czwartek, 24 października 2013

„Rozśpiewana historia” Część 18

Siemkaaaaaa :3 Miałam dodać jutro, ale nie wiem czy będę miała czas :( Tak więc to chyba lepiej, bo nowy rozdział macie już dzisiaj! :) A tutaj taki mały zwrot akcji... Hyhyhy :D


„Rozśpiewana historia” Część 18

Traktujesz mnie jak dziecko


Wszyscy zasnęliśmy w miejscach, w których siedzieliśmy. Obudziłam się jako pierwsza, wczesnym rankiem. Koniecznie musiałam iść do toalety… Te herbatki ze wczoraj boleśnie naciskały na mój pęcherz. Wygramoliłam się spod koców (oraz przyjaciół) i poszukałam łazienki. Hotel, który wynajęły dziewczyny był całkiem duży. Naliczyłam 5 pokoi plus, salon, łazienka i kuchnia! Szybko załatwiłam swoje potrzeby, wzięłam też gorący prysznic i przyprowadziłam się do porządku. W końcu wyglądałam jak człowiek. Wyszłam z łazienki. Wszyscy jeszcze spali… Usłyszałam jakieś szmery. Rozejrzałam się. Dochodziły one chyba z wyjścia na taras? Ruszyłam w tamtą stronę. Otworzyłam cicho drzwi. Pomyliłam się, to nie był taras tylko wyjście na plażę. Ale sprawcę szmerów znalazłam. Chłopak siedział na piasku i co jakiś czas wrzucał kamienie do wody. Przyglądałam się mu przez chwilkę. Miałam zamiar usiąść bezszelestnie obok niego, ale nadepnęłam na jakąś gałązkę i spod mojej stopy wydobył się cichy skrzyp. Harry odwrócił się od razu.
- Oh, nie śpisz?
- Miałam się ciebie spytać o to samo. - powiedziałam siadając obok niego. Chłopak obojętnie wpatrywał się w punkt przed siebie. Wzięłam do ręki mały kamyk i zaczęłam się nim bawić i obracać w dłoniach.- Dziękuję.
- Hm?
- Za wszystko. Za ratunek. Za… uchronienie od popełnienia błędu.
- Hm, nie ma za co. Polecam się na przyszłość. - ciągle patrzył się przed siebie, jakby coś było niewyobrażalnie interesujące. Podążyłam wzrokiem za nim, ale nic takiego nie znalazłam. Tylko fale bijące o brzeg. Wzdrygnęłam się na myśl o lodowatej wodzie.
- Co się dzieje? - zapytałam.
- Nic. - teraz spuścił wzrok. AHA! Mam cię!
- Przecież widzę… - szturchnęłam go w bok, ale ani drgnął.- To… przeze mnie? - wystraszyłam się.
- Sam chciałbym wiedzieć.
Co? Nie rozumiem…
- Harry? - dopytywałam się.
-Jest ok., Jade. Nie przejmuj się.
-Super. - burknęłam i podniosłam się. Jak ma tak ze mną rozmawiać to ja dziękuję bardzo. Zrobiłam coś nie tak? Rozumiałabym gdyby to Kieran się na mnie złościł - ma do tego pełne prawo. W końcu uciekłam mu sprzed ołtarza! Ale Harry?
- Jade… Czekaj. Przepraszam, ja… - zatrzymał mnie.- Ja muszę przemyśleć parę spraw.
- Wiesz, że mi możesz powiedzieć wszystko, prawda?
- Tak, wiem, ale najpierw muszę sam sobie to wszystko jakoś wytłumaczyć…
- A co się stało? - nie dawałam za wygraną.
- Następnym razem, Jade.
Westchnęłam. Dlaczego nie chce mi nic powiedzieć?
- Traktujesz mnie jak dziecko. - mruknęłam.
- Wybacz.- lekko uniósł jeden z kącików swoich ust, ale zaraz szybko opadł.
- Dziś po południu wracamy do Manchesteru. Zayn powiedział, że się zatrzymacie u nas przez jakiś czas… - zmieniłam temat.- Pomyślałam, że może…
- Ja nie jadę. - przerwał mi. CO?
- C-c-c-co? Ale jak to? - wydukałam. Wpatrywałam się w jego oczy próbując znaleźć w nich jakąś odpowiedź. Miałam wrażenie, że są ciemniejsze niż je zapamiętałam. Wcześniej była to taka radosna zieleń, a teraz były jakby szare, nijakie, zamglone.
- Muszę załatwić parę spraw. W zasadzie miałem wyjechać już wcześnie rano, ale zdecydowałem, że powinienem się jeszcze pożegnać. Tak więc… Trzymaj się. - jego usta uformowały się w jedną, prostą linię. Nie mogłam w to uwierzyć… Ledwo co przyjechał i już wyjeżdża? Ponoć jest razem z Zaynem i resztą? A może coś się zmieniło przez te dwa lata? Ok, ślubu nie było, ale to nie znaczy, że ma tak od razu stąd jechać!
Nie zdążyłam nawet zareagować. Chłopak poklepał mnie po ramieniu i po prostu odszedł. Zostawił mnie samą, na piasku przed hotelem. Byłam w totalnym szoku. Moje dłonie same zacisnęły się w pięści. Zaskoczenie zaczęło się przeradzać w gniew.

****Louis****
- Oh, tutaj jesteś! Gdzie by… - nie zdążyłem nawet dokończyć zdania, bo dziewczyna przeszła szybkim krokiem przez korytarz i trzasnęła z całej siły drzwiami.- …łaś. - skończyłem.
- A tej co? - spytał zdziwiony Niall.
- Nie mam zielonego pojęcia… Ale sądzę, że ktoś powinien tam do niej pójść. Najlepiej jakaś oddana przyjaciółka. - zaśmiałem się patrząc na Eleanor.
- Pfff, faceci. - fuknęła.
- Co „faceci”? - naśladowałem jej sposób mówienia. Wywróciła tylko oczami i poszła za przyjaciółką.
Nagle Liam zerwał się z kanapy. Pobladł na twarzy… Już miałem zadać pytanie co się stało, ale mnie wyprzedził.
- Hazz wyjechał.

C.d.n…



_____________________________________________________________

I jak się podobało??? Zaskoczeni? :D

Nicol <3

8 komentarzy:

  1. Przez ciebie spóźnimy sie na różaniec >.< musiałam przeczytać i już ^.^ chcem kolejną część

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha :) Bardzo mnie to cieszy <3
      OMG RÓŻANIEC!!!!!!! ZAPOMNIAŁAM! -,-

      Usuń
  2. Hah. A ja już po różańcu. Imagin <3.

    OdpowiedzUsuń
  3. OMG OMG OMG OMG OMG OMG OMG OMG OMG OMG *.................* Dalej ! <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Jezu genialne! *O*
    Zapraszam do mnie ;)
    http://loolopowiadaniao1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Zbiję Cię Jak, powiedz mi jak Hazza idioto mogłeś to zrobić!!! Aw jestem wściekła!
    iDE czytać dalej
    buziaki ;*
    A

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy jeden komentarz! To wiele dla mnie znaczy, z całego serca dziękuję wszystkim ♥