wtorek, 28 stycznia 2014

„Rozśpiewana historia” Część 62 + PRZEPRASZAM!

„Rozśpiewana historia” Część 62

Przepraszam

****Leigh-Anne****
- Hej… Wszystko w porządku? - usiadłam na łóżku obok Liama. Siedział ze spuszczoną głową, a jego wzrok był wbity w podłogę.
- Nie do końca - odparł po dłuższej chwili ciszy. - Ale miło, że tak się o mnie martwisz. - Jeden kącik jego ust podniósł się lekko w górę.
- No tak, zapomniałam, że nie muszę nic mówić, abyś ty wiedział co chcę ci powiedzieć, a nawet więcej - wywróciłam oczami. To w sumie denerwujące… Może wyczytać więcej niż chciałabym mu przekazać.
- Tak… Z reguły dlatego ludzie przestają mnie lubić po jakimś czasie - zaśmiał się.
- Możesz to jakoś wyłączyć? - zaciekawiłam się. Jestem zafascynowana jego darem. Jak on działa? Jak on słyszy myśli innych ludzi?
- Nie wiem. Nigdy mi się nie udało. Odpowiadając na twoje pytania: to jest tak jakbyś była w sali pełnej ludzi. Wszyscy rozmawiają kompletnie o czym innym, przez co dochodzi do gwaru. Nie idzie nic zrozumieć. Ale jeśli się skupisz na konkretnej osobie, jesteś w stanie zrozumieć co mówi - wyjaśnił.
- Wow… A więc cały czas ci huczy w głowie?
- W zasadzie to tak, dokładnie - zaśmiał się. Udało mi się poprawić jego humor! Punkt dla mnie.
- Pamiętasz, że to słyszę?
- Racja - pacnęłam się w czoło. – Przykro mi, ja też swoich myśli nie potrafię wyłączyć.
- Nic nie szkodzi – wzruszył ramionami, jakby chciał dać znać, że już się przyzwyczaił. Hm, skoro już mu trochę lepiej, to może mi powie dlaczego Angelica odeszła? - Nie wiem czy chcesz wiedzieć - ubiegł mnie.
- Chcę - zapewniłam szybko.
- Odeszła, bo dba o siebie. Avalon nadal chciałaby się na niej zemścić za uratowanie Jade. Do rytuału potrzebna jest ofiara: wampir. Angel obawiała się, że to ona nią zostanie.
- Przecież byśmy do tego nie dopuścili – oburzyłam się. Angelica to nasza znajoma, nie moglibyśmy jej poświęć… Boże, w co myśmy się wpakowali?! Klątwy, ofiary, czarownice, wampiry… Czy naprawdę potrzeba śmierci dwóch osób, aby Jade i Harry mogli być razem?
- Też się przeraziłem, gdy się o tym wszystkim dowiedziałem. A może nawet jest coś jeszcze o czym nie wiemy? Nie mamy pojęcia. Jedno jest pewne: Virginia odpowiednio zabezpieczyła zaklęcie. Nie będzie łatwo je złamać.
Pokręciłam tylko głową. Tego wszystkiego jest za dużo. Po prostu za dużo. Nie wiemy na czym stoimy, a i tak chcemy ruszyć dalej. W końcu powinie nam się noga… Boję się. Nie chcę stracić moich bliskich. Przez tą okropną klątwę, nie możemy być nawet razem. Połowa jest po jednej stronie miasta, a połowa po drugiej. Nie da się tego pogodzić.

