poniedziałek, 11 listopada 2013

„Rozśpiewana historia” Część 24

„Rozśpiewana historia” Część 24

Wyrównanie porachunków


- Zosta… - chciałam krzyknąć, ale jakiś chłopak zakrył mi dłonią usta. Miał krótko przystrzyżone włosy i lekki zarost, a ubrany był w ciemne jeansy i czarną, skórzaną kurtkę.
- Zamknij się. - sprostował krótko i rozejrzał się dookoła. Zamknij się? Zamknij się? Ja ci, kurde, dam zamknij się!!!
- Auć!!! - wrzasnął i szybko cofnął dłoń. Nie zwlekając z całej siły nadepnęłam mu na stopę. Ten syknął z bólu i się pochylił, a ja wykorzystałam okazję i dodatkowo położyłam mu ręce na ramionach, nacisnęłam aby bardziej się pochylił, gwałtownie podniosłam nogę i uderzyłam go kolanem w czułe miejsce.
- Cholera... - wyrwało mu się, a powiedział to zadziwiająco wysokim głosem jak na mężczyznę. Nie mogłam powstrzymać uśmiechu, który wkradał mi się na usta. Chłopak położył się na jezdni i nie ważył się ruszyć z bólu.
- Co ty, kurde, wyprawiasz?! - krzyknął Tom i podbiegł do swojego przyjaciela na asfalcie. Automatycznie zacisnęłam dłonie w pięści.
- Jeszcze raz ty, albo twój koleżka mnie tknie to zobaczysz, co potrafię. - warknęłam groźnie.  "Zobaczysz, albo usłyszysz…"- dodałam w myślach.
- Słuchaj, może udało ci się zaskoczyć Maxa, ale ze mną nie pójdzie ci tak łatwo. - zaśmiał się.
- Po co to robisz? Co ja ci takiego zrobiłam? - zdenerwowałam się.
- Ty? Nic. Ale twój koleżka… Haha, oj tak. Taka mała zemsta. - uśmiechnął się łobuzersko. Rzygać mi się chce, jak widzę ten jego krzywy ryj.
- Koleżka? Jaki koleżka? Niall? - zdziwiłam się.
- Nie, nie, nie. Louis. - odpowiedział z odrazą wypowiadając jego imię.
- A co on ci takiego zrobił?! - zadałam kolejne pytanie.
- To już nie twoja sprawa, gówniaro. - spławił mnie.
- Osz ty… - moje usta uformowały się w jedna prostą linię, a zaciśnięta pięść podążyła prosto w jego nos. Niestety, tuż przed tym jak w niego miała trafić, została obezwładniona przez Toma.
- Uważaj mała. Miałaś być tylko pułapką, nie prowokuj mnie. - syknął. Spróbowałam cofnąć rękę, ale trzymał ją mocno. Skrzywiłam się z bólu.
- Puść… mnie… - pisnęłam spanikowana, czując jak zacieśnia uścisk. Znowu się uśmiechnął. Mój ból niewątpliwie sprawiał mu satysfakcję. Czułam jak zgrzytają kości w moich palcach...
- Zostaw ją, Tom. - usłyszałam za sobą spokojny i opanowany głos Louisa. Od razu odwróciłam głowę, by zobaczyć szatyna.
- No proszę, proszę, proszę. Kogo my tu mamy? - uśmiechnął się szyderczo czarnowłosy, który nadal ściskał moją dłoń niepokojąco mocno.
- Wiesz co? Naprawdę, jesteś taki głupi jak cię zapamiętałem. - uśmiechnął się Lou.- Brakowało mi tej głupoty. Zawsze można się pośmiać.
Mina Toma w jednej sekundzie zmieniła się z kpiącej w groźną. Aż się przeraziłam.
- Musimy wyrównać porachunki. - stwierdził, a po jego prawej stronie stanął Max. Tom wykręcił moją rękę tak, że teraz przyciskał mnie sobie do piersi, a swoją dłoń przeniósł z mojej ręki na szyję.
- No właśnie. MY. Puść ją. - powiedział nadal spokojnie. Jak on może tak ukrywać emocje?! A może on się nie boi tak jak ja… No tak, przecież on nie ma trudności z oddychaniem, bo ten dziad nie ściska mu gardła!!!
Dłońmi złapałam za jego rękę i próbowałam poluźnić uścisk wokół szyi, ale na marne.
- Oj tam, oj tam. Lubię mieć przewagę… - znowu się zaśmiał Tom. Louis zacisnął dłonie w pięści.
- Tak… Pamiętam. Dlatego ja też załatwiłem sobie pomoc. - uśmiechnął się tajemniczo szatyn, a po obu jego stronach stanął Niall i Jesy. Tom i Max wymienili krótkie spojrzenia. Widać było, że się wahają.
- Oddajcie dziewczynę. - powiedział, znowu nadzwyczaj spokojnie, Lou.
- Bo co nam zrobisz? Powiesz rudowłosej, aby się na nas rzuciła? Proszę cię. - prychnął Max.
- Hmm… Nie… Raczej się na was nie rzucę, ale… mogę zrobić tak. - Jesy uśmiechnęła się i spojrzała Maxowi prosto w oczy, za to jej tęczówki błysnęły pomarańczowym kolorem. Już po chwili chłopak zaczął się miotać po jezdni rażony prądem.
- PRZESTAŃ! - krzyknął zaskoczony Tom i wypuścił mnie z objęć. Upadłam na asfalt i gwałtownie nabrałam powietrza do płuc. Jesy spełniła jego prośbę i elektryczny wzrok przeniosła na niego. Wił się przez krótki moment, a po chwili już obaj zniknęli w ciemnościach, gdy uciekali gdzie pieprz rośnie.


