sobota, 2 sierpnia 2014

„Rozśpiewana historia 2” Część 24

„Rozśpiewana historia 2” Część 24

Dowiedzmy się trochę o syrenach


Wczorajszy dzień był nudny. Na dworze padało jak z cebra, było zimno i nieprzyjemnie, więc siedzieliśmy w domu. Ale tutaj znowuż było okropnie nudno. Wyszło na to, że cały wieczór przesiedzieliśmy przed telewizorem od czasu do czasu zerkając na Leigh-Anne, która uczyła się nowych zaklęć. Koło północy poszliśmy spać.
Piasek. Oh, jest źle, to musi być sen. Chcę się obudzić, lecz nie mogę. Widzę piasek, a na nim odcisk czyjejś stopy. Był nie duży, smukły, więc raczej należał do kobiety. A potem nadeszła fala i zmyła wgłębienie w piasku.
- Jade, Jade! Obudź się! – czułam jak ktoś szarpie mnie za ramiona. Przed oczami pojawiła się ciemność, obraz znikł.
- Oh, dzięki Bogu. – El odetchnęła z ulgą, gdy otworzyłam oczy i przytuliła mnie. Poczułam coś na twarzy, było pod nosem, na ustach i brodzie.
- Co się stało? – zapytałam dotykając owego „czegoś” palcami. Mokra substancja wydobywająca się z mojego nosa okazała się być krwią.
- Spałam. I nagle poczułam, że coś się u ciebie dzieje. Coś nie w porządku. Przybiegłam tu, a ty leżałaś spokojnie. Nie dowierzając podeszłam bliżej sprawdzając czy się myliłam, ale wtedy zobaczyłam, że leci ci krew z nosa i jesteś cała mokra. Zaczęłam cię budzić, ale nie mogłam… – mówiła szybko, za szybko, ledwo ją rozumiałam. Dotknęła mojego czoła, jej ręka była przyjemnie chłodna w dotyku. – Jesteś rozpalona, ale gorączka szybko spada, dziwne.
- Sama chciałam się obudzić, ale nie potrafiłam… - przypomniałam sobie. Oh, w dzisiejszym śnie nie było krwi. Coś się zmieniło… Zazwyczaj dodawany jest kolejny element, a nie usuwany…
- Jade, to za wcześnie. – Eleanor popatrzyła na mnie stanowczo – Do TEGO dnia jeszcze sześć dni. Wcześniej nie było takich akcji, co się dzieje? Co ci się śniło, że byłaś taka przerażona?
Nie musiała mówić konkretnie o co chodzi. Dokładnie wiedziałam. Każdej nocy, w przeddzień rocznicy śmierci moich rodziców budzę się z krwawiącym nosem i dziwnym zamętem w głowie. Nie wiedziałam gdzie jestem, kim jestem, co się stało. Ale tylko przez parę minut, potem wszystko wracało do normy. Razem z dziewczynami wymyśliłyśmy, że to pewnie przez ten mój gen. Jakby nie było, ciągle jestem w połowie syreną. Co prawda większość tej „strony” jest uśpiona, nieaktywna. Uzasadniłam sobie, że ta krew z nosa jest takim jakby przypomnieniem kim jestem. To prawdopodobne, a mi wygodnie tak myśleć.
- No właśnie nie wiem… Tam był piasek. – wymamrotałam.
- Piasek? Czekaj, czy to ci się już kiedyś nie śniło? – zdziwiła się.
- Śni mi się co noc. Ale wcześniej potrafiłam się sama obudzić. Teraz nie… - zmartwiłam się. El wzięła chusteczkę i mi ją podała. – Dziękuję. – zaczęłam wycierać nos.
