sobota, 5 kwietnia 2014

„Rozśpiewana historia 2” Część 6

„Rozśpiewana historia 2” Część 6

Ucieczka

- Angel? - niedowierzał Liam. Brunetka przeniosła wzrok ze swojej ofiary na naszą grupę. Mina jej zupełnie zrzedła. Powoli mordercze spojrzenie przemieniało się w zdziwienie.
- Li? - zapytała niepewnie wpatrując się w Liama. - Co ty tu do cholery robisz?!
- No a ty?! - zrewanżował się.
- Kim wy jesteście?! - dołączył się do rozmowy mężczyzna w kapeluszu. On miał być kolacją Angelici.
- Zamknij się, John. - olała go brunetka.
- Znacie się? - nie dawał za wygraną mężczyzna.
- To moja przyjaciółka. - odpowiedział Liam.
- Do jasnej cholery, zamknij się Liam! - syknęła dziewczyna.
- Nie. Sądzę, że dobrze, że to powiedział. - wyszczerzył się facet. Jego twarz... była dzika. Taka zwierzęca. Cztery przednie zęby, u góry i u dołu,  wydłużyły się i zakrzywiły. Oczy pociemniały, widać w nich było już tylko żądzę. Paznokcie wydłużyły się przemieniając w szpony... O Boże, to było obrzydliwe...
- John, ani się waż. - wycedziła Angelica. Mężczyzna jednak nie posłuchał. Jego kręgosłup się wykrzywił, skórę porosły włosy. Harry zacisnął rękę na moim ramieniu i mnie lekko pociągnął.
- Wiejcie, jeśli wam życie miłe! - wrzasnęła brunetka, jednak nikt się nie poruszył. - No już!!!!
Dopiero teraz dotarło do nas co zaraz się wydarzy. Facet to wilkołak. Jak się przemieni to rozerwie nas na strzępy. Angel rzuciła mu się na plecy i zaatakowała. Ruszyliśmy pędem z powrotem. Opory miał jednak Liam. Zatrzymałam się.
- Liam, rusz się! - krzyknęłam na niego.
- Ale Angelica...
- Poradzi sobie! Ty jej nie pomożesz! Chodź! - złapał go za ramię Zayn i pobiegli za nami. Przede mną i Harrym byli już wszyscy. Nigdy w życiu tak szybko nie biegłam... Adrenalina osiągnęła tak wysoki poziom w moich żyłach, że nawet nie czułam ziemi pod stopami. Jakbym mknęła w powietrzu. Do moich uszu dobiegło przeciągłe wycie, a zaraz potem ciężki tupot łap. Na uliczce nikogo nie było oprócz nas.
- Nie oglądaj się! Biegnij! - krzyczał Harry. Mocno ciągnął mnie za rękę do przodu. A ja myślałam, że to ja szybko biegałam...
- Musimy się ukryć! - starałam się trzeźwo myśleć. Nogi już nie długo na pewno odmówią nam posłuszeństwa.
- To wilkołak! Wytropi nas! - mówił zdyszany. Nie przerywaliśmy biegu. Pędziliśmy wprost na parking, do samochodu. Nagle z bocznej uliczki wyskoczył ogromny wilk zagradzając nam drogę. Wrzasnęłam wystraszona.
- Tędy! - krzyknął Zayn i pobiegliśmy w drugą stronę. Wilk rozdzielił nas. Teraz El, Lou, Pezz, Leigh-Anne, Jesy i Niall zmierzali w kierunku parkingu, a my dokładnie na odwrót. Wilkołak zdecydował się gonić nas.
- Szybko, na górę! - zarządził Mulat i ruszył po schodach. Bez sprzeciwu podążaliśmy za nim. Usłyszałam wycie jakieś kilka metrów od nas. O matko, już po nas... Teraz biegliśmy bardzo wąską uliczką.
- Srebro, potrzebujemy srebra! - powiedział w biegu Liam.
- Widzisz tu gdzieś na ulicy srebro?! - warknął Harry.
- Trzeba go jakoś zgubić! - dodałam coś od siebie. Moje nogi zaczęły mi ciążyć.
- Ale jak?!
