sobota, 26 kwietnia 2014

„Rozśpiewana historia 2” Część 9

„Rozśpiewana historia 2” Część 9

Aura Jade


Obudziłam się cała mokra i nie mogłam złapać oddechu. Piasek, okropny piasek. Był wszędzie. W sumie to nie było straszne, ani przerażające, nie wiem czemu się tak wystraszyłam.
- Jade...? Coś się stało? - do moich uszu doszedł zaspany głos Harry'ego.
- Nie, nie. Jest ok. - położyłam rękę na sercu, jakbym próbowała je uspokoić - Chyba czas wstawać.
- Nieee... - mruknął nie zadowolony i przyciągnął mnie do siebie bliżej.
- Nie jestem jakąś maskotką... - zachichotałam przytulając się.
- Masz rację. Jesteś moją przytulanką. - wyszczerzył się, a w moim brzuchu poderwało się do lotu stado motyli. Jak on to robi? Za każdym razem czuję, że jeszcze bardziej się do niego przywiązuję.
- Puk, puk, puk! – drzwi się uchyliły i stanęła w nich uśmiechnięta od ucha do ucha Eleanor – Przeszkadzam?
- Nie, właściwie to już wstawaliśmy. – odpowiedziałam szybko i uśmiechnęłam się do przyjaciółki.
- Zrobiliśmy śniadanie. Macie ochotę? – zapytała wesoło.
- Umieram z głodu. Już schodzimy. – przytaknął Harry, a El opuściła mój pokój zamykając uprzednio drzwi. – To chodźmy.
- Ty idź, ja jeszcze skoczę pod prysznic. – powiedziałam zabierając kosmetyczkę i ręcznik z szafki.
- Oh, dobrze. Poczekać na ciebie?
- Nie, nie. Dołączę do ciebie w kuchni. Będę za parę minut. – cmoknęłam go w policzek i powędrowałam do łazienki. Czułam się brudna, wczoraj nie wzięłam prysznica po tym jak wróciliśmy z Liverpoolu. Szybko się rozebrałam i wskoczyłam pod prysznic. Ciepła woda rozluźniła moje napięte mięśnie i pozwoliła się mi zrelaksować. Umyłam dokładnie włosy szamponem, po czym dokładnie oczyściłam moje ciało mydłem i gąbką. Spłukałam pianę i sięgnęłam po ręcznik na włosy, by pozbyć się jak najwięcej wody z nich. Drugim ręcznikiem najpierw dokładnie osuszyłam ciało, a potem obwiązałam się nim. Wyszłam spod prysznica i podeszłam do lustra. Chwyciłam za suszarkę i grzebień, by doprowadzić to „coś” na głowie do ładu. Gdy włosy były gotowe, nałożyłam codzienny makijaż. Ręcznik, którym suszyłam włosy powiesiłam na kaloryferze i opuściłam zaparowane pomieszczenie przechodząc do pokoju. Bardzo się cieszę, ze każdy w swoim pokoju ma własną łazienkę. Taki luksus! Podeszłam do szafy i postawiłam na luźny, ale słodki zestaw. Wyciągnęłam kolorową koszulkę, stylowe dżinsy i moje ukochane sportowe buty z kokardkami. Wiem jak to brzmi: „sportowe buty z kokardkami”, ale one naprawdę rewelacyjnie wyglądają! Ubrałam się szybko, a we włosy wpięłam jeszcze chustkę z kolejną kokardką. Efekt był naprawdę dobry, nawet lepszy niż myślałam.
Zeszłam na dół do kuchni.
- Hej Jade! Jak się spało? – powitał mnie Louis.
- Super. – uśmiechnęłam się i ukradkiem zerknęłam na Harry’ego. Usiadłam na krześle. – Liam z nami nie je? I Angelica… Oh, a co z Niallem? Boże, zupełnie o nim zapomniałam…
- Liam czuwa przy Angelice, a Niall obudził się dziś rano, jest cały i zdrowy, ale ciągle osłabiony. Do jutra mu przejdzie. – uspokoiła mnie Eleanor.
- A gdzie jest?
- Zdrzemnął się jeszcze na chwilę na kanapie.
- Oh.
- Gofra?- Zayn podał mi talerz.
- Dziękuję. – uśmiechnęłam się i poczęstowałam. Na swojego gofra dałam trochę owoców oraz dżem malinowy i wszystko polałam odrobiną sosu czekoladowego. Pycha. Rozmowa toczyła się na przeróżne tematy, ale wszyscy byli w dobrych humorach. Skończyliśmy jeść, lecz wszyscy siedzieli i po prostu gawędzili w najlepsze.