- Eh, nie wiem. Wyraźnie poczułam, że coś nie tak się dzieje z tobą. Tak być nie powinno. W jednej chwili dostałaś gorączki i w drugiej ona zniknęła. To nienormalne. – dziewczyna zaczęła krążyć nerwowo po moim pokoju. Krew nie ciekła już z nosa, udało mi się w miarę wyczyścić twarz. Cóż, poduszka do prania. Wzięłam ją w rękę i poszłam do łazienki. Poduszkę wrzuciłam do kosza na pranie, a sama zaczęłam zmywać wodą resztki zaschniętej krwi z brody, policzka i nosa. Gdy woda leciała z kranu pod moim dotykiem, stróżka cieczy wygięła się w dziwnym kącie, ale po chwili wróciła do normy. Przez chwilę wpatrywałam się w to z niedowierzaniem, ale to pewnie wina ciśnienia. Tak, to to.
- Teraz będzie pełnia. – El stanęła w otwartych drzwiach łazienki.
- Mhm. – przytaknęłam, by kontynuowała i zaczęłam wycierać ręcznikiem twarz.
- Myślisz, że będzie to miało jakieś znaczenie? Skoro jest w ten sam dzień co… wiesz. – przyjaciółka starała się być delikatna.
- Wiem i nie wiem. Nie sądzę, aby było to powiązane, skąd na to wpadłaś? – popatrzyłam na nią zaciekawiona.
- Czytałam trochę o syrenach… W pełnię mają więcej mocy, są silniejsze… - zaczęła niepewnie.
- Wątpię. – pokręciłam głową i odwiesiłam ręcznik z powrotem.
– Większość informacji o syrenach jest nieprawdziwa. Każdy mit, każde podanie mówi co innego. Nie pamiętam, aby mama miała więcej mocy czy coś w pełnię.
- Byłaś mała, wielu rzeczy możesz nie pamiętać albo nie zwracałaś na nie uwagi. – upierała się.
- Ale czytanie w internecie jest o wiele mniej wartościowe niż moja pamięć. El, wiesz co mówią o syrenach. Jest mnóstwo historii, a każda inna. Nie wiadomo co jest prawdą, a co nie. – ciągle się z nią nie zgadzałam. Zapadła krótka cisza, przerywana przez nasze niespokojne oddechy.
- Jade, nie sądzisz, że to już czas dowiedzieć się czegoś więcej o sobie? – Eleanor starała się ostrożnie dobierać słowa.
- Nie ma takiej potrzeby. Jestem śpiewakiem. – rzuciłam i wyszłam szybko z łazienki jak i pokoju. Zbiegłam po schodach i poszłam do kuchni. Zegarek w piekarniku pokazywał godzinę siódmą pięć. No tak, przez te koszmary się nie wysypiam… Ugh, nie chcę o tym myśleć. Przejdzie. Wszystko przejdzie i już. Musi.
- Jestem głodna. – mruknęłam do siebie i otworzyłam lodówkę. Jak to ja mam zazwyczaj stwierdziłam, że jest pusta, choć była wypchana po brzegi. Wyjęłam mleko, płatki oraz miskę i przygotowałam sobie szybkie śniadanie. Usiadłam przy stole i zabrałam się za jedzenie. Do pomieszczenia weszła Eleanor.
- Jade, w księgach Leigh-Anne na pewno będzie coś…
- Nie chcę o tym rozmawiać, El. – przerwałam jej – Naprawdę, nie chcę.
Popatrzyła na mnie zmartwionym wzrokiem.
- Jak sobie chcesz. – poddała się w końcu, a do kuchni zawitała Angelica. Była ubrana w czarne, obcisłe spodnie, bordowy top i ciemną, skórzaną kurtkę. Włosy miała lekko rozwiane, jakby przez wiatr.
- Hej, już wstałyście? Byłam na małych zakupach. W tym domu wiecznie nie ma chleba, zauważyłyście? Myślę, że to za sprawą blondyna, no ale to tylko teoria. – zaśmiała się i odłożyła siatki na stół. Oh, no tak, Zayn pozwolił jej ostatnio wyjść, więc teraz może chodzić gdzie chce. – Odwiedziłam jeszcze szpital po coś dla siebie. Będziecie mieli coś przeciwko jeśli włożę to do lodówki?
