piątek, 15 listopada 2013

„Rozśpiewana historia” Część 26

„Rozśpiewana historia” Część 26

Pobudka z kacem



I kolejny dzień bez niego. Boże, dlaczego aż tak bardzo mi go brakuje? Może dlatego, że się o niego martwię? Może dlatego, że nie wiem co się z nim dzieje? Że się nie odzywa? Że… nie wiem czy żyje.
Perrie, Liam i Zayn mają ogromnego kaca. Cóż, sami się o to prosili, trzeba było tyle nie chlać. Nic nie pamiętają z poprzedniego wieczoru, nie wiedzą co się działo. Może to i lepiej? Nie jestem pewna, czy Perrie zachowywałaby się tak na trzeźwo, jak tamtej nocy. Niall wytłumaczył mi, że na razie Perrie i Zayn są na etapie uświadamiania sobie, że się sobie podobają oraz, że jest bardzo zdziwiony tym, bo nastąpiło to w tym samym czasie. Zazwyczaj jest tak, że zakochuje się nie równo- albo ona pierwsza, albo on- a oni są po prostu wielkim znakiem porównania! Perrie podoba się Zaynowi tak samo jak Zayn podoba się Perrie i z każdą minutą to „podobanie się” wzrasta o tyle samo u jednego i drugiego. A ja nadal nie mogę zrozumieć, dlaczego mi nie powiedziała… Nie ufa mi? Nam? Bo, przecież powinna nam wszystkim powiedzieć. Przyjaźnimy się… A co jeśli… UGH, chyba za dużo myślę…
- Jade!!! Przynieś mi wodę dla Liama! - krzyknęła z dołu Eleanor. Cała ona, jest taką naszą prywatną pielęgniarką. I wcale jej to nie przeszkadza! Ona to lubi! Cóż, ma to we krwi…
- Nie krzycz tak, bo mi głowa pęknie! - syknęła Pezz.
- Trzeba było tyle nie pić! - odszczekała się El.
- Weźcie się zamknijcie, już! - jęknął Zayn. Chyba muszę tam wkroczyć do akcji… Zbiegłam po schodach, stanęłam na środku salonu i ułożyłam sobie ręce na biodrach teatralnie cmokając.
- Oj, biedactwa… Niezgoda rujnuje… - z trudem tłumiłam śmiech. Poczułam jak z wielką siłą napiera na moją głowę niezidentyfikowany przedmiot, przez który straciłam równowagę i przewróciłam się na bok.
- Teraz to my wszyscy się zgadzamy, żebyś się zamknęła i przyniosła tą wodę. - uśmiechnęła się chytrze Perrie trzymając kolejną poduszkę w ręku.
- Osz ty… - zaśmiałam się i już miałam odrzucić w jej stronę poduszkę, ale nie wiedząc czemu, moje nogi same wstały i skierowały się do kuchni.
- C-c-co… Co tu się dzieje?! - krzyknęłam zdezorientowana, kiedy moje ciało wykonywało polecenia, bynajmniej nie moje. Najpierw podeszłam do szafki (po drodze uderzając się o kant stołu. Zabolało.) i wyciągnęłam z niej butelkę wody. Potem do lodówki (Znowu. ten. stół. Auć!) i wyjęłam z niej kartonik soku pomarańczowego, po czym wróciłam do moich chichotających przyjaciół. Podałam im grzecznie produkty i stanęłam na środku pokoju na baczność.
- I jak podobała ci się wycieczka? - ni stąd, ni zowąd pojawił się Louis.
- Ty… - wysyczałam przez zaciśnięte zęby.
- Owszem, ja. - uśmiechnął się łobuzersko.
- Jak? - zapytałam, a moja ciekawość rosła z każdą sekundą.
- TO, trzeba mieć tu. - powiedział uśmiechając się i popukał się w głowę.
- Ale jak to? Ja byłam pewna, że ty niczego tam nie masz! - udałam zdziwioną i zaśmiałam się.
- Obserwuję cię…
Wybuchliśmy śmiechem.
- Ale tak, na serio- jak to zrobiłeś? - zapytałam, gdy już się trochę uspokoiliśmy.
- Takie mam moce. - wzruszył ramionami i się uśmiechnął.
- Lou potrafi wejść w twój umysł i kontrolować twoje ciało, ale niestety ty jesteś wtedy w pełni świadoma i szybko rozumiesz, że coś jest nie tak. - wyjaśnił Liam i przyłożył sobie woreczek z lodem do czoła.
- Ej… Jak pierwszy raz się spotkaliśmy i Leigh uderzyła Jesy, to… - zaczęła Pezz.
- …To, to byłem ja. Musieliśmy odwrócić waszą uwagę… - zaśmiał się Louis.
- A propos. Gdzie Leigh i Jesy? - zapytał Zayn.
- Leigh śpi w pokoju na górze, a Jesy jeszcze nie wróciła. - odpowiedziałam.
- Skąd?
- Jak was tutaj przynieśliśmy, to Jesy zadecydowała, że wraca do Kierana i reszty. Do tej pory nie wróciła… - opowiedział Lou.
- Chyba do niej zadzwonię. - mruknęła Eleanor i pobiegła po schodach na górę.
- A Niall? - dopytywał się Liam.
- Też śpi.
- To… Jakie plany na dziś? - zapytała Perrie po chwili, przerywając kilku minutową ciszę. Zaraz jak wypowiedziała te słowa zadzwonił mój telefon. Podeszłam do komody, na której leżał.
- Kto to? - zdziwiła się Pezz.
- Nieznany numer… - westchnęłam. Po chwili zawahania nacisnęłam zieloną słuchawkę.

