czwartek, 16 stycznia 2014

„Rozśpiewana historia” Część 59

„Rozśpiewana historia” Część 59

Sekret Avalon


****Niall****

Ustawiłem laptop na komodzie na drugim końcu pokoju i pomachałem do kamery.
- Słyszycie mnie? - zapytałem.
- Tak, jest super. - odpowiedziała Perrie i uniosła kciuki w górę. Uśmiechnąłem się do niej i usiadłem na krześle obok Leigh-Anne. Sam na to wpadłem. Jak będą „obecni” w naszej rozmowie z Avalon, to nie będą mieli zaległości, ani my nie będziemy musieli im wszystkiego powtarzać. Wszyscy czekaliśmy teraz tylko na to, czy Angelice uda się przekonać Avalon do mówienia. Usłyszeliśmy głośniejsze i donośniejsze głosy z salonu.
- Pójdę sprawdzić czy wszystko ok. - poinformował nas zaniepokojony Liam.
- I tak drzwi są zamknięte… - westchnęła Eleanor. Po kilku chwilach Liam dołączył do nas w towarzystwie bladej jak ściana Avalon.
- Zamieniamy się w słuch. - podał ciemnowłosej krzesło i uśmiechnął się szeroko. Udało się? Naprawdę wszystko powie?
- Liam… Mogę cię na chwile prosić? - wolnym krokiem podeszła do nas Angelica. Avalon posłała jej przerażone spojrzenie, na co Angel uśmiechnęła się ukazując kły i mrugnęła do niej okiem.
- Umm… Tak, jasne. Kontynuujcie. - rzucił na wychodne i razem z Angelicą zniknęli w salonie.
- To słuchamy. - ponaglił Harry. Był taki głodny wiedzy… Normalnie jak nigdy!
- Zacznę od początku. Nie mogłam się zgodzić na to, aby Harry mnie zahipnotyzował i kazał wykonać rytuał. Zmyśliłam, że mogę odblokować uczucia Przeznaczonej. Chciałam tylko, żebyście ją do mnie przyprowadzili. Wykorzystałam także to, że myślicie, że rzucam czar i mogłam utworzyć krąg, w którym byłam bezpieczna i wiedziałam, że żadne z Was się tam nie przedostanie. Gdy wszystko szło po mojej myśli i byłyśmy już w kręgu mogłam przystąpić do działania, a mianowicie obrony własnej… Gdybym się pozbyła Przeznaczonej, wykonanie rytuału stałoby się niemożliwe. Podjęłam decyzję… Musiałam to zrobić, wcale tego nie chciałam. - spuściła głowę.
- To dlaczego to zrobiłaś? - wyparowała Leigh-Anne. Była wściekła. Wściekła, że ktoś prawie zabił jej bliską osobę. Przelałem na nią trochę spokoju. Od razu się opanowała.
- Musiałam.
- Niby dlaczego? Co takiego złego ci zrobiła? - denerwowała się Jesy.
- Mówiłam, że musiałam to zrobić, aby nie doszło do rytuału. - fuknęła.
- Ale dlaczego? Co takiego w tym złego? Przecież oni chcą być tylko razem szczęśliwi! Aż tak trudno to pojąć? Dlaczego nie mogłaś im po prostu pomóc? Tak z dobrego serca! - włączyłem się w dyskusję. Avalon zacisnęła ręce w pięści i pokręciła przecząco głową.
- Wy nic nie rozumiecie.
- To nas oświeć! Jak mamy zrozumieć skoro ty…
- Bo to by mnie zabiło, okej?! - krzyknęła przerywając Zaynowi.- Nie mogłam tego zrobić, bo bym się zabiła! To samobójstwo! Myślicie, że Virginia nie zabezpieczyła zaklęcia?! Nie była głupia! Żadna czarodziejka, ani czarodziej nie podejmie się wyzwania, bo zginie na miejscu! To niewykonalne! Czar jest zbyt silny! - wybuchła. Nastała głucha cisza. Nikt nie odważył się odezwać, mrugnąć, ani chociażby wziąć oddechu.
- Czemu wcześniej nie powiedziałaś…? - przerwał ciszę Harry. Był totalnie przybity.
- A czy by to zmieniło cokolwiek? Wam tylko zależy na tym cholernym szczęściu. A udławcie się nim. - warknęła i wybiegła z kuchni. Wszyscy patrzyliśmy po sobie. I co teraz? Przecież nie zmusimy jej do samobójstwa! Nawet Harry. Oparł głowę o ścianę i zaczął ciężko oddychać. A miało być tak pięknie…
- Jade! - usłyszeliśmy wołanie Perrie z mojego laptopa.
- Co jest? - zwróciłem się do nich.
- Jade wybiegła z pokoju, a Perrie za nią… Muszę kończyć. - powiedział Lou i przerwał rozmowę. Ekran zgasł.
- Dlaczego wszystko i wszyscy są przeciw nam? - pokręciła smutno głową Eleanor. Schowała twarz w dłoniach i usiadła na parapecie. Do kuchni wszedł wolnym krokiem Liam. Od razu wyczułem jego ponurą aurę. Czyżby już wyczytał z naszych myśli co się stało?
- Angelica odeszła. - oświadczył głosem wypranym z emocji i szybko opuścił pomieszczenie. Ciekawe co się wydarzyło podczas ich rozmowy…



C.d.n…


______________________________________________________

Witam Was z rana moje misie! :3

Długo nic nie dodawałam z pewnego powodu... Otóż napisałam rozdział 62 i... utknęłam. Brak pomysłów, weny, ochoty.... Katastrofa. Ale, co by było gdyby nie to moje "gdybanie"??? JESTEM GENIALNA! :D Wena powróciła, jest pomysł, no i może uda mi się Was zaskoczyć^^ Haha! Cieszę się jak głupi do sera xD 
A ponieważ gdy się cieszę mam ochotę polepszyć nastroje wszystkim innym to uwaga.... KOLEJNY ROZDZIAŁ JUŻ JUTRO! YAY! :) Muszę po prostu dodać, że z tego rozdziału jutrzejszego jestem wyjątkowo dumna. Myślę, że dobrze mi wyszedł :P 

Ja tu gadam o jutrzejszym, a jeszcze dzisiejszy xd To... Jak Wam się podobał? Już wiemy dlaczego Avalon postąpiła tak, a nie inaczej. Myślę, że teraz lepiej ja zrozumiecie. 

Na koniec zachęcam do odwiedzania zakładki 'Pytania do bohaterów RH' :)

Wasza Nicol <3

5 komentarzy:

  1. SUUUPPPEEEERRR!

    HURRRAAAA JUŻ JUTRO!!!

    :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super kochana moja! ]
    Strasznie wciągające :D
    Masz naprawdę niesamowity talent :D
    Czekam z niecierpliwością na nexta :D
    U mnie też nowy rozdział jakby co ;]
    Więc zapraszam
    http://someday-ff.blogspot.com/
    P.xx

    OdpowiedzUsuń
  3. Harry i Jade muszą być razem ;(

    OdpowiedzUsuń
  4. jak to ją zabije. Rozumiem. Ale teraz co oni wymyślą, żeby przełamać klątwę. Kurcze. Jestem smutna . I w ciągu dalszym ogromnie mi ich szkoda.
    Lece nn
    Buziaki;*
    A

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy jeden komentarz! To wiele dla mnie znaczy, z całego serca dziękuję wszystkim ♥