- Tak, o matko, tak! – El skrzywiła się – Przygotuję ci oddzielną półkę, zgoda? Nie mogłabym jeść na przykład sera, który leżałby obok…
- Krwi? – dokończyła za nią Angel i się uśmiechnęła w swój charakterystyczny, łobuzerski sposób – Spoko, zrób tam miejsce dla mojego jedzonka. Mi to obojętne gdzie, ważne by w lodówce.
- Jak ty to możesz pić? – wzdrygnęłam się. Płatki, które zjadłam podeszły mi do gardła.
- Nie wiem. Po prostu tego potrzebuję. I tak jakby pragnę z drugiej strony… Ale wbrew woli. – wzruszyła ramionami – A wolę schłodzoną niż w temperaturze pokojowej. Jest wtedy taka mdła… Blee.
- A nie jest ponoć najlepsza ciepła? – zdziwiła się El, robiąc remanent w lodówce.
- Oczywiście, że tak, ale wątpię byście pozwolili mi podgrzewać ją w garnkach. – zaśmiała się.
- Masz dobry humor. – zauważyłam wesoło. Miło ją widzieć taką.
- Taa, głodny wampir, to zły wampir. A ja zjadłam całkiem porządne śniadanie. – poklepała się po brzuchu, a gdy zobaczyła moją i Eleanor minę roześmiała się. Podeszła do blatu, na którym leżała miska z owocami i zaczęła skubać winogrona.
- Yyy, na zdrowie. – wykrztusiła El.
- Dziękuję. A teraz, Jade. O czym to nie chciałaś rozmawiać? – zapytała wkładając winogrono do ust i patrząc się na mnie.
- Co… - wydukałam.
- Wszystko pięknie słyszę. – uśmiechnęła się i urwała kolejny mały, fioletowy owoc – Więc?
- Um, ja… - zaczęłam, ale kompletnie nie wiedziałam co powiedzieć.
- Jade nie chce słyszeć o syrenach. – wypaliła Eleanor, a ja miałam ochotę ją zabić.
- Syrenach? Czekaj, ale ty jesteś… - Angel ściągnęła brwi przeskakując wzrokiem z El na mnie i z powrotem.
- Śpiewakiem. Jestem śpiewakiem. – dokończyłam za nią.
- Tylko mi nie mów, że nie wiesz kim jesteś. – wampirzyca odstawiła miskę z owocami i podeszła bliżej mnie.
- Przecież powiedziałam, jestem śpiewakiem i kropka. – wkurzyłam się. Tak trudno to zrozumieć? Nie chcę mówić, ani słyszeć o syrenach. Nie jestem jedną z nich.
- Jesteś hybrydą. A to różnica. – stwierdziła brunetka – Syrenę masz uśpioną tak? Hm, ciekawe… Jesteś pierwszą hybrydą jaką znam. Ale czytałam co nieco i co nieco wiem. Splamiłaś się już krwią syreny?
- Tak… - przytaknęłam cicho wpatrując się w swoje ręce.
- Uuu… To coraz bliżej ci do nich, wiesz o tym, prawda?
- Tak… - ponownie się zgodziłam.
- Ale na jakiej plaży to było? Jak nie chcesz być syreną, po prostu trzymaj się od niej z daleka. Po problemie.
- W zasadzie to będziemy tam za jakieś sześć dni. Siedemnastego jest rocznica śmierci moich rodziców. – wyjaśniłam. Rany, dlaczego ja jej to wszystko mówię? I skąd ona tyle wie o hybrydach?
- Oh. – jej zapał nieco zastygnął - A co się stało jeśli można spytać?
- Może ja powiem. – wtrąciła się El wiedząc jaki mam stosunek do opowiadania tej historii – Mama Jade była syreną. Kiedy obie były na plaży pojawił się wampir. Jej mama schowała ją w krzaki, ale sama nie zdążyła się ukryć. Wampir zaatakował, przybył tata Jade i starał się je obronić, ale podczas walki, mama Jade została ugryziona. Wampir uciekł, a tata Jade miał za ciężkie obrażenia, umarł na miejscu po kilku minutach. A żeby zabić syrenę potrzeba jednego ugryzienia przez wampira, to pewnie wiesz.