- Jejku, zapomniałabym! Mamy z Harrym dla was niespodziankę. – uśmiechnęłam się tajemniczo i podeszłam do lodówki, po nasz deser. Galaretka wyglądała wspaniale! Prawie jak tęcza. Rozłożyłam każdemu na talerz porcję i podałam do stołu.
- Tęcza? Skąd ten pomysł? – zachichotała Leigh-Anne.
- Niall mnie zainspirował. – pokazałam jej język i się roześmiałyśmy – Zaniosę mu trochę.
Chwyciłam talerz w obie ręce, a po drodze zahaczyłam do lodówki po dodatkową porcję bitej śmietany dla niego. Weszłam cicho do salonu, sprawdzając czy śpi. Jednak nie spał, był zupełnie przytomny. Leżał na kanapie z wyciągniętą dłonią. Zaraz, zaraz… Jak on to zrobił? To wyglądało jakby obłok w kolorach tęczy wydostawał się z jego dłoni.
Wpatrywał się w niego skupiony, więc nawet mnie nie zauważył.
- Mam coś dla ciebie. Dobrze się czujesz? – zapytałam siadając na kanapie obok. Obłok zniknął, a Niall spojrzał na mnie uważnie.
- Tak, jest ok. Trochę kręci mi się w głowie, ale ogółem jest w porządku. – uśmiechnął się słabo. Widać, ze znacznie mu lepiej.
- Proszę, zrobiłam to z Harrym dla ciebie. – podałam mu talerz z galaretką- tęczą, ale teraz wyglądało to co najmniej amatorsko w porównaniu z jego obłokiem…
- Jejku, uwielbiam ją! – ucieszył się i zabrał za jedzenie deseru. – Dziękuję.
- Cieszę się, że ci smakuje. Szczerze mówiąc, miałam nadzieję, że ci poprawi humor, ale widzę, ze nie trzeba niczego poprawiać. – zaśmiałam się.
- No. Totalny czad, co nie?
- Ale co?
- No aura! Mogę ją tworzyć kiedy chcę. – mówił wesoło.
- Ah, to. Tak, wygląda przepięknie, ale… to bezpieczne? Jak uderzyłeś nią w Angelicę, to myślałam, że już po niej! – zachichotałam.
- Szczerze mówiąc nie wiem, pierwszy raz tego użyłem. Po prostu wiedziałem, że Angelica jest na skraju uczuć i emocji i postanowiłem coś z tym zrobić. Nie wiedziałem kiedy i jak, ale to samo ze mnie wybuchło! Na początku było super, a potem myślałem, że zemdleję… Nieprzyjemne uczucie, jakby moja dusza gdzieś uciekała, a potem wracała. Bleee… - wzdrygnął się i wziął do ust łyżeczkę  z bitą śmietaną.
- A teraz jak to robiłeś? Na dłoni? Nie bolało? – zdziwiłam się.
- Nie, właśnie jak tak mało to nie. Mogę się tym bawić do woli! Problem jest, kiedy mam wypuścić całą aurę na zewnątrz…
- Oh, rozumiem. Czyli wcześniej tego nie miałeś?
- Nie, wcześniej widziałem tylko aury innych. Z resztą, nadal widzę. To po nich rozpoznaję, kto jest w jakim nastroju. Mogę się bawić kolorami i wprowadzać ludzi w taki nastrój jaki chcę. – wyjaśnił.
- Fascynujące! Ej, a ja jaki mam kolor? – zapytałam zaciekawiona.
- Różowy. Gdzieniegdzie jasno- turkusowy. – odpowiedział bez namysłu.
- A co to znaczy? – zaśmiałam się.
- Czysta i nieegoistyczna miłość. Turkus oznacza głębokie współczucie oraz sympatię. – powiedział spokojnie, a mnie serce się zatrzymało. O, kurde, on wie! No jasne, że wie… Jejku, ale jestem głupia. Ale i tak czy siak, bym tego przed nim nie ukryła, on by to zobaczył. A więc już wie, że kocham Harry’ego. Powie mu? O Boże, proszę, nie!
- Wow, aleś się wystraszyła! Spokojnie, nikomu nie powiem, jeśli o to chodzi. – uśmiechnął się, a ja wypuściłam wolno powietrze.
- Dzięki… - wydukałam.
- Spoko. A więc… to już nie tylko zakochanie, hmm? – poruszył brwiami w górę i dół.
- Niall! – dałam mu sójkę w bok, a on się roześmiał.
- Co was tak śmieszy? – zapytał Harry, który właśnie wszedł do pokoju. Zamarłam w bezruchu.
- Jade karci mnie za gadanie o jej aurze. – zachichotał Niall, a ja miałam go właśnie w tym momencie ochotę udusić.
