czwartek, 10 października 2013

„Rozśpiewana historia” Część 11

Hej heeeeeeej^^ Wiem, mówiłam, ze będzie w piątek, ale jak się okazało, gdy mam wenę piszę dosyć dużo i dostaniecie ode mnie rozdział i dzisiaj i jutro! <3 (A teraz wyjaśniam. Ten rozdział został napisany jeszcze przed moim "oświeceniem" więc, do najlepszych nie należy ta część, ale już kolejne mam nadzieję, że będą lepsze :3) Więc już nie przedłużając... zapraszam na (niewypał) rozdział :)


„Rozśpiewana historia” Część 11

Gra w karty godzi


- Jade! UWAŻAJ!
Tuż przed moja twarzą błysnęły jaskrawo czerwone ślepia. Zamarłam. Nie byłam w stanie wziąć oddechu. Chłód, który bił od twardego jak marmur ciała wampira przeszywał moje kończyny. Krwiopijca warknął, po czym syknął z bólu i zniknął tak szybko jak się pojawił.
- Nic ci nie jest? - podbiegł do mnie Harry razem z Leigh-Anne. Pokręciłam przecząco głową. Byłam w niemałym szoku. Harry objął mnie, ale ja nie byłam w stanie się ruszyć. Już trzeci raz w ciągu ostatnich dni, mało co nie straciłam życia.
- Dlaczego uciekł? - zapytałam z zamkniętymi oczami.
- Gdy go zobaczyłam za tobą… nie myślałam. Po prostu cisnęłam w niego błyskawicą. - wyjaśniła Leigh.- Chodźmy stąd.
- Czekajcie, ziele dla El. - zatrzymałam się i podniosłam z ziemi roślinę, która chwilę wcześniej upuściłam. Chwyciłam pod rękę moją przyjaciółkę i opuściliśmy ogród. W domu podałam magiczną roślinkę Eleanor, a ta zrobiła z niej wywar dla Nialla. Oczywiście, mam kwarantannę nie wolno wychodzić mi nawet do ogródka. W sumie… Wszyscy byli już przyjaźnie do siebie nastawieni, pomijając Zayna i Perrie, który siedzieli gdzieś z boku i obserwowali uważnie to, co akurat ktoś robił. Postanowiłam się już bardziej kontrolować i nie dopuścić do tego, aby się odezwać choćby słowem. Przyglądałam się jak Jesy, Niall, Louis, Liam, Eleanor i Leigh-Anne grają w karty. Gra była nie fair, bo Liam czytał każdemu w myślach i cały czas wygrywał. To było bardzo zabawne.
- Jade, może się przyłączysz? - zapytała troskliwie Jesy. Pokręciłam przecząco głową i uniosłam do ust kubek z gorącą herbatą malinową.
- Dobra, pokaż się. - powiedziała Perrie wstając spod ściany i siadając naprzeciwko mnie. Uniosła lekko mój podbródek patrząc mi w oczy. Uśmiechnęła się.
- Chyba jest już ok. To co? Sprawdzamy?
Znowu pokręciłam głową, tym razem bardziej energicznie.
- Oj, spokojnie. Tylko na mnie. - uspokoiła mnie Pezz. Nadal się wahałam. Nie chcę zrobić jej krzywdy. Nikomu.
- Ale Jade, masz już normalny kolor oczu. Nic się nie stanie. - dodał Harry. Ja: nic.
Perrie zachęcająco machnęła ręką w swoją stronę. Ja: ani drgnęłam.
Harry spojrzał na mnie wyczekująco. Ja: nie warzyłam się nawet nabrać oddechu.
- Wiem, co zrobić aby się odezwała… - powiedział tajemniczo loczek i przysunął się bliżej mnie nie spuszczając ze mnie wzroku. O co mu chodzi? Zacznie mnie torturować? Raczej nie.
Otóż nie wiedziałam nawet, jak bardzo się myliłam. Harry zaczął mnie łaskotać! Dusiłam w sobie śmiech i wiłam się, błagając niemo o litość, ale pozostawał nie ugięty. Teraz nie tyle co bałam się wcześniej o Perrie, ale teraz Harry był tak blisko mnie, że gdybym coś powiedziała, mogłoby go powalić na kolana. Nie chcę ponosić za to odpowiedzialności, a zwłaszcza poczucia winy, że go skrzywdziłam.
Poczułam palce Harry’ego naciskające na moją skórę tuż obok żeber.
- PODDAJĘ SIĘ, PODDAJĘ! BŁAGAM, PRZESTAŃ! - wypaliłam na jednym oddechu, mając nadzieję, że chłopak weźmie swoją dłoń z mojego żebra. Znalazł mój najsłabszy punkt. Nienawidziłam tego. Dlaczego muszę mieć łaskotki? Tyle osób ich nie ma, dlaczego nie mogę być jedną z nich? Dlaczego muszę być tak wrażliwa na dotyk?
Nikt w pokoju nie ważył się odezwać, ani nawet oddychać. Tylko ja sapałam z wycieńczenia. Zrobiłam im coś, czy nie? Dlaczego nikt się nie odzywa?
Nagle wszyscy wybuchnęli śmiechem. Nawet Zayn, który cały czas miał kamienną minę.
- Co jest? - zapytałam zdezorientowana.
- No właśnie nic. - wykrztusił Harry pomiędzy napadami śmiechu.- Jade, możesz już normalnie mówić.
I z tego się śmieją? UGH.
- Ty idioto! Mnie. Się. Nie. ŁASKOCZE!!! - krzyknęłam i uderzyłam pięścią w jego ramię, ale na nim nie zrobiło to najmniejszego wrażenia. Gdy po pięciu minutach śmiechy nadal nie ustawały, dałam za wygraną i sama zaczęłam się śmiać.  Taka tam głupawka. Zdarza się.
Wieczór minął nam na graniu w karty, Monopol oraz po prostu gadaniu i chichraniu się. Nawet Zayn i Perrie się przełamali i do nas dołączyli. Oczywiście, jedno dążyło do tego, aby załatwić drugie, ale i tak było zabawnie. W końcu wszyscy zaczęli powoli przysypiać. Eleanor zasnęła w miejscu, w którym siedziała, Leigh oparła się o ramię Nialla i też zaczęła już odpływać, Liam co chwila mrugał próbując odpędzić sen, niestety nieudolnie, a Louis chyba nawet już zaczął chrapać leżąc obok El. Mi powieki też już się kleiły…
- Chodźcie, zaniesiemy je do pokoju. - ziewnęła Perrie i wstała ociężale. Poszłam w jej ślady, ale moje nogi chyba już dawno spały, bo zakołysałam się na nich niebezpiecznie.
- Hej, hej. Pobudka. - podtrzymał mnie Harry.
- Umm… Dzięki. - przetarłam oczy spróbowałam stanąć w miarę stabilnie.
- Jade, idź spać. Ja sobie z nimi poradzę. - powiedziała Pezz, po czym znowu ziewnęła.
- Obie idźcie spać. Zaniesiemy dziewczyny do pokoi. - obiecał Zayn. Perrie naprężyła się.
- Pezz… Chodź… Ja… Chcę… Spać… - złapałam ją za rękę i potrząsnęłam lekko.
- Jak tylko im coś… - zaczęła.
- Pezz. - szarpnęłam nieco mocniej. Blondynka rzuciła jeszcze jedno spojrzenie Malikowi i wraz ze mną udała się na górę do pokoi. Nie pamiętam nawet co się później działo. Od razu przeniosłam się w objęcia Morfeusza.