- To kiedy ona splamiła się tą krwią? – dopytywała się Angel.
- Kiedy wampir uciekł, podbiegłam do mamy. Nie wiedziałam, że jeśli dotknę jej krwi to może się coś stać. Dopiero potem, jakąś chwilę później, gdy El i jej mama znalazły mnie, powiedziały mi co to oznacza. – już sama wyjaśniłam.
- Mhm… Dobra, a nie chcesz słyszeć o syrenach ze względu na zmarłą mamę? Nie to, żeby coś, ale sądzę, że powinnaś się z tym w końcu pogodzić… - przyjęła luźniejszą pozę.
- Pogodzić, to ja się pogodziłam. Naprawdę. Ja… ja po prostu… Eh, wiecie co się mówi o syrenach. Że są straszne, że zabijają, że to morskie amory… Ale ja wiem, że tak nie jest. Mama taka nie była. – czułam jak oczy zachodzą mi łzami. Matko, muszę się nauczyć to jakoś powstrzymywać, nie chcę być beksą. Ale tak już mam, kiedy mówię o mamie… Bardzo za nią tęsknię. Za tatą też.
- Okey, ale to ja bym na twoim miejscu dążyła do tego, by poznać prawdę. Nikt nie wie dokładnie jakie są syreny, każdy mit podaje coś innego, niewidziane były od lat. Ty masz szansę dowiedzieć się prawdy. – El usiadła na krześle koło mnie i położyła mi rękę na ramieniu. Dzięki impulsom jakie wysyłała, moje ciało lekko odżyło po nieprzespanej nocy. Po tym, że miałam pęknięty obojczyk, nie było śladu.
- El ma rację. Jak chcesz mogę ci pomóc. Uwielbiam takie sprawy! – zatarła ręce z podekscytowania Angelica.
- Jakie sprawy? – uniosłam jedną brew.
- Odkrycia prawdy. Będą potrzebne księgi, stare księgi. W internecie też można poszperać, ale wątpię, by było tam coś co nas interesuje.  Hmm… Gdzie by można było znaleźć parę informacji? – zastanawiała się na głos dziewczyna, po czym wyciągnęła swoją komórkę i postukała parę razy w ekran.
- Czyli co robimy? – Eleanor popatrzyła na mnie – Bo jeśli nie chcesz, to nic na siłę.
- Mhm, jak nie to powiedz mi teraz. Parę telefonów i mogę załatwić nam dojścia do paru potwierdzonych źródeł. Ale później nie ma odwrotu. – zastrzegła Angel.
To trudne. Pamiętam mamę jako wspaniałą osobę. Miłą, opiekuńczą, czasem nawet za bardzo, troskliwą, wiecznie uśmiechniętą i nieziemsko piękną. Nie wiem, czy chcę ją poznać od strony, którą przede mną ukrywała. Mama nigdy przy mnie nie przebywała w swojej prawdziwej postaci. Nigdy nie pokazała mi się jako syrena. Może miała swoje powody? Nie chciałam dociekać. Ale może to już najwyższa pora? Bo kim jestem? Może mam moce, o których nie mam pojęcia? Syreny to jedne z najbardziej tajemniczych istot ze wszystkich. Nikt nie wie do końca czym są, co potrafią. Każdy kto je spotkał mówi co innego. Albo nie żyje.
- Taa, dowiedzmy się trochę o tych syrenach. – stwierdziłam w końcu. Eleanor uśmiechnęła się szeroko i rzuciła mi się na szyję, a Angelica od razu zaczęła gdzieś dzwonić. Rozmawiała z kimś przez chwilę, po czym odłożyła słuchawkę.
- No panie, to będzie bardzo ciekawy dzień. – uśmiechnęła się w swój charakterystyczny sposób. Chwyciła winogrono, podrzuciła je i od razu złapała do buzi. Wychodząc z kuchni uśmiechała się tajemniczo.