I wtedy tuż nad naszymi głowami przeleciała duża, ciężka skrzynka rzucona przez zwierzę za nami. Mieliśmy chwilową przewagę, bo biegliśmy krętymi, wąskimi uliczkami pomiędzy budynkami i domami. Wilk zwyczajnie się w nich nie mieścił. Jednak nam utrudniały drogę różne kosze na śmieci, drewniane skrzynie i pudła. Kolejna skrzynka roztrzaskała się o ścianę budynku tuż nade mną. Pisnęłam w nagłym przypływie strachu.
- On nas zaraz dopadnie! - krzyknęłam słysząc tupot łap.
- Wiem! Biegnijcie szybciej! - popędził nas Zayn.
- Niby jak?! - przeskoczyłam jakieś pudło. Harry pociągnął mnie do przodu.
- Po prostu się postaraj... - westchnął ciężko. Ale ja już nie mogłam... Nogi odmawiały posłuszeństwa.
- Czekajcie! - wrzasnęłam.
- Na co?! Aż nas złapie?!
- Nie! Nie słychać go. - zatrzymałam się, a ze mną Harry, bo trzymał mnie za rękę.
- Rzeczywiście... Lepiej biegnijmy dalej. - nasłuchiwał Zayn.
- Nie dam rady... - jęknęłam. Moje serce biło tak szybko, że bałam się, że zaraz wybuchnie. Ledwo łapałam już powietrze.
- Liam, słyszysz go? - zapytał Mulat.
- Tak, ale nie wiem gdzie jest... - zamyślił się na chwilę. No tak, skoro czyta w myślach może też widzieć świat oczami innej osoby.  - Chyba... na jakimś budynku? Nie wiem... A może... O RANY, BIEGNIJCIE!
Jednak nie zdążyliśmy zareagować. Z góry, z czyjegoś domu, skoczył ogromny wilk i wylądował tuż przed nami. Kłapnął zębami i warczał groźnie. Małymi krokami się do nas zbliżał, a my się cofaliśmy. I co teraz? Z przerażeniem wpatrywałam się w jego oczy. I wtedy on przeniósł na mnie swój wzrok. Widziałam swoje odbicie w jego piwnych tęczówkach. Całe życie przewijało się w moim umyśle. Czy to są właśnie moje ostatnie chwile? Nie. To nie może się tak skończyć.
- Zasłońcie uszy. - poleciłam przyjaciołom nie tracąc kontaktu wzrokowego z wilkołakiem. Teraz moje spojrzenie posyłało błyskawice w jego stronę. Zayn, Liam i Harry spełnili moją prośbę. Uśmiechnęłam się lekko pod nosem i zamrugałam, by zmienić kolor moich tęczówek. Jak tylko poczułam siłę, która do mnie napłynęła, byłam pewniejsza siebie. Wilk nie wiedział co się dzieje. Zaatakował. Skoczył wprost na mnie.
 Ale zanim jeszcze zdążył mnie choćby tknąć z mojego gardła wydostał się przeszywający krzyk. Krzyk, którego używają syreny, by ogłuszyć marynarzy na morzach. Krzyk, który jest śmiertelnie niebezpieczny. Krzyk, który potrafi zabić. Zwierzę trafiła fala mego głosu i odrzuciła je do tylu. To powinno wystarczyć, w końcu jest wilkiem, ma dodatkowo wyostrzony słuch. Gdy się odwróciłam zobaczyłam, że chłopcy leżą na ziemi powaleni siłą mego głosu. Zamrugałam powiekami.
- Nic wam nie jest? - wystraszyłam się.
- Nie... Matko, myślałem, że to nasze ostatnie sekundy życia... - jęknął Liam.
- Eleanor wam zaraz wymaże ten okropny ból, ale teraz musimy iść. On może się zaraz ocknąć. - panikowałam. Cios był bardzo silny, więc wątpię żeby się obudził przez najbliższe 10 minut, ale to wilkołak. On też jest mocny.
- No już, musimy uciekać... - pomogłam im się podnieść. Byli bardzo obolali i martwiło mnie to. Wzięłam Harry'ego i Liama pod ramię, ledwo stali na nogach. Zayna stwierdził, że da radę sam iść. Podtrzymując chłopaków ruszyłam w powrotną drogę. Było ciężko, ale jakoś wyszliśmy na główną ulicę. Tam byli Perrie, Louis i Eleanor.
