sobota, 19 lipca 2014

„Rozśpiewana historia 2” Część 22

„Rozśpiewana historia 2” Część 22

Kuracja


****Perrie****

- Pezz? – zwykłe pukanie do drzwi mojego pokoju, było jakby ktoś przywalił mi młotkiem w głowę.
- Ciszej… Błagam… - jęknęłam chowając się pod poduszką. Usłyszałam ciche skrzypnięcie i kroki. Ktoś położył coś z (dla mnie) słyszalnym trzaskiem na stolik nocny. Poczułam, że materac ugina się pod dodatkowym ciężarem czyjegoś ciała na brzegu łóżka.
- Kimkolwiek jesteś, idź sobie i pozwól mi umrzeć. – jeszcze mocniej przycisnęłam poduszkę do twarzy, przez co mój głos był stłumiony. Ugh, głupie gardło! Ledwo mogę mówić.
- Muszę ci zmierzyć temperaturę. – od razu rozpoznałam JEGO głos. Dlaczego akurat ON?
- Idź sobie. – powtórzyłam, po czym zakaszlałam.
- Nie. – Zayn złapał za drugi brzeg poduszki i próbował mi ją wyrwać.
- Łapy precz od mojej podusi. – krzyknęłabym, ale tylko gorzej by to zadziałało na moją biedną głowę. Ściągnęłam materiał z głowy, lecz przycisnęłam go mocno do piersi. Ugh, zawsze dziecinnieję kiedy jestem chora.  Zrobiłam niezadowoloną minę.
- Do buzi. – Zayn uśmiechnął się podając mi termometr. Przejechałam wzrokiem po urządzeniu z niesmakiem.
- Louis leciał przed chwilą do apteki po sześć termometrów. Nie masz się czym martwić, jest nowy. – uspokoił mnie. Włożyłam „szklany patyczek” do ust – Grzeczna dziewczynka.
- Powiedz tak jeszcze raz, a język ci wyrwę. – zmroziłam go wzrokiem, na co się zaśmiał.
- Wyglądasz słodko. – powiedział, po czym szybko spuścił głowę jakby nie zamierzał mówić tego na głos. Moje policzki oblał rumieniec.
- Ile mam to trzymać w buzi? – zapytałam.
- Trzy minuty. – odpowiedział patrząc na zegarek – Jak się czujesz?
- Głowa mi pęka. Nie mogłam spać przez całą noc i jestem strasznie zmęczona. Nie wspominając już o gardle. – westchnęłam. Termometr przeszkadzał mi w mówieniu. – A tobie nic nie jest? Jade mówiła, że wszyscy są chorzy…
- Ja się dobrze czuję. Leigh-Anne, Jade, Louis i Angel są zdrowi. – wyjaśnił - W fizycznym znaczeniu, oczywiście. Z zdrowiem psychicznym u Louisa bym się zastanawiał… - dodał żartując.
Zachichotałam, po czym szybko się za to skarciłam. Ugh, miałam się pilnować!
- Przyniosłem ci herbaty. – wskazał na stoliczek, na którym stał kubek. Oh, mój ulubiony!
- Dzięki! – ucieszyłam się i uradowana chwyciłam za naczynie z parującym płynem.
- Poczekaj, najpierw termometr. – Zayn spojrzał na zegarek – No dobra, pokaż.
Wyjęłam urządzenie z buzi i podałam je chłopakowi, za to sama zabrałam się za moją herbatkę. Kiedy Zayn zacmokał z dezaprobatą popatrzyłam na niego pytająco.
- Trzydzieści siedem i osiem.
- Nie jest aż tak źle…
- Ale nie jest też najlepiej.
- Przejdzie mi. – wzruszyłam ramionami.
- Jeśli będziesz leżeć w łóżku i brać lekarstwa. – wbił wzrok w swoje palce.
- Ja się nigdzie nie wybieram. – schowałam ręce pod kołdrę. Jeszcze jakieś piętnaście minut temu było mi gorąco, a teraz marznę! Ugh. – Zayn?
- Tak? – odpowiedział natychmiast i popatrzył mi w oczy z nieukrywaną nadzieją. Przez chwilę nie mogłam wydobyć z siebie głosu. Jego spojrzenie było hipnotyzujące, mogłabym się w nim zatracić. Jednak dreszcz, który przebiegł mi po plecach z zimna, przywołał mnie do porządku.
- Przyniesiesz mi kocyk? – spuściłam głowę, jeszcze szczelniej opatulając się kołdrą.
- Oh, tak, oczywiście. – wyłapałam zawód w jego głosie. Hm… Dlaczego? Mulat wstał i wyszedł z mojego pokoju. Wypiłam połowę kubka mojej herbatki i odstawiłam naczynie z powrotem na stolik nocny. Schowałam się po samą szyję pod pościelą.
- Mam. – Zayn znów zawitał w moich skromnych progach. Rozłożył koc, a gdy już chciałam usiąść i wziąć go od niego rozkazał:
- Leż.
- Ale…
- Kładź się z powrotem. – powiedział tonem głosu nie znoszącego sprzeciwu. Mogłabym się z nim kłócić, może nawet bym wygrała, ale teraz naprawdę nie miałam siły. Położyłam się z powrotem i czekałam co chłopak ma zamiar zrobić. Otóż najpierw przykrył mnie kocem, a potem zaczął delikatnie opatulać mnie nim. Rumieńce na nowo pojawiły się na mojej twarzy, kiedy pochylił się tuż nade mną. Do moich nozdrzy doszedł mocny zapach jego wody kolońskiej, którą, nie ukrywam, bardzo polubiłam. Przez chwilę nasze spojrzenia się spotkały, lecz speszona odwróciłam wzrok. Nie potrafiłam jednak wytrzymać zbyt długo i zerknęłam na niego dyskretnie. Zauważyłam cień uśmiechu na jego twarzy. Nic nie potrafiłam poradzić na to, że i sama się uśmiechnęłam.

