niedziela, 24 listopada 2013

„Rozśpiewana historia” Część 29

„Rozśpiewana historia” Część 29

Wyjaśnienia Jade


- Mhm. Widziałem te spojrzenia… Co jest grane? - zapytał Zayn. A mogłoby się wydawać, że ta niezręczna sytuacja trwała zaledwie kilka sekund. Ponownie wymieniłyśmy z Perrie spojrzenia.
- No to co? Mamy poprosić Liama, aby nam to wszystko wyjaśnił, czy zrobicie to same? - popatrzył się wyczekująco Mulat.
- Nie, nie trzeba. To nic takiego. - powiedziała sztywno Perrie. Wszyscy świdrowali mnie wzrokiem.
- To nie jest żadna tajemnica, po prostu… po prostu postąpiłam lekkomyślnie. - wyjaśniłam.
- Nadal nie rozumiem… - westchnął Niall.
- No bo… Ym… Wiecie, że jestem Śpiewakiem, ale i syreną tak? Owszem, mam więcej ze Śpiewaka, ale to wszystko może się zmienić w tym miejscu… Ja… Um… - zaczęłam się jąkać. Czy oni… Oni wiedzą o moich rodzicach?
- Może jaśniej? - poprosił Louis.
- Ugh… To długa historia. Lepiej usiądźmy na kocu. - poddałam się i poszłam w stronę naszych rzeczy.
- Jade, jak nie chcesz to nie musisz mówić… Ja im to później wytłumaczę… - położyła dłoń na moim ramieniu Leigh-Anne.
- Nie, nie trzeba. Jest ok. - uśmiechnęłam się blado. Usiedliśmy w kole. Przez chwilę zbierałam się w sobie, nabrałam powietrze i już miałam mówić, gdy Niall krzyknął:
- Czekaj!
Wszyscy popatrzyliśmy na niego zdziwieni. On sięgnął do koszyka, wyciągnął z niego kanapkę i podniósł ją do ust.
- Okej, możesz zaczynać. - uśmiechnął się podekscytowany. Zachichotaliśmy wszyscy.
- Otóż… Kiedy miałam 10 lat moi rodzice umarli. A raczej zostali zabici. Moja mamę, zaatakował wampir, ale zdążył ją już ugryźć, a tata starał się go odciągnąć, tylko niestety też przypłacił to życiem. - głos mi się lekko załamał, ale kontynuowałam opowieść- Tutaj, na tej plaży poznali się po raz pierwszy, a także… to… to tutaj umarli. Na moich oczach. - otarłam łzę spływającą po policzku-  Gdy wampir uciekł podeszłam do mamy i próbowałam jakoś opatrzyć jej ranę, na próżno, a tylko ściągnęłam na siebie niebezpieczeństwo. W tym jednym, konkretnym miejscu, w którym krew syreny zmieszała się z morską falą, osoba, która dotknęła tej krwi nie może wejść do wody. Bo zostanie w niej już na zawsze. Jako syrena. - dokończyłam, a mnie przebiegł dreszcz.
Nikt się nie odzywał. Tylko El delikatnie głaskała mnie po plecach.
- To oczywiście jest powiedziane w dużym skrócie… - wytłumaczyłam się. Wierzchem dłoni otarłam kolejną łzę. Nie, nie będę płakać. Nie tutaj.
- W porządku? - zapytał czule Lou. Pokiwałam tylko głową. Nagle usłyszałam ciche szlochanie. Podniosłam wzrok i napotkałam nim płaczącego Nialla.
- Bo… Bo tobie jest tak smutno… - wychlipał.-  To przez ciebie. - jęknął i otarł łzy.
Usiadłam obok niego i go przytuliłam. Szczerze? Nie wiem czemu się jeszcze nie rozkleiłam. Zawsze płaczę kiedy choćby pomyślę o rodzicach, a teraz opowiedziałam im o nich! Czemu jeszcze nie ryczę?
- Niall przejął cały twój smutek na siebie. To dlatego on płacze, nie ty. Nie myślał, że aż tak bardzo jest ci smutno. - wyjaśnił w moich myślach Liam.
- Niall! Oddaj mi mój smutek! To ja mam płakać, nie ty! - zaszlochałam wzruszona uczynkiem chłopaka. To takie miłe z jego strony, ale nie potrzebne… Nie chcę, aby to on cierpiał, a nie ja.
- Jest dobrze, Jade. Od tego tu jestem. - uśmiechnął się lekko, pociągnął nosem i objął mnie ramieniem.
- Okej… To teraz musimy być mega radośni, aby trochę tej radości mógł sobie wziąć od nas Niall i Jade. Jakieś pomysły? - powiedział Lou.
- Ktoś chce jeszcze dostać piłką? Z dala od wody. - zaśmiał się Liam.
- A może pójdziemy na lody? Na molo jest lodziarnia. - zaproponowała Jesy.
- YEAH! - zawołał Niall.
- A więc postanowione. - stwierdziłam po entuzjazmie blondyna i się zaśmiałam.
- Lody, plaża, piłka… co więcej nam do szczęścia potrzeba? - zawtórował mi Zayn.
- Harry’ego… - wyszeptałam tak, aby nikt mnie nie usłyszał i pobiegłam za przyjaciółmi. Znów zaczęła mnie boleć głowa...


C.d.n…

_______________________________________________

Hej hej :) Matko, dodaję, chociaż nie powinnam, bo nie mam już praktycznie rozdziałów.... :( Straaaaaaaaaaasznie dużo nauki mam teraz i nie wiem, czy uda mi się dodać coś w tym tygodniu, ale postaram się :)
Jak Wam się podobało 1DDAY? Ja teraz umieram ze zmęczenia, ale było warto ;D Harry bez koszulki *.*.... OMG, pozdro z grobu. (znowu xd)
Ja teraz lecę, bo mam randkę z fizyką i francuskim... -,-"  Au revoir :D
Nicol <3 

P.S. Zachęcam do obserwowania mojego bloga i komentowania :D

13 komentarzy:

  1. Że co? Mam robić jeszcze więcej komentarzy?

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedy Harry wróci ?? :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykro mi, ale jeszcze trochę Was pomęczę :(
      Jeszcze trooooszkę :)

      Usuń
  3. O jejku *.* !! co słodki Niall to ja nie mam pytań !!! Boniu no !!!
    Tak mi jej szkoda !! jak można się czuć widząc rodziców umierających !! ;C
    strasznie smutno mi się zrobiło... aż pójde sobie normalni kawe zrobić xD :D
    czekam z niecierpliwością na nn ;**

    OdpowiedzUsuń
  4. Super ;*
    Skończyły mi się pomysły na fajne komy (FOCH FOREVER)
    P.S.Tęsknię za Hazzą

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam, że to powiem ale.... o to mi własnie chodzi :D

      Usuń
    2. ty to lubisz nas torturować kochana :D .-. ;* ....a co do rozdziału to : MEGAAA...BOOOSKIII ....ŚWIEEEETNYYY...BOMBOWYYYYYY.....POMYSŁOWYYYY...CIEKAWWWY....ZADOWALAJJJJĄCY...oj słówka mi się kończą ;D

      Usuń
  5. Eh ja nie mam mocy jak Nialluś a mi smutno ;(
    Rozdział fenomenalny :D
    Ta historia bardzo ciekawa. I znowu wymyśliłaś coś zarąbistego! :*
    Mi też do szczęścia brakuje Harrego!
    Buziaki:*
    A.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy jeden komentarz! To wiele dla mnie znaczy, z całego serca dziękuję wszystkim ♥