C.d.n…


____________________________________________________________

Mam nadzieję, że się podobało :) Rozdział miałam dodać wczoraj, ale cóż... zabrali mi prąd. Połowa mojego miasta go nie miała! Muszę przyznać  że wyglądało to dość komicznie, bo równiutko przez połowę miasta przechodziła linia i dzieliła je na jasne i ciemne. Gorzej już było kiedy musiałam siedzieć po ciemku w domu. Za to na szczęście razem z rodzinką znaleźliśmy sobie zajęcie i przy blasku świec graliśmy w "Państwa i miasta" :)
Mam nadzieję, że Catalina wróci do nas szybko. Pozdrawiamy Cię kochana, mam nadzieję, ze u Ciebie wszystko w porządku! Xxx

Nicol <3

10 komentarzy:

  1. Cudowny! Hahaha twój dom położony po stronie pechowców, bo ja miałam prąd buahahahahaha xd a rozdział jak zwykle wspaniały Love;*

    OdpowiedzUsuń
  2. extra rozdział .! :) hahah no to koledzy chyba nie zawojowali tak jak chcieli ale mi to jak najbardziej się podoba !. Oj jeszcze dużo muszę się nauczyć o Jesy i jej zdolnościach ;d
    strasznie się cieszę że Jade się nic nie stało i w pore wpadł Louis z kumplami ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ta brak prądu był zUy :C ja wczoraj też siedziałam przy świacach i pisałam ^^
    Co do rodziału: NEEEEEEEEEEXT !!!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. No i tak dziewczyny załatwiły The Wanted....xD
    Super Rozdział !!!!!!! ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Suuuper!! *O*
    Jezu pisz szybko kolejną część! :**
    Zapraszam do mnie ;))
    http://loolopowiadaniao1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudo.

    Mniej więcej w porządku.

    "Przejdź na ciemną strone mocy. Luk! I'm your grandma!"


    Myśle, że może coś opublikuje w czasie przyszłym.

    OdpowiedzUsuń
  7. lhgqylawbrhkaj *O*O*O*O*O*O*O*O*O*O*O*O*O*O*O*O*O*O*O*O*O*O*O*O*

    OdpowiedzUsuń
  8. Muhahahahhahahhahahahhahahah :D *O* OdWaLa Mi ....imagin cUd.MiUd I mAlInKi <3 ^O^

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale im dowaliła :D Brawo Jasy :D
    Rozdział cudowny jak zawsze tylko coś takie krótkie te rozdziały.
    Buziaki :8
    A

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy jeden komentarz! To wiele dla mnie znaczy, z całego serca dziękuję wszystkim ♥