****Louis****

- Coś jeszcze? – zapytałem. Niall pokręcił głową już na wpół przytomny. Zasnął w przeciągu kolejnych paru sekund. Wziąłem pusty kubek po herbacie i wyszedłem zamykając za sobą drzwi. Okey, u Nialla w porządku, kto był moim kolejnym podopiecznym? Nie ma co udawać, że zapomniałem, cały czas czekałem, aby tylko do niej pójść. Jak się okazało miałem dzisiaj szczęście. Cóż, nie tylko ja. Nasza „zdrowa ekipa” wymyśliła, że najlepiej będzie jak będziemy losować osoby, którymi mamy się zająć. Hmm… Teraz tak sobie myślę, że chyba wszystko było ukartowane! Jade wylosowała Harry’ego (cóż, za przypadek! Czujecie ten sarkazm?), Zayn- Perrie (można się było tego spodziewać), Leigh-Anne- Jesy (w sumie, normalka), a Angelica- Liama (no proszę…). Dla mnie pozostał Niall i Eleanor. Z racji, że blondynek przez cały czas śpi, kiedy jest chory, postanowiłem najpierw zająć się nim, a potem pójść już na spokojnie do El. Jade powiedziała, że w wolnych chwilach będzie zaglądała do Niallera, więc nie muszę się o niego martwić.
Zapukałem do drzwi Eleanor. Mój żołądek ścisnął się w oczekiwaniu na odpowiedź dziewczyny, która nie nastąpiła. Za to coś jakby uderzyło w drzwi od drugiej strony. Uchyliłem je lekko i zobaczyłem poduszkę tuż przed sobą. Podniosłem wzrok szukając El. Leżała na łóżku z laptopem na kolanach. Posłała mi szeroki uśmiech. Wcale nie wyglądałaby na chorą, gdyby nie to, że jest taka blada i te okropne cienie pod oczami. Jej włosy opadały falami po plecach, ramionach w nie ładzie, ale to dodawało jej uroku. Miała na sobie bluzkę w niebiesko-białe paski na krótki rękawek, z reszta jej piżamy skrywała się pod kołdrą. Zamknąłem za sobą drzwi i podszedłem do dziewczyny.
- Jak się czujesz? – zapytałem. Ona jakby zignorowała moje pytanie i przeniosła wzrok na komputer. Zaczęła stukać w klawiaturę.
- Oh. Ok. – mruknąłem. Rozumiem, chyba nie chce mnie znać. Odwróciłem się i już miałem zamiar wyjść, kiedy dostałem w plecy poduszką – Auć? O co ci chodzi?
Eleanor wywróciła oczami i machnęła ręką w geście, żebym się zbliżył.
- Naprawdę cię nie rozumiem. – pokręciłem głową i ściągnąłem brwi zdenerwowany, ale wypełniłem jej polecenie. Wskazała na laptopa. Przeniosłem na niego wzrok i zauważyłem krótki tekst napisany w Wordzie:
„Nie mogę mówić. Straciłam głos.”
- Oh… Oh! Czemu od razu nie mówiłaś? – cała moja radość wróciła, ale gdy spojrzałem na El miała uniesioną jedną brew – Ah, no tak, nie ważne. Nie mogłaś nic powiedzieć.
Eleanor uśmiechnęła się. Jej dłoń zacisnęła się w pięść, przystawiła ją sobie do ust i zakaszlała mocno. Szybko napisała coś na klawiaturze.
-„Przepraszam.”
- Nic się nie stało. Przynieść ci herbaty? Jest ci zimno? Potrzeba ci czegoś? – zasypałem ją pytaniami. Ona tylko pokręciła głową.
- Na pewno? – dopytywałem się. Zawahała się i w końcu sięgnęła po urządzenie.
-„No… Może poproszę herbaty.”
- Już się robi! Zaraz wracam! A ty się nigdzie stąd nie ruszaj! – przyłożyłem dwa palce do oczu w geście „obserwuję cię” i wyszedłem z pokoju.
Jak najszybciej potrafiłem zbiegłem po schodach, nalałem gorącej herbaty do kubka i wróciłem do pokoju El uważając, by nie rozlać. Dziewczyna od razu powitała mnie szerokim uśmiechem. Jak na chorą, ma bardzo dobry humor. Chyba najlepszy w całym domu. Zaraz po mnie, rzecz jasna.
Wręczyłem jej kubek, a ona powiedziała bezgłośne „dziękuję”.
- Smakuje ci? Nie wiedziałem czy lubisz z cytryną czy bez, ale ostatecznie dodałem jej trochę… - nerwowo potarłem kark dłonią. O matko, co jeśli woli bez cytryny?
- „Jest pyszna. Naprawdę.” – napisała na komputerze. Odetchnąłem z ulgą. Eleanor odsunęła się trochę i poklepała miejsce obok siebie na łóżku. Schyliła lekko głowę, by włosy zakryły jej delikatne rumieńce. I tak widziałem. I tak cholernie mi się to podoba.