C.d.n…

________________________________________________________________


TEN ROZDZIAŁ DEDYKUJĘ WSZYSTKIM MOIM UKOCHANYM CZYTELNIKOM!!!!

Dziękuję za to, że głosowaliście na mnie w sondzie na bloga miesiąca czerwiec, mam 3 miejsce! A właściwi to MAMY, bo to wszystko Wasza zasługa! Jest mi niezmiernie miło! 
A do tego wszystkiego, wczoraj znowu pobiliście rekord dziennych wyświetleń! 881 wyświetleń jednego dnia! WOW!
Bardzo Wam dziękuję za to wszystko!

Mam nadzieję, że rozdział się podobał. Ja miałam co do niego wątpliwości, jest taki przeciętny. Mam straszne problemy z napisaniem czegokolwiek! Siedzę nad kolejnym rozdziałem od niedzieli i cały czas nic. Ehh :(
Możecie mnie ochrzaniać w komentarzach, abym ruszyła dupę i wymyśliła coś konkretnego. Ugh, jestem na siebie zła. 

Zgadnijcie gdzie wczoraj byłam! W HOLMES CHAPEL!!! Było rewelacyjnie, poszłam do piekarni, w której pracował Harry, mam parę zdjęć, wszystko opiszę później w oddzielnym poście, zgoda? :)

Moja ciocia, u której teraz mieszkam w Stockporcie ma dzisiaj urodziny! Wszystkiego najlepszego :) Dziękuję za wczorajszą wycieczkę, było wspaniale ♥

I jeszcze ostatnia prośba, w Blogu Miesiąca Lipiec jest nominowana Natasza, która w pełni zasługuje na pierwsze miejsce! Moglibyście zagłosować na Child Of Darkness? Zróbcie to dla niej, na pewno będzie prze szczęśliwa :) >>>SONDA<<<

Jeszcze raz bardzo dziękuję za wszystko, kocham Was ;*

Nicol <3

P.S. Jeśli macie pytania, to śmiało, pytajcie :) Z chęcią odpowiem! Ja albo bohaterowie :D

18 komentarzy:

  1. Rozdział jak zwykle jest PRZEBOSKI!
    Jade pozna tajemnice o sobie samej i rozdzicach... Uuu...! *-*

    Bardzo dziękuje ale, napewno nie zasługuje na pierwsze miejsce :}
    Ale dziękuje, że tak sądzisz

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział jest świetny!
    Bardzo podoba mi się, że Jade odkrywa tajemnice swojego pochodzenia, jednak w tym rozdziale jest strasznie mało Harry'ego.
    Nie podoba mi się to :///
    Hehe, żartuję :)
    A tak z innej beczki...
    czytasz może Say Something - opowiadanie prowadzone przez Natalie HS?
    Ono też jest nominowane.
    I ja właśnie nie wiem co mam wybrać.
    Czytam też Child Of Darkness i wiesz... można oddać jeden głos.
    Kurczę, ale dylemat życia :DDD
    Believe. xxx