- Jaką ma aurę? – zaciekawił się loczek, a ja myślałam, ze zaraz zejdę na zawał. Posłałam przerażone spojrzenie Niallowi.
- Jasno- szarą. Jest bardzo strachliwa, zauważyłeś? – powiedział, a ja nie wiedziałam już co czułam- ulgę, gniew,  zażenowanie czy po prostu strach.
- Tak, łatwo ją wystraszyć, co nie? – Harry dźgnął mnie palcem w bok, a ja aż podskoczyłam. Kumulowały się we mnie teraz wszystkie emocje i miałam ochotę coś rozwalić. Wstałam i na obydwóch roześmianych chłopaków spojrzałam groźnie.
- Idę sobie. – mruknęłam i poszłam do góry. Słyszałam jeszcze ich śmiech, na który wywróciłam oczami. Gdy wychodziłam na korytarz ze schodów, o mało nie zabiłam się o Liama.
- O matko, przepraszam. – wybełkotałam.
- Nic się nie stało. Gratulacje. – uśmiechnął się promiennie.
- Co? – nie rozumiałam o co mu chodzi.
- Wieści się szybko rozchodzą. – zaśmiał się i pobiegł na dół.
- Ugh, Liam, ty głupku! – krzyknęłam tylko za nim z wściekłości. Co się dzieje? Czy to dzień wkurzania Jade, czy jak? Grrr, chyba zaraz naprawdę coś rozwalę!
- Wszystko ok.? Ale jesteś wkurzona! – otworzyła szerzej oczy ze zdumienia Jesy, która właśnie wyszła z pokoju na korytarz.
- Bardzo widać? – zapytałam załamując ręce.
- Jeszcze się pytasz? Aż parzysz! – zaśmiała się – Co jest?
- Muszę jakoś odreagować. Przejdziemy się? Poćwiczmy! Tak, to świetny pomysł! – mówiłam już bardziej do siebie niż do niej.
- Ćwiczyć? Co?
- No na siłowni! Będzie fajnie, co ty na to?
- Super. Zawołam dziewczyny i idziemy. – przytaknęła mi.
- Dziękuję, naprawdę dziękuję! – uściskałam ją. Jesy poszła na dół, do kuchni. Tam przebywała właśnie Perrie i Eleanor, a ja udałam się po Leigh-Anne do jej pokoju.
- Leigh idziemy do siłowni, pójdziesz z nami? – zapukałam i weszłam do jej pokoju. Leigh-Anne siedziała po turecku na dywanie z książka na kolanach. Wokół niej było mnóstwo jeszcze innych starych ksiąg.
- Do siłowni? Chociaż w sumie… czemu nie? Kiedy? – odłożyła książkę na bok.
- Zbiórka na dole za pięć minut. Kocham! – zawołałam i pobiegłam do swojego pokoju po torbę. Spakowałam do niej ciuchy na zmianę, ręcznik i kosmetyczkę z szczotką. Zbiegłam na dół do kuchni i chwyciłam butelkę wody mineralnej, po czym schowałam ja do torby.
- Gotowe? – zapytałam radośnie. Chciałam trochę odreagować, ale i wygadać się im. One mnie zrozumieją.
- Tak. To idziemy! – machnęła ręka Perrie.
- Czekaj, a Eleanor nie idzie z nami? – zauważyłam brak brunetki.
- Nie, wolała zostać przy Niallu i Angelice, bo mogą jej potrzebować. Wciąż są słabi… - wyjaśniła Jesy.
- Oh, okey. – a więc z El pogadam później. Po drodze do siłowni śmiałyśmy się i gadałyśmy na różne tematy. Gdy zbliżałyśmy się już do naszego celu Perrie zapytała:
- Jade, wszystko w porządku? Chcesz z nami pogadać i dlatego wyciągnęłaś nas z domu, prawda?
- Jak ty mnie świetnie znasz… Tak, muszę się was poradzić, ale najpierw trochę muszę odreagować. A taki mały trening to dobry sposób. Poza tym, strasznie długo siedzimy w domu. – zaśmiałam się, a dziewczyny razem ze mną.
- To tutaj. – poinformowała nas Jesy, która prowadziła. Weszłyśmy do dużego budynku, zakupiłyśmy karnety i udałyśmy się do szatni. Każda z nas się przebierała się teraz w stroje do ćwiczeń.
- Czadowa muza! – zawołała Perrie i wybiegła z przebieralni tańcząc. Zaczęłam się z niej śmiać, bo robiła zabawne miny.
- Znam tą piosenkę! To „Word Up”! – powiedziała Jesy dołączając się do naszych dzikich tańców.
- Ja też znam. Hmmm… Co wy na to by to trochę podrasować? – poruszyła brwiami w górę i w dół Leigh-Anne. No to się nieźle zapowiada…


