. 

Pięknie. On wyciągnie ze mnie wszystko.

____________________________________________________

Hej :)

Czy wiecie co jest dzisiaj? Wiecie? Na pewno nie xd 
DOKŁADNIE OD ROKU JESTEM DIRECTIONER! YAAAAAAY ^^
Moja pierwsza rocznica! OMG tak bardzo się cieszę, bo dzięki nim stałam się lepszą osobą. Przestało mnie tak bardzo obchodzić to, co mówią o mnie inni, uwierzyłam w siebie, zmieniłam się. Zwłaszcza bardzo bym chciała im podziękować za to, że dzięki nim piszę. Że mam takiego wspaniałego bloga, czytelników... Odnalazłam swoją pasję. Nie wiem, co jeszcze powiedzieć! Jestem z siebie dumna. Jestem też dumna, że mam takich dobrych, utalentowanych, boskich, przystojnych, inteligentnych (no może przesadziłam, ale czasami mają przebłyski mądrości! xd) idoli. Kocham Was Louis, Zayn, Harry, Niall i Liam. To dzięki Wam robię to co robię i kocham to. Dziękuję za wszystko.

A teraz co u Was? A Wy? Ile czasu macie już direction infection? :D 

Mam nadzieję, że podobał Wam się rozdział ;) Załóżmy, że dzisiaj są Walentynki, zgoda? Taki tam romantyczny rozdzialik :3 Coś mnie tak tchnął ten walentynkowy nastój... Hah, mam nadzieję, że na lepsze :)

Zachęcam do pytania bohaterów! Smutno im bez Was :P

Wasza Nicol <3

10 komentarzy:

  1. Cudny rozdział <33
    Harry bardzo ładnie się zachował, w końcu oni zasługują na miłość
    Navalon <333
    A za 9 dni 69 rozdział xD
    Ja jestem Directioners od 13 stycznia, a i gratulacje rocznicy
    nie umiem pisać składnych komentarzy xD

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja Directionerką nie jestem. Ale łącze się z tobą w twojej radości.

    (P.S. Ja jestem Zombies)

    OdpowiedzUsuń
  3. Rocznicy gratuluję, a co do rozdziału... moja Navalon<3333

    OdpowiedzUsuń
  4. nisdubfiudhbuadhibuhbiduhb Niall i Avalon *.......* Wiedziałam! <3 Rozdział Niesamowity<3 (jak zawszę zresztą)

    OdpowiedzUsuń
  5. świetny rozdział:) Ja jestem Directionerką od 2 lat:*

    OdpowiedzUsuń
  6. Gratuluję rocznicy! Ja jestem directionerką mniej więcej od wydania Take Me Home (odrobinkę wcześniej) Rozdział cudowny i śmieszny. Świetny pomysł z tymi datami rozdziałów!

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratuluję rocznicy! Świetne uczucie prawda? :D
    Muszę Ci się pochwalić, że ja jestem od dokładnie 06.12.2011, a to wszystko przez moją kumpelę która cały czas o nich gadała :D
    Ah no nic.
    Rozdział był świetny :D
    Navalon *___*
    No sama wiesz :P
    Nie mogę się doczekac kolejnego :)
    P.xx

    P.S. U mnie nowy skarbie, więc zapraszam :)
    http://someday-ff.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Twój blog został nominowany do Versatile Blogger Award :)
    Więcej informacji na http://onedirection-polish-imaginy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Gratulacje ;) Dobrze wiedzieć, że masz kogoś dzięki komuś stajesz się lepszym ;) Aż płaczę, wiesz. Wzruszyłam się.
    Ehh Rozdział świetny, Harry dał jej miłość. To takie słodkie, ale nadal nie ma Jade i mnie to smuci
    Buziaki;*
    A

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy jeden komentarz! To wiele dla mnie znaczy, z całego serca dziękuję wszystkim ♥