piątek, 11 października 2013

„Rozśpiewana historia” Część 12

Czeeeeeeeeeść :) Tak jak obiecałam, dodaję dzisiaj rozdział 12^^ Ale na kolejne poczekacie już troszkę dłużej... :D A więc, miłego czytania :P

(ZANIM PRZECZYTASZ ZAPOZNAJ SIĘ Z TYM: http://www.tekstowo.pl/piosenka,little_mix,pretend_it_s_ok.html )



„Rozśpiewana historia” Część 12

Pożegnanie


Usiadłam w miejscu z wrażenia. Czerwonooki rwał się w moim kierunku i warczał, ale coś jednak uniemożliwiało mu podejście do mnie. Nie byłam w stanie trzeźwo myśleć, byłam w totalnym szoku.
- Spokojnie, Jade. Trzymamy go. Udało nam się go złapać, jak tylko włamał się do mieszkania. - powiedział uśmiechnięty od ucha do ucha Louis. Nawet go nie zauważyłam.
- Proszę… Tylko troszkę… - zaskamlał wampir patrząc na mnie pożądliwie. Przeszły mnie ciarki. Krwiopijca został natychmiast hmm… uciszony. Ten obraz na zawsze zostanie w mojej pamięci, mimo woli, a nie należy on do przyjemnych widoków. Gdy tylko Zayn wyciągnął drewniany kołek z ciała wampira, to zmieniło się w czarną chmurę, która po ułamku sekundy wyparowała. Wszyscy odetchnęliśmy z ulgą. I po kłopocie. W końcu spokój. Tak…
- W porządku Jade? - położyła rękę na moim ramieniu Perrie. Ją też dopiero teraz zauważyłam. Przyjrzałam się osobom w pokoju, aby potem znowu nie za późno zdać sobie sprawę kto akurat mówi i skąd się wziął.
- Mhm. Tak. Jest świetnie. W końcu jesteśmy bezpieczni. - zmusiłam się do uśmiechu. 
- Tak! Nareszcie koniec. - odetchnęła Pezz.
- To sprawa zakończona. Nawet dobrze się współpracowało. To… Cóż. Żegnajcie. - oświadczył Zayn. Teraz chyba mówił po raz pierwszy w tym domu coś tak przyjaźnie. Ale czemu akurat to?! I już?! Tak po prostu teraz wyjdą?!
- Tak. Ymm… Dziękujemy. - Perrie się lekko uśmiechnęła. Wiem jak wiele ją kosztowało wypowiedzenie tego słowa.- Żegnajcie.
Teraz każdy podchodził do każdego i się z nim żegnał. Moment, którego przez ostatni dzień bardzo zaczęłam się bać. Przywiązałam się do nich. To głupie, ale… tak właśnie czuję. Pożegnałam się już z Niallem i Liamem oraz Zaynem.
- Trzymaj się Louis. Świetny z ciebie porywacz. - po raz kolejny zmusiłam się do uśmiechu tego poranka. Chłopak też się uśmiechnął, ale to nie był ten sam uśmiech co zawsze. Może on też nie chce… Nie. Nie. Nie bądź głupia, Jade.
- Świetna z ciebie ofiara porwania. - uściskał mnie, życzył wszystkiego dobrego i podszedł do Eleanor. Powoli przeniosłam wzrok na chłopaka pod ścianą, który cały czas mi się przyglądał. Moje oczy się zaszkliły, więc uniosłam je do góry, aby nie zdradzić się łzami. Harry podszedł do mnie. Zdążyłam jeszcze zauważyć, że tylko my jesteśmy w salonie. Wszyscy wyszli już na zewnątrz. Moje serce ścisnął żal… Dlaczego tak bardzo nie lubię pożegnań?! Ah, no tak. Bo wtedy traci się osoby, na których ci zależy.
- Jest dobrze? - zapytał patrząc mi w oczy.
- Jest dobrze.
- Na pewno? - upewniał się.
- Co byś zrobił? Co byś powiedział?
Jak się czujesz? Udaję, że jest dobrze.
Moje oczy oszukują mnie, ale nadal jest tak samo
Udaję że jest dobrze.