C.d.n…

___________________________________________________

I rozdział 26 już za nami! Jak wrazenia? Mam nadzieję, że było ok :) Mam dla Was taką małą niespodziankę.... Kto chciałby się dowiedzieć gdzie jest Harry? Co sie z nim dzieje? To nie będzie rozdział, ale... powiedzmy że taki bonus :D Będzie to krótkie wyjaśnienie (albo jeszcze bardziej namieszanie). 
To co? Wstawić?
Nicol <3

10 komentarzy:

  1. No kurde nie przerywaj w takim momencie !!
    Ja tu się wciągnąłam, czytam, czytam, chce iść do następnej linijki a tam pusto. No wiesz co ?? Xd
    Muszę ci przyznać że chociaż może za dużo się nie działo to rozdział wyszedł ci bardzo bardzo ciekawy.
    Podoba mi się. ;*
    Proszę proszę szybko next. !!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O matko, to jest dokładnie to co chciałam usłyszeć! Bardzo się bałam dodając te rozdziały, że nie są najlepsze bo się w nich nic nie dzieje... Z resztą, nadal tak troszkę uwazam, ale ulżyło mi jak przeczytałam Twój komentarz. Dziękuję <3

      Usuń
  2. Ale tak czytam te Wasze komentarze i nie widzę ani słowa o tym, czy dodać ten bonus czy nie... No trudno :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież wiesz, że tak;* Każdy na pewno chce bonus. A ja szczególnie ^^

      Usuń
  3. Cudo. A wszystkie rozdziały nie mogą być zaskakujące bo się wtedy robią nudne. (Wiem, ze pisze niezrozumiale, ale mam takie widzimisię)

    Dajjjj bonusa! (Oczy kota ze Shreka)


    A fani przecież nie lampią się (fajne słowo?) cały czas na Twojego bloga. Niektórzy prowadzą życie w realu na przykład

    OdpowiedzUsuń
  4. *O* ...JA CHCĘ BONUS ! :* ..imagin cudny....ale krótki :"(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem, bo zamierzałam dodać jeszcze tego bonusa :)
      Zaraz będzie już na blogu ;*

      Usuń
  5. Taaaak !!! Nareszcie będzie coś o Hazzie <3
    Stęskniłam się za nim xD
    Ale ten rozdział też jest SUPER i dlaczego skończyłaś w takim momencie ?!?!?!?

    OdpowiedzUsuń
  6. Too HAzza do niej dzwoni. TAk. Nareszcie. weeee :D bynajmniej mam taką nadzieję
    Lecę dalej ;*
    Buziaki;*
    A

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy jeden komentarz! To wiele dla mnie znaczy, z całego serca dziękuję wszystkim ♥