- Dzięki Bogu! Tak się martwiłam! - Pezz rzuciła się na Zayna, a ten lekko jęknął.
- Zrobił wam coś? Słyszeliśmy przeraźliwy krzyk! - El była blada jak ściana. Louis „odebrał” ode mnie Liama. Brunetka pomogła mi utrzymać Harry'ego.
- To Jade nas uratowała... i prawie zabiła... - skrzywił się Liam.
- Przepraszam, nie chciałam wam nic zrobić... - wydukałam.
- Spokojnie, żartuję! Uratowałaś nas! - zaśmiał się brunet.
- Zaraz się wami zajmę. Musimy tylko dojść do samochodu. - powiedziała Eleanor.
- Nie! Najpierw musimy znaleźć Angelicę! - zaprotestował Liam. – Nie wiemy czy nic jej nie jest. Może jest ranna? Musimy ją znaleźć.
- Dobrze, zadzwonię do Jesy i powiem, ze teraz zamiast was mają szukać Angelici. – przytaknęła Perrie i wyciągnęła telefon.
- Co z wilkołakiem? – zapytał Louis.
- Jest ogłuszony. Mamy jakieś dziesięć minut, może trochę więcej, może trochę mniej… - odpowiedziałam.
- Okej, rozdzielmy się. Będzie wtedy łatwiej ja znaleźć. Tędy idzie Liam, Perrie i Jade, a tą drogą pójdzie…
- Znaleźli ją! – przerwała Zaynowi Perrie, która rozmawiała przez telefon z Jesy.
- Gdzie jest? Czy z nią wszystko w porządku? – od razu zasypał ją pytaniami Liam.
- Jest tam gdzie ją spotkaliśmy. Umm… nieprzytomna. – powiedziała nie pewnie blondynka. No tak. I tak by nie ukryła myśli przed Liamem, więc po co kłamać? Liam, Eleanor i Zayn pobiegli w tamtą stronę, a Perrie, Louis, Harry i ja wróciliśmy do samochodu. Wow, chłopcy zupełnie zapomniał o bólu. mam nadzieję, że z Angelicą będzie wszystko w porządku. Przy samochodzie była Leigh-Anne.
- Jesteście cali? – zapytała od razu na nasz widok. Wszyscy powiedzieliśmy, że jest dobrze, co bardzo podniosło czarnowłosą na duchu. Zajęliśmy miejsca w samochodzie gotowi do drogi, gdy tylko reszta przyjdzie z Angelicą. Musimy jak najszybciej opuścić ten teren, by wilkołak nas nie znalazł. Po piętnastu minutach reszta do nas dołączyła. Niall i Zayn nieśli nieprzytomną Angelicę na rękach. Była cała podrapana… Ładnie mówiąc. Najgorzej wyglądało jej prawe ramię, była to rana naprawdę poważna, ale myślę, że mimo wszystko będzie dobrze. Do naszego samochodu, które prowadziła Perrie wsiadła jeszcze Eleanor. Zayn prowadził drugie auto z Liamem, Jesy, Niallem i Angelicą. Nie wiem jakim cudem pomieściłyśmy się w czwórkę na tylnych siedzeniach, ale najważniejsze teraz było szybkie dotarcie do domu. Po drodze zajechaliśmy do najbliższej auto-myjni, by zgubić trop. Wilkołak będzie miał niespodziankę. Po niesamowicie dłużącym się czasie udało się. Byliśmy w domu. Ułożyliśmy nadal nieprzytomną dziewczynę na kanapie. Liam strasznie się martwił. Opatrzyliśmy rany Angelici jak tylko się dało, ale to ramię bardzo niepokoiło Eleanor. Mówiła, że ciężko się to zagoi. Do salonu wparowała zdyszana Leigh.
- Poszperałam w księgach Avalon o wilkołakach. – powiedziała Leigh-Anne, która jak tylko wróciliśmy pobiegła na górę. – Według tego co tam jest, to ugryzienie wilkołaka zabija wampira…
- O mój Boże… - wyszeptałam przerażona.