Moje emocje wzięły górę. Zaśpiewałam czysto oraz ze wszystkimi emocjami, które się we mnie kumulowały. Chłopak wpatrywał się we mnie w osłupieniu. Czułam, że zaraz nie wytrzymam. Pokręciłam lekko głową.
- Żegnaj, Harry. - rzuciłam przez ramię i wybiegłam na zewnątrz do reszty. Po drodze otarłam łzy zdradzające moje gwałtowne uczucia.
- Idę na spacer. - powiedziałam do Perrie.
- Ok, coś się stało?
- Udaję, że jest dobrze. – zaśpiewałam i pobiegłam przed siebie. Śpiewanie to już część mojego życia. Gdyby tak i oni mogli być jego częścią? Gdybyśmy żyli w zgodzie? Gdybyśmy się przyjaźnili? Co ja wygaduję?! Przecież to przez nich zaatakował mnie ten wampir. To przez to ich „porwanie”. Idioci. Wcale mi na nich nie zależy. Mam ich gdzieś. Tak. Tak…
- Jade! Zaczekaj! - usłyszałam za sobą. Odwróciłam się.
- Niall? - zdziwiłam się. Chłopak dobiegł do mnie.
- Możesz mi powiedzieć co się stało? - zapytał cały zdyszany.
- Co? Przecież nic. - wzruszyłam ramionami.
- Przecież czuję to co ty. Pierwszy raz w życiu czuję u kogoś takie rozdarcie! Może mogę ci jakoś pomóc? - spojrzał mi w oczy. Były przepełnione współczuciem.
- Niall… Doceniam to, ale… ja w zasadzie nie wiem co się dzieje. - wymamrotałam.
- Ja czuję, że za kimś tęsknisz. - stwierdził.
- No za wami. - uśmiechnęłam się sztucznie-  Przywiązałam się do Was.
- Oh, naprawdę? - przejechał dłonią po włosach.
- Tak. Pozwolisz, że się teraz przejdę? Chcę pobyć sama…
- Ja też będę tęsknił, Jade. Trzymaj się. Oh, i jeszcze jedno, wymieńmy się numerami telefonów. Będziemy w kontakcie. - uśmiechnął się serdecznie.
- Nie wiem czy Per…
- Nie musi wiedzieć. - przerwał mi i podał swój telefon. Chwilę się zawahałam, ale wystukałam rząd cyferek na wyświetlaczu. Blondyn podobnie zrobił z moją komórką. Pożegnaliśmy się i zostałam sama. W parku. Koło południa.
Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że ta chwilowa samotność tak wiele zmieni w moim życiu.


C.d.n…


Nicol <3

15 komentarzy:

  1. Masz mi tu dać następną część :D Albo jak nie chcesz to będą dwa wyjścia
    1 . Zobacze u cb w zeszycie
    2. Łaskotki :*
    ~ Marie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zeszycie tego nie ma ^^ A więc... ........................ NIEEEEEEEEEEE!!!!

      Usuń
  2. 6925 wyświetleń... Boże czy tylko ja to widzę?! A imagin CUDOWNY! <3 Kocham go i Ciebie i nie wiem co bardziej... Ehhh, a i właśnie popieram Marie^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, zauważyłam i najpierw zaczęłam się śmiać, a potem: CO?! ŻE ILE?! OMG OMG OMG MAMOOOOOOOOOOOOO!!!!


      Hahaha no wybieraj, bo jak xle odpowiesz to więcej już nie napiszę xd

      Usuń
    2. Ciebie, bezwarunkowo Ciebie<3

      Usuń
  3. Musisz szybko dodać następną część :3 ... tak mnie to zaciekawiło że nie wiem :D ...

    OdpowiedzUsuń
  4. A JUŻ WIDZE 7038. m

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakież to smutne ;(
    Ja nienawidzę pożegnań zawsze wtedy ryczę jak bóbr... ;(
    Rozdział cudowny jak zawsze :*
    NN :*
    Buziaki :*
    A.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy jeden komentarz! To wiele dla mnie znaczy, z całego serca dziękuję wszystkim ♥