****Angelica****

- Już wypiłeś? To twój czwarty kubek! – pokręciłam głową z niedowierzaniem i chwyciłam puste naczynie po herbacie. Spojrzałam na Liama, który leżał w łóżku, szczelnie przykryty kołdrą oraz kocem. – Zaraz będziesz latał do łazienki.
- Kiedy piję coś ciepłego nie boli mnie gardło… - westchnął zachrypniętym głosem – I nie jest mi tak zimno.
- A więc rozumiem, że chcesz jeszcze? – uniosłam jedną brew do góry. Odpowiedziała mi chwila ciszy, po czym powoli, ostrożnie, Liam przytaknął głową. Chciało mi się śmiać, ale stłumiłam to do cichego chichotu. – Okey, zaraz wracam.
- Zimno mi…
- Wiem, powtórzyłeś to dokładnie po raz pięćdziesiąty szósty. – wywróciłam oczami – Dałam ci coś na zbicie gorączki, opatuliłam kocami, no i cały czas pijesz praktycznie wrzącą herbatę! Nie wiem, co mogę jeszcze zrobić, Li.
- Smutno mi…
- Ohh, ludzie zawsze się tak zachowują, gdy są chorzy? – jęknęłam podchodząc do łóżka i siadając na jego brzegu.
- Nie dawno sama nim byłaś, pamiętasz? – spojrzał na mnie spode łba.
- A pamiętasz, że zawsze byłam okazem zdrowia? – odpowiedziałam pytaniem na pytanie. 
Nie zdaje sobie sprawy, ale boli, kiedy mi przypomina kim byłam. Wolę myśleć, że od początku byłam wampirem. Wtedy to tak nie przygnębia. Jestem jedyną osobą w tym domu, której on nie potrafi czytać w myślach? Naprawdę, tylko ja potrafię zablokować go? Moja blokada wcale nie jest silna. W zasadzie, jest dosyć słaba. Gdyby się trochę wysilił z łatwością, by się przez nią przebił. Czemu tego jeszcze nie zrobił? Nie ważne, istotne jest to, że moje myśli są bezpieczne. Nie musi wiedzieć.
- Pamiętam jak raz, jeden jedyny raz, byłaś chora. Złapałaś grypę. Leżałem wtedy razem z tobą w łóżku i czytałem ci książkę. – Liam uśmiechnął się pod nosem.
- Miałam dziewięć lat! – broniłam się – A poza tym, wszyscy byli wtedy chorzy.
- Poza mną. – wyszczerzył się.
- No właśnie i co ci teraz z tego wyszło? – uśmiechnęłam się triumfująco.
- A poczytasz mi książkę? – chłopak zrobił wielkie, proszące oczy.
- Nie.
- No proooszę…
- Nie, ja nie czytam.
- Angel…
- Nie i kropka.
- Jest mi tak smuuutno! I zimno! – zawył, jednak nie zwracałam na niego uwagi. Udawałam totalne skupienie na swoich paznokciach, które naprawdę są bardzo interesujące, jednak w innych chwilach niż tego potrzeba. – Prooooooooo…
- Oh, zamknij się! – burknęłam.