****Niall****
- Wiesz, że i tak cię znajdę! - krzyknąłem rozglądając się po parku. Wzrokiem szukałem ciemnowłosej dziewczyny, która się przede mną chowała. Za jednym z pni zauważyłem skrawek materiału jej granatowej kurtki. Uśmiechnąłem się do siebie i pognałem w kierunku owego drzewa. Pisnęła zaskoczona, gdy złapałem ją za rękę i pociągnąłem do siebie. Już po chwili oboje się śmialiśmy.
- Jak mnie znalazłeś? - zachichotała Avalon.
- Nie mogłaś być daleko - wzruszyłem ramionami rozbawiony.
-„No tak, przez zauroczenie Harry’ego nie mogę się od ciebie oddalać na więcej niż 15 metrów - wywróciła oczami, po czym spojrzała na mnie lekko się uśmiechając.-Dziękuję. Od dawna nie byłam na takim zwykłym spacerze.
- Nie ma za co. Do usług - ukłoniłem się, ona wybuchła śmiechem, a ja wraz z nią. Poprosiłem Harry’ego, aby pozwolił Avalon wyjść ze mną. Na początku trochę się zdziwił, ale potem od razu założył, że czarodziejka ucieknie. Po długich naleganiach z mojej strony, zgodził się, ale pod warunkiem, że będzie pod wpływem jego hipnozy. Avalon przystała na ten warunek, choć niechętnie. Teraz jesteśmy tu. W parku.
- Zastanawiałem się ostatnio, jak wielką masz moc. Harry mówił, że jesteś naprawdę potężna, skoro możesz cofnąć klątwę – rzuciłem niby od niechcenia, ale byłem bardzo ciekawy. Zeszłej nocy przed zaśnięciem ta sprawa nie dawała mi spokoju.
- „Potężna” to dobre słowo - posłała mi łobuzerski uśmiech. Popatrzyłem na nią zaintrygowany.
Zamknęła oczy. W ciągu kilku sekund zerwał się wiatr i porwał wszystkie liście do góry. Dotąd bezchmurne niebo, zasnuło się czarnymi, burzowymi chmurami. Patrzyłem na to wszystko zafascynowany. Tańczące liście krążyły wokół nas, a wiatr świszczał głośno. Musiałem przytrzymać czapkę, by jej nie zgubić. 
Po jakiejś minucie niebo się rozpogodziło, wiatr ustał, a liście opadły na ziemię. Avalon otworzyła oczy i uśmiechnęła się do mnie. Jej oddech był nieco przyspieszony, jakby po krótkim biegu.
- Wow - wydukałem oszołomiony nadal rozglądając się po okolicy. Avalon zaśmiała się cicho. Nagle posmutniała i wbiła wzrok w ziemię.
- Jestem bardzo silna jak na czarownicę. Mam wiele energii, jakiej nie ma przeciętna czarownica. Niestety to i tak nie pomoże w waszej sytuacji. Nie można zniszczyć klątwy nie zabijając się przy tym. Na tym to polega. Czar jest tak potężny, że po prostu zabije każdą czarownicę. Nie ważne jak silna i nieugięta by była.
- Rozumiem. To nie twoja wina - złapałem ją za rękę. Podniosła głowę i spojrzała na mnie.
- Chciałabym wam pomóc. Naprawdę bym chciała, przysięgam. Ale nie potrafię - poczułem wzrastający smutek z jej strony, a jej aura zmieniła jasne kolory na ponure. Naprawdę by chciała. Wierzę jej. Inaczej nie czułaby takiego poczucia winy, żalu, bólu. - Przepraszam za to, co zrobiłam. Nie chciałam jej zabijać… Po prostu bałam się, że jeżeli tego nie zrobię to sama zginę. Przepraszam…
Otarłem łzę, która spływała jej po policzku. Nawet nie myślałem o tym co robię, moja ręka po prostu sama sięgnęła do jej twarzy. Zdziwiłem się swoim gestem i natychmiast cofnąłem dłoń lekko zawstydzony.
- Wszechogarniający ból, który poczułem, kiedy zobaczyłem jak Jade opada na ziemię z wbitym w brzuch nożem… Nie do opisania. Ale cieszę się, że przeprosiłaś. Ale to chyba nie mnie powinnaś to powiedzieć - stwierdziłem. Avalon pokiwała głową. Teraz poczułem z jej strony determinację. Chciała wynagrodzić nam ten smutek, który nam sprawiła. Avalon jest w porządku. Kierował nią strach. W panice jest się zdolnym do wszystkiego. Może kiedyś uda nam się jej nawet wybaczyć? Ja jeszcze nie jestem na to gotowy, ale poznałem ją od innej strony i cieszę się z tego. Jest w porządku. Zmierzamy w jednym kierunku.

Teraz pozostaje już tylko jedno pytanie: co dalej? Klątwa ciągle zatruwa życie naszym przyjaciołom. A my jesteśmy bezsilni.
____________________________________________________________

PRZEPRASZAM!!!! PRZEPRASZAM, PRZEPRASZAM, PRZEPRASZAM I BŁAGAM O WYBACZENIE! :(
Nie mogłam ani nic dodać, ani u Was komentować ponieważ miałam szlaban na komputer... (Taaa nie przeczytałam lektury....)