C.d.n…


________________________________________________________________

Hej skarby!

E.G.Z.A.M.I.N.Ó.W. K.O.N.I.E.C.!!!!!

Nawet nie macie pojęcia jak się cieszę! Koniec testów, a to oznacza więcej czasu :) Niestety, muszę Was jeszcze trochę pomęczyć tylko jednym rozdziałem w tygodniu :( Muszę ich trochę nadrobić, żebym miała potem co dodawać :D Wytrzymacie jeszcze trochę?

A propos rozdziału, podobał się? Osobiście, mi się wydaje, ze był całkiem okey^^ Trochę przemyśleń Jade, rozmowa z Niallem i powrót tęczowej galaretki! Yay! :)
Oczywiście, nie ukrywam, że byłoby mi baaaaaardzo miło, gdybyście zostawili po sobie komentarz :P To dla Was tylko chwila, a ja spalam kalorie skacząc po pokoju ze szczęścia! Pomożecie mi trochę schudnąć? xD

Ah, no i jeszcze jedno, baaaaaaaaardzo Wam dziękuję za 61 tysięcy wyświetleń! Serio, to wiele dla mnie znaczy, dziękuję!!!

Dziękuję, za uwagę i życzę miłego weekendu :) Oh! No i mamy wolny miesiąc gimnazjaliści! Teraz luzik, gorzej jak przyjdą wyniki :D

Kocham, kocham, kocham!
Nicol <3

P.S. (To już tradycja się zrobiła xd) Popytacie bohaterów? Ostatnio nikt do nich nie zagląda i się nudzą :(
Ponieważ od 200 komentarzy, zaczynają się zwijać, będę musiała je usunąć, aby było miejsce na nowe. Jeśli ktoś jeszcze nie przeczytał odpowiedzi bohatera to macie na to już tylko dzień! A zachęcam do czytania, bo można się dowiedzieć wielu rzeczy o naszych bohaterach :)

17 komentarzy:

  1. Hyhy pierwsza ! ;3 Też miałam egzaminy ;//
    Fajny rozdział :) Kiedy Jade powie Harr'emu, że go kocha ? ;o

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham, kocham <3
    Jade weź się do roboty!

    OdpowiedzUsuń
  3. Awww....
    Słodkie!
    Jade weź sie do roboty i powiedz co do niego czujesz! xD

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudo! Rozdział bardzo pomysłowy, zresztą, jak wszystkie. :D Bardzo mnie ciekawi ciąg dalszy.

    Mam nadzieję, że egzaminy nie były takie trudne, chociaż słyszałam, że matematyka... a zresztą nieważne. :D

    Całuski :*
    http://zaczarowanahistoria123.blogspot.com/
    http://littlemixonedirectionija.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Ahhahaha najbardziej mi się podobał moment z Niall'em, Jade i Harrym, <3 Jejku twoje rozdziały są takie świetne <3 Takie....inne...niezwykłe <3 ... I to właśnie uwielbiam w Twojej twórczości <3 ...A na zdjęci ty jesteś... Kurde nie mam pojęcia XD


    P.S. zapraszam na nowy rozdział u mnie :* ------> http://lovonedirectionlov.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zdjęciu* (ah ta literówka :/ )

      Usuń
    2. Haha, dobra. Ja to ta po lewej :D

      Usuń
    3. A miałam pisać, że to ty, ale się wycofałam i pomyślałam "a co jeśli jednak jest tą drugą" ? XD

      Usuń
  6. Super. :)
    Czekam na next <3
    Pozdro ;p

    OdpowiedzUsuń
  7. Jejku, nie mogłam się już doczekać! Rozdział jak zwykle wspaniały <3 Zabawny i taki przyjazny, idealnie na odreagowanie egzaminów. Mmm... tęczowa galaretka!!! Tak się śmiałam jak czytałam ten rozdział :D Dzięki Tobie będę dłużej żyć ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Swietny blog tez zapraszm do mnie :
    - http://vampirepeopleninadobrev.blogspot.co.uk/
    - http://tyijanazwasze.blogspot.co.uk/
    - http://thevampiredariesandzianina.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  9. BOOOOSKI ♥♥♥ CZEKAM NA KOLEJNY ROZDZIAŁ ;* Pozdrawiam xx.

    OdpowiedzUsuń
  10. Dziiiiś następny Jaram się ^^
    Hihihihi :D
    http://hey-im-a-witch.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. ooo jakie słodkie. Jej aura.
    Jade powiedz mu! IWesz co on do Cb czuje. Nie bój się :d
    Siłka. ;D
    I Sliczne zdj. Ładna jesteś :D
    Buziaki;*
    A

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy jeden komentarz! To wiele dla mnie znaczy, z całego serca dziękuję wszystkim ♥