C.d.n…



________________________________________________________________

Czeeeeeeść!

Trochę się działo, no nie? :D Mam nadzieję, że Was nie zawiodłam tym rozdziałem i nadal będziecie tu ze mną^^

W końcu weekend! Pff... Ale co to za weekend kiedy trzeba iść do szkoły? Ja idę, bo licea będą się reprezentować no i oczywiście obecność obowiązkowa -,- Ale i tak pewnie bym poszła, nie jestem pewna gdzie chcę iść, a to mi pewnie pomoże podjąć decyzję.

A co u Was? Wy już wiecie gdzie idziecie dalej? A może wybieracie teraz gimnazjum? Jak Wam poszedł test 6-klasisty? :) Trzymam za Was kciuki!

Nie ukrywam, że bardzo bym Was prosiła o komentarze pod rozdziałem, bo... no cóż, bardzo miło się je czyta^^ Dają mega kopa do dalszej pracy. (Dla mnie to nie praca tylko czysta przyjemność, to po prostu takie powiedzenie xd) A więc proszę o komentarze :D Z góry dziękuję^^

Miłego weekendu i do następnej soboty! ;*

Wasza Nicol <3

P.S. Zachęcam do pytania bohaterów w zakładce u góry! Czekają na Wasze pytania, żeby tylko pomóc Wam coś zrozumieć albo się czegoś dowiedzieć :) Zawsze służą pomocą :3

15 komentarzy:

  1. O boziu...!!!!
    Cudo XD
    Mam nadzieje ,że Angelica nie umrze 0.o

    OdpowiedzUsuń
  2. Yeeeeeeeeeeeeeeea!
    Pierwsza XD

    OdpowiedzUsuń
  3. TO JEST WSPANIAŁE!!!!!!!!!!!!!! Już dawno się tak nie wczułam w żadne opowiadanie, serio. Ja nie wiem jak ty to robisz, ale nie przestawaj, proszę :D Mam nadzieję, że Angelica przeżyje, bo w sumie to trochę ją polubiłam mimo jej ciężkiego charakterku ;) W ogóle czasami mam problem z odróżnieniem postaci z imagina od prawdziwych ludzi, tak potrafisz to wszystko przedstawić. A ten głos Jade - cudo! Dziekuję Ci bardzo za urozmaicenie nudnego życia gimnazjalisty swoimi pomysłami <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O matko, nawet nie wiesz jak bardzo miło mi się zrobiło, gdy czytałam Twój komentarz! Po prostu wielki banan na twarzy i zaciesz! ^^
      Oczywiście, uwielbiam każdy jeden komentarz nawet zwykłe "super", ale to co napisałaś dało mi taką motywację... DZIĘKUJĘ! <3

      Usuń
  4. Uuuuuuf, ale akcja ;3 Od początku Jade mogła użyć swego głosu, no ale Okey ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pomyślała, wiesz, nagłe uczucie paniki i potrzeba ucieczki jest silniejsza od zdrowego rozsądku w takich sytuacjach :)

      Usuń
  5. Super rozdział!!! Nie moge sie doczekać nexta. Przez cały tydzień czekam na nowy. <333 Jak możesz to zajrzyj do mnie, zaczynam pisać opowiadanie, a mam bardzo mało komentarzy. Było by mi miło ;*

    OdpowiedzUsuń
  6. http://1d-forever-in-my-head.blogspot.com/2014/01/prolog.html

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam do Ciebie jeszcze 1 małe pytanko :) konkretnie: Bardzo spodobała mi się zakładka na twoim blogu gdzie można zadać pytania bohaterom. Chciałabym też taką mieć, ale najpierw chcę zapytać Cię o zgodę. :) Dzięki za komentarz <333

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne! Bardzo się cieszę, że najpierw się mnie zapytałaś o zdanie, nawet nie wiesz, jak bardzo!
      Tak więc, jasne i z chęcią popytam Twoich bohaterów^^

      Usuń
  8. Jeju <3 tyle emocji w jednym rozdziale :* nigdy nir przestajesz mnie zadziwiać...no brak słów *...* (tak jak zwykle spóźniony komentarz ;/ ) ...przepraszam że z anonima. / Iwona Horan

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawe :)
    Dzięki za komentowanie moich postów ;*

    OdpowiedzUsuń
  10. Jejciu.... To OMG
    WOW
    I wiele wiele innych reakcji
    Kocham tego bloga ;*
    Buziaki;*
    A

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy jeden komentarz! To wiele dla mnie znaczy, z całego serca dziękuję wszystkim ♥