Już jestem i baaaaaaaardzo Was przepraszam. Ale tyle się wydarzyło kiedy mnie nie było! Już jest ponad 36 tys. wyświetleń! WOW! Dziękuję Wam bardzo :)
A najbardziej jestem szczęśliwa z liczby obserwatorów- 20! Naprawdę baaaaaardzo Wam dziękuję, cieszę się, że tylu osobom spodobało się to opowiadanie :)

Rozdziały postaram się już dawać w miarę regularnie, co trzy może cztery dni. Zależy od weny, a także moich obowiązków :P Uff.... W końcu koniec I semestru. Ja mam średnią 4.2, a Wy? Cóż... Muszę przyznać, ze jest to najniższa średnia jaką kiedykolwiek miałam i jestem z niej naprawdę niezadowolona, no ale cóż... Mam nadzieję, że na koniec będzie o wiele lepiej :)

Kocham Was bardzo mocno, nie zapominajcie o tym! Dziękuję za wszystko co dla mnie zrobiliście i jeszcze raz przepraszam ;*

Wasza Nicol <3

P.S. Zapraszam do zakładki "pytania do bohaterów" :) Już nadrabiam zaległości, więc możecie przeczytać odpowiedzi na swoje pytania, a także czekam na kolejne :D

10 komentarzy:

  1. Cudowny rozdział!

    *Czekam na coś o Angelice. xxx Luc*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ekhem ekhem kto tu ma niską średnią co? ( 3.75 xD )
    A i ja żeby przeczytać lekture ( dzisiaj skończyłam ) musiałam dostać czekolade za przeczytanie C: ja czekolade a ty kompa gehe xD
    A co do rozdziału to...... Myśle że między Niallem a Avalon coś iskrzy... C:
    Lira: Jasne...ty wszędzie widzisz paringi..
    Oj tam....nie twoja sprawa >.<
    Z niecierpliwością czekam na dalsze części C:
    ~ Marie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh, mówiłam, że będzie Navalon Marie xd

      Usuń
  3. Awawawa w końcu sie doczekałam ^^ ja chce już neeexta *.* ~ Marta

    OdpowiedzUsuń
  4. [SPAM]


    Siedemnastoletnia Carmen przeprowadza się do Dover, podczas gdy jej matka wyjeżdża do pracy za granicę. Będzie musiała spędzić resztę swojego życia w domu ojca.
    Pofarbowane włosy, zżółciałe dłonie od papierosów i blada cera. Ale dziewczyna jest niebrzydka. Zawsze kręcił ją mrok.
    Próbuje odnaleźć swoją drugą połówkę.
    Jej uśmiech, cokolwiek sztuczny, zawsze stwarza pozory.
    Chętnie opowiada o swoich problemach.
    Niektórzy jej przyjaciele nazywają ją Psychiczną Pandą.
    Lubi "rysować". Ale stara się przestać.

    http://confident-fanfiction.blogspot.com

    Jeśli ci się spodoba, to zostaw komentarz i dodaj się do obserwujących, a zrobię to samo u Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cieszę się że do nas wróciłaś :) ... Rozdział jak zawsze fenomenalny :* .... P.S. Kolejny nowy rozdział u mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudny! Bardzo polubiłam Avalon i mam nadzieję, że zaiskrzy pomiędzy nią a Niallem.
    Z niecierpliwością czekam na następny odcinek <3
    Zapraszam do mnie :
    http://angel-of--death.blogspot.com jest już czwarty rozdział część 2 :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Yea. ! ! ;D dodałaś , już nie mogłam się doczekać i zastanawiałam się właśnie czemu nic nie dodajesz , ale rozumiem zaistniałą sytuacje :Cc
    No więc zrób wszystko żeby Avalon była z Niallem !! Pasowali by do siebie strasznie !! :*** aww.. kocham ich . <333

    OdpowiedzUsuń
  8. SUPER SUPER SUPER !!! <333 CZEKAM NA NEXT !! JA MAM 5,23 :P <333

    OdpowiedzUsuń
  9. Awwwww ;D
    Jak słodko ;)
    Kocham tego bloga i już nie dużo mi brakuje do nadrobienia ;D
    Buziaki ;*
    A

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy jeden komentarz! To wiele dla mnie znaczy, z całego serca dziękuję wszystkim ♥