*****
Obudziły mnie krzyki z kuchni.
- Mamy go, mamy! Udało się!
Hę? Kogo? O co chodzi? Podniosłam się na łokciach i spojrzałam na zegarek. 11.20. O cholera. Co się może dziać?! Zerwałam się i pobiegłam do kuchni, aby sprawdzić te wrzaski. Już miałam podejść bliżej, ale zamarłam w bez ruchu z przerażenia…


C.d.n…


Nicol <3

9 komentarzy:

  1. Ha przeczytałam widzisz widzisz jednak cie nie olewam :P i nie wasz mnie sie więcej tak mówić bo znam twoje słabe punkty Natuś :*
    pisaj dalej bo wychodzi ci to naprawdę super.
    ~ Marie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. (Zabiję cię za "Natuś" -,-") Bardzo ci dziękuję Marie <3

      Usuń
  2. superaśne a powiedz jeszcze raz, że to niewypał to z Marianem się załaskoczemy na śmierć;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No przykro mi ale dosyć często mi sie zdarzają niewypały więc...

      Usuń
    2. Jak to dosc czesto? Ja nic takiego nie widze.

      Usuń
    3. Haha, naprawdę? A to tutaj, wyżej? :)

      Usuń
  3. Genialne, Ciekawe kto to że aż taka przerażona była. Czyżby napastnik?
    No nic lece dalej ;*
    Buziaki ;*
    A.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy jeden komentarz! To wiele dla mnie znaczy, z całego serca dziękuję wszystkim ♥