- Poczytasz mi?
- Nie.
- PROOOOOOOSZ… - zaczął się drzeć.
- Oj, dobra, już dobra! – zakryłam moje wrażliwe uszy. Ciekawe dlaczego boli go gardło? Gdyby się tak nie wydzierał pewnie byłby już zdrowy! Ugh. – Co chcesz?
- „Czerwonego kapturka”.
- A ile ty masz lat? Pięć? – fuknęłam – I skąd ja ci teraz wytrzasnę książkę dla dzieci?
- Na pewno znajdziesz w internecie. – wzruszył ramionami. Wywróciłam oczami i wyciągnęłam swojego smartfona z kieszeni. Szybko wystukałam w wyszukiwarkę polecenie i już po chwili miałam gotowy tekst. Matko, nienawidzę czytać na głos. Książki to moje życie, czerpię z nich wiedzę i naprawdę uwielbiam czytać, ale na głos?! Proszę!
- Okey, no to dawno, dawno temu… - zaczęłam głosem wypranym z emocji i oparłam wolną rękę na biodrze.
- Nie! – przerwał mi – Musisz się położyć obok mnie. No i trochę więcej entuzjazmu.
- Ty to masz wymagania. – syknęłam, ale posłusznie wdrapałam się na miejsce obok niego. Liam przykrył mnie kołdrą i oparł głowę o moje ramię.
- Możesz zaczynać. – poinformował mnie wygodnie usadawiając się. Był ciepły. Bardzo. Nie wątpliwie miał gorączkę. Świadczyły o tym także jego zarumienione policzki. Pachniał sobą. Każdy człowiek ma inny zapach, doskonale znam jego. Do tego dochodziła sól, pot oraz krew krążąca w jego żyłach, czyli to co najbardziej czułam, choć nie chciałam. Jego skóra była bardzo delikatna w dotyku. Wyjątkowo blada, eksponowała siateczki żył, które kryły się pod nią. Jego oddech był truskawkowy, lek na gorączkę, który przed chwilą zażył, był właśnie o tym smaku. Ostrożnie oplótł swoją rękę wokół mojej. Mogłabym zaprotestować. Ale tego nie zrobię.
- Dawno, dawno temu, za siedmioma rzekami, za siedmioma lasami, żyła sobie dziewczynka, na którą wołali Czerwony Kapturek... – zaczęłam opowieść.


 C.d.n...

________________________________________________________________


Hej!

Pozdrowienia z Londynu! :)
Byłam dzisiaj w muzeum figur woskowych i się okazało, że 1D wywieźli do Berlina :( Buuuu! -,-"

Dobra, ja tak na krótko, dodaję późno rozdział (no ale już jest sobota xd) bo jutro może mnie nie być do baaaardzo późna, jadę do jakiegoś parku rozrywki. A więc rozdział jest teraz.
Mam nadzieję, że się podobał? Chętnie poczytam komentarze, o  które naprawdę bardzo Was prooooszę! :) Wszystkie opinie, krytyki, sugestie, proszę, piszcie.