    OdpowiedzUsuń
  3. Jej! Od rana czekałam na rozdział! Super, że Jade sie czegoś o sobie dowie. Myślę, że trochę wiedzy jej nie zaszkodzi, a może to później dobrze wykorzystać.
    Co ty gadasz?! Rozdział jest genialny! bardzo ciekawy i wciągający :)
    Gratuluję 3 miejsca!!! Zasługiwałaś na nie (na wyższe, ale to się zrobi następnym razem)!
    Ale się cieszę! Tak jakby wena do mnie wróciła i chyba za niedługo dodam kolejną część imagina o Lou. Dziękuję Ci, za wiarę we mnie!
    Życzę duuużooo weny i dobrego nastawienia!
    Ania :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow, super rozdział serio! Cieszę się, że Jade nareszcie chce dowiedzieć się kim jest. Trochę przeraziła mnie ta krew i jej sen...
    Czekam na następny rozdział i notkę o odwiedzinach Holmes Chapel! <3
    Gratuluję 3 miejsca w sondzie :) Opłacało się głosować heh ;D
    PS Zapraszam do pytania moich bohaterów ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Kooooooooooochammmmmm ale za mało Hazzu tak w sumie wgl go nie ma -_- ale dobra nie jestesm zła bo rozdział rewelacyjny

    OdpowiedzUsuń
  6. Megaśny rozdział !! Po prostu uwielbiam to opwiadanie i już nie mogę doczekać się kolejnej części !! A no i gratuluję Ci 3 miejsca ! :D
    Ania ♥

    OdpowiedzUsuń
  7. kafdgiaufhiuqehfiuhq
    Jade pozna tajemnicę swojego pochodzenia!
    Już nie mogę się doczekać <3 !
    Ja chcę w końcu El + Lou <3333333333 No!
    Kurdee chcę next <3
    Kocham
    Tak
    Bardzo
    To
    Opowiadanie <3
    I
    Ciebie
    Też <33333 ^_^

    Przy okazji zapraszam na nowy rozdział do mnie
    "Dary Anioła" ----> http://gifts-of-the-angel-city-of-secrets.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  9. Rozdział boski! <3 Mam nadzieję, że się nie powtarzam, ale często używam sformułowań "boski", "wspaniały" :)
    Jade jest hybrydą... hmm... to bardzo ciekawe. I ta krew z nosa. O co w tym wszystkim chodzi?
    Widzę, że coś mnie łączy z Jade. Jej cały czas śni się piasek, a ja mam jakieś dziwne wyobrażenia o tym, że topię się na plaży. :)
    http://onlyonehopeis.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Rozdział świetny. A z tego co wnioskuję rocznica śmierci rodziców Jade jest 17.08. Akurat w moje urodziny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze, wiesz co, nie chciałam aby tak wyszło :( Mam nadzieję, że nie jest Ci za bardzo nieswojo :/

      Usuń
  11. Super super super! Chcę więcej szczególnie z Holmes Chapel hi hi.
    Ciotka Klotka

    OdpowiedzUsuń
  12. Tajemnicza Angel - Mhhmmmm :?
    Czekaaam ;3 Więcej Harr'ego i Jade <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Rodział świetny :) czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  14. Za mało Hazzu ale ok ok tu go NIE MA ale ok ok uspokoje się i powiem jaki ten rozdział był on był rewelacyjny i wspaniały to mało powiedziane za mało Hazzu ;-) ode spać bo jest 06:14

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no ja musiałam dodać 2 komy ???? Serio ??? Ale idiotyczne odświeżam steone nie ma koma mojego dodaje 2 i strona jest odświeżania i widać mój kom lol teraz jest 3 kom idiotka ze mnie Paaaa ide w końcu spać

      Usuń
  15. CUDOWNY ROZDZIAŁ!
    już chcę wiedzieć, co będzie dalej<3
    buziaki,
    Mercy z http://dna-ff.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. OMG wróciłam do domciu, mam lepszy internet więc komentuję.
    Przeczytałam w ten sam dzień rozdział, ale nie miałam jak skomentować, mam nadzieję, że wybaczysz.
    A więc o jejuniu to jest jak zawsze meeega booskie. Normalnie genialne.
    Angel im pomoże dowiedzieć się prawdy. I ta krew z nosa..
    Jejuku.
    Kocham <3
    Buziolki. :**
    Adzia.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy jeden komentarz! To wiele dla mnie znaczy, z całego serca dziękuję wszystkim ♥