Już lecę, bo się rodzinka denerwuje xd O Londynie napiszę Wam kiedy indziej. Pa pa!

Nicol <3

36 komentarzy:

  1. Moment z Angeliką i Liam'em podobał mi sie najbardziej! :D
    Ogólnie rozdział B.O.S.K.I
    Miłego pobytu w Londynie i mnóóóóóstwo weny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yeeeeeeah!
      Pierwszy raz jestem pierwsza! ;D

      Usuń
  2. Super rozdział ,mi chyba terz najbardziej podobał sie moment z angeliką i liamem .

    Pozdrawiam ,czekam na next. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaw, kocham ten rozdział!
    serio, cudowny<3
    buziaki,
    Mercy z http://dna-ff.blogspot.de/

    OdpowiedzUsuń
  4. Swietne. Moment z Angelicą i Liamem był naprawdę świetny. Hah!

    OdpowiedzUsuń
  5. Łomamuniu *o* to było takie urocze *o* normalnie skakać sie chce *o*
    Najpierw Zayn i Perrie potem Lou i El a na koniec Li i Angel *o* *o* *o* Aaaaaaaaaaaawwwwwwwwwwww *o*
    Nie.moge sie doczekać kolejnego rozdziału *o*
    ~ Mei

    OdpowiedzUsuń
  6. Super rozdział! A wiesz, że dzisiaj jest dzień czerwonego kapturka? http://img.besty.pl/images/342/44/3424496.jpg Weny! Nie mogę sie doczekać kolejnego rozdziału.
    PS. Zapraszam do mnie life-is-not-a-fairy-tale.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Angeeel <3 Hahahah ;3
    Next ;*

    OdpowiedzUsuń
  8. Awwww zerrie <3 To jest piękne i ta nadzieja zayna <333

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  10. Zayn i Perrie <3 O Boziu jacy oni sweeet <3 (Pragnę więcej wątków z nimi , gdyż widzę , że coś się kroi mraaaał :D) Ich moment była wg mnie naaaj <33 A potem Lou i El mhhm ;D Czekam na nn ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jejkuuu jesteś boska ! :D Przeczytałam wszystkie części tego opowiadania i jest po prostu świetne !! Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział ! :D ♥ ♥ / Ania ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Super rozdział z resztą jak zawsze ;) już sie nie mogę doczralcy następnego ;** i miłego pobytu w Londynie :D♥♥♥♥/Paulina ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. zostałaś nominowana do Liebster Awards! :)
    więcej informacji tu: http://imagine-life-with-1d.blogspot.com/2014/07/liebster-awards.html

    kisses x

    OdpowiedzUsuń
  14. Heej ;D
    Rozdział jak zawsze booski
    Kocham te nasze parki :D
    Ale wiesz kogo mi brakuje!? Brakuje mi Avalon. ;(
    Miłego pobytu i jak tam po powrocie nadal będziesz chciała pogadać to odezwij się.
    Miłego pobytu <3
    Buziaki ;*
    Adzia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Wiem, mogłabyś zrobić rozdział z perspektywy Av tak ładnie plose... By patrzyła i siedziała pilnowała i trzymała za ręke Nialla aww to y było słodziutkie, bo wszyscz siedzą z kimś kogotkochają..a biedny Ni .. (oczywiście nie chce Ci niczego narzucać to Twój blog i Twoje pomyśły i opowiadanie)
      Jeszcze raz weeny i míłego pobytu w Angli :)
      Buźiaki ;*
      Adka

      Usuń
  15. Oooo moj Boże ><3 Ten rozdział jest cuuuuuuudownyyyy <3 Zakochałam się jeden z najpeszych <33 I te podchody Perrie i Zayna xD ..Buziaki życzę weny :d

    OdpowiedzUsuń
  16. Yyy kto mierzy temperaturę ciała wkładając termometr do ust? Halo to jest patent amerykańskich kreskówek, reszta świata jest normalna...;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yyyy ? Nie xd Dużo osób tak robi ;p-Dori

      Usuń
  17. Hello! :) My name is Angelica. <3 I love your blog, your fanfction! Can I do an ENG version of your "Rozśpiewana historia"? Please, my Polish friend read this to me, and I think, this is AMAZAYN! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hiiii! Oh, It's veeeeeeery nice! I don't know what I should say... I'm soooo happy! :) Can we talk? My twitter: @_Nicol_s_
      You are wreally nice, thank you!

      Usuń
  18. Super rozdział, oby tak dalej :D Tekst Louisa: "Czemu od razu nie mówiłaś?" mnie rozwalił. Świetnie piszesz. Dużo weny, pozdrawiam i miłego pobytu w Londynie życzę :*

    OdpowiedzUsuń
  19. Rozdział był genialny. Więcej takich słodkich momentów proszę. :D
    I żeby Jade powiedziała Harremu o Kieranie ;-; bo to tak nie fajnie i żeby Perrie i Zayn byli już razem !!! Wiem mam wymagania XDD ale no coż <3 opowiadanie jest genialne <3 jedno z najlepszych jakie czytałam a czytałąm dużooo :***

    OdpowiedzUsuń
  20. GENIALNEEE!!!! Nie mogę się już doczekać, dawaj mi tu już, w tej chwili nexta!!! ;) JK

    OdpowiedzUsuń
  21. Super rozdział! Uwielbiam romansidła <3 Chcę więcej :D Zayn i Perrie ♥
    Niech oni już będą razem, bo mnie strzeli! Genialnie <3 Czekam na NN! ;*
    Weny i buziaczki ;*
    Do poczytania! ♥
    PS. Serdecznie zapraszam na nowy rozdział u mnie :)
    http://put-forehead-world.blogspot.com/
    Będzie mi miło, jeżeli zostawisz komentarz ;)
    Do poczytania! ♥

    OdpowiedzUsuń
  22. Świetne!

    Zapraszamy na naszego bloga -> www.my-friendly-soul.blog.pl
    Pozdrawiamy, Natt & Kala!

    OdpowiedzUsuń
  23. BOSKI!!!! pisz dalej

    OdpowiedzUsuń
  24. Gratuluję! Zostałaś nominowana do Liebster Award! Więcej informacji na http://1d-forever-in-my-head.blogspot.com/2014/07/nominacja-do-liebster-award.html

    OdpowiedzUsuń
  25. Hej, hej, hej!
    Właśnie zostałaś nominowana do Liebster Awards!
    Więcej informacji pojawi się później na http://upadla-i-lowcy.blogspot.com/
    Gratulacje! ;D

    OdpowiedzUsuń
  26. Zostałaś nominowana do VBA.
    Więcej informacji na forgive-me-honey.blogspot.com

    ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja chcę Zayn'a i Perrie razem w trybie natychmiastowym. Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział.
    Jeśli będziesz miała czas, to w wolnej chwili zajrzyj do mnie:
    http://nieodkryta-nadzieja-ma-kolor-zieleni.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  28. Oznajmiam, że ten rozdział jest mój! *O*
    Awwwww tyle miłości *....*
    Ja chcę next :3
    Przez cały rozdział szczerzyłam się jak głupia do monitora XD

    Ej... tak sobie wracam do domu i.... tak sobie myślę..... że Twój blog jest dla mnie wyjątkowy, bo był to pierwszy blog jaki zaczęłam czytać! ;o Poważnie!

    OdpowiedzUsuń
  29. Suuuuper!
    Normalnie tak słodko! Miałam takiego banana na twarzy, kiedy czytałam kolejne linijki tej części. Wszyscy byli tacy zabawni a szczególnie Louis i Angel. ha ha xD
    Mimo tych chorób rozdział przezabawny :D
    Dziękuję za zastrzyk radości <3

    OdpowiedzUsuń
  30. Słodki Zayn i słodka Angel <33 Heh ;) / Ali

    OdpowiedzUsuń
  31. hahahaha ten gif z Louis'em "obserwuje cię" rozwala system HAHAHAHAHA <33

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy jeden komentarz! To wiele dla mnie znaczy, z całego serca dziękuję wszystkim ♥