środa, 23 października 2013

„Rozśpiewana historia” Część 17

Hejka moje skarby!!! Bardzo Was przepraszam, ale zupełnie nie miałam ostatnio czasu :( Wchodzę dzisiaj na bloga, patrzę... a tam 8000 wejść!!! WOW! Nawet nie wiecie jak bardzo się cieszę! Żadne moje słowa nie wyrażą tego, jak bardzo jestem Wam wdzięczna :) KOCHAM WAS!!!


„Rozśpiewana historia” Część 17

Czy możemy zostać przyjaciółmi?


- Chyba się budzi…
Jedno mrugnięcie. Wszystko zamglone i ostre światło.
Drugie mrugnięcie. Już trochę lepiej… Ale nadal widzę tylko rozmazane twarze… No i ten poblask… Czy ja oślepłam?
Trzecie mrugnięcie.
Czwarte.
Piąte.
Jestem na dobrej drodze, przynajmniej widzę kształty. Czy ktoś może wyłączyć to idiotyczne światło?
- Jade? Słyszysz mnie?
Teraz zamrugałam raptownie. W głowie mi huczy… I palce mnie strasznie pieką. Podniosłam rękę do głowy. Maaaatko, co się stało? Czuję się jakbym miała ostrego kaca…
- Ugh, moja głowa… - syknęłam. Wszyscy zgromadzeni odetchnęli z ulgą. Ok., już sobie przypomniałam co się działo. Ucieczka. Mętlik w głowie. Dużo emocji na raz. Zimna woda. Wyczerpanie.
Przeszedł mnie dreszcz. Dźwignęłam się na łokciach i usiadłam po turecku na kanapie. Byłam okryta chyba dziesięcioma kocami! A do tego nadal mi było zimno!
- Jak się czujesz? Może chcesz gorącej herbaty, hmm? - zapytała Leigh-Anne. Przytaknęłam energicznie. Dziewczyna się uśmiechnęła i wyszła z pomieszczenia. Wszyscy się we mnie wpatrywali z uśmiechem, ale w powietrzu wisiała napięta atmosfera. Spuściłam głowę zawstydzona. Nadal nie wiem jak mam się zachować, co zrobić?
- Tak się o ciebie martwiłam…
Podniosłam głowę. Perrie patrzyła się na mnie troskliwie. Pochyliła się ku mnie i mocno uściskała. Wtuliłam się w jej ciepłe ciało i schowałam twarz w jej miękkich włosach. Mimowolnie z moich oczu pociekły łzy.



Ciekawe… Myślałam już, że wczoraj wylałam z siebie wszystkie łzy jakie w sobie miałam.
- Proszę… Nigdy więcej nie uciekaj… Tak bardzo się bałam… - wyczułam, że dziewczyna też zaczęła płakać. Obie zaczęłyśmy cicho pochlipywać.
- Przepraszam… - wydusiłam z siebie.- Przepraszam.
- Nie masz za co. Ja na twoim miejscu zrobiłbym to samo. Chyba… Chyba się trochę pośpieszyliśmy… - powiedział Kieran. Nie byłam w stanie podnieść na niego wzroku. Tak bardzo się wstydziłam. Harry nie miał racji. Kocham Kierana. Ale jak brata. Jest moim przyjacielem, mogę na niego liczyć, ale nie jest jednak tym jedynym. Mimo wszystko bardzo się cieszę, że go mam.
- Kieran… Jest mi tak przykro… - zaczęłam, ale mi przerwał. Odsunęłam się od Perrie, by go lepiej widzieć.
- Jade, naprawdę nie przepraszaj. Rozumiem. Nie przemyśleliśmy dobrze tego wszystkiego… Nie potrzebnie naciskałem. To ja cię przepraszam. 
- Oh, Kieran. - przytuliłam go do siebie.- Ale… Nie odejdziesz prawda? Nie zostawisz mnie? Możemy się przyjaźnić? Proszę… - załkałam. On jest dla mnie bardzo ważny. Nie wyobrażam sobie już życia bez niego. Jest wspaniały. Wniósł do mojego życia coś niezwykłego, coś radosnego co tymczasowo wypełniło tą pustkę w moim sercu. Nie chcę, aby teraz odchodził, mimo że nie możemy być razem.
- Jasne… Postaram się. - pokiwał głową. Przytuliłam go jeszcze mocniej. Wszyscy zdawali się być tacy ciepli! A mi było tak zimno…
- Twoja herbata, Jade. - Leigh podała mi kubek z parującą płynem o zapachu malinowym. Chłopak odsunął się ode mnie powoli.
- Dziękuję. - uniosłam lekko kąciki ust i chwyciłam kubek. – Czy może mnie ktoś przytulić? Tu jest strasznie zimno…
Wszyscy się zaśmiali. Usiedli wokoło mnie na kanapie. Eleanor oczywiście dorzuciła mi do herbatki imbiru, który ma działanie rozgrzewające. Zostałam opatulona kocami, a ciepło które biło od moich przyjaciół dodawało mi trochę otuchy. Włączyliśmy jakiś film i siedząc tak blisko siebie rozmawialiśmy o wszystkim co radosne, przyjemne i miłe. Tak tylko strzelam, że taki komunikat od Liama dostali wszyscy oprócz mnie.
- Zgadłaś. - zabrzmiało w mojej głowie. Uśmiechnęłam się i pociągnęłam łyk z mojego kubka. W najbliższym czasie wypiłam chyba z dziesięć kubków herbaty malinowej z imbirem. Musiałam też się nie źle odwodnić, cały czas mi się chciało pić! Jedno mi tylko nie dawało spokoju… Gdzie jest Harry? Nie podziękowałam mu nawet za ocalenie od zamarznięcia…

C.d.n…




_______________________________________________________________


Nie sądziłam  że aż tak bardzo spodoba się Wam ostatni rozdział :O Muszę przyznać, że zostałam bardzo mile zaskoczona :) Dziękuje Wam z całego serca! Bardzo przepraszam, ze nie odpowiedziałam na Wasze komentarze, ale naprawdę nie miałam czasu X_X Dorwałam się do laptopa tylko na chwilkę, bo jutro test z historii, zdolny ślązak z niemieckiego.... A za chwilę różaniec!!! 

Nicol <3

4 komentarze:

  1. Ja tu wracam z karate zmęczona. Przybita myślą o moich jutrzejszych kartkówkach. Patrze czy nie ma tu czegoś nowego. A tu SUPRISE i jest! Odrazu chęć do życia wraca!

    Świetny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Awww matko tak bardzo mi miło się zrobiło <3 Dziękuję :)

      Usuń
  2. Suuper. To jest świetne. <3
    Od razu się humor troche poprawia.;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Jejku. Takie słodkie.
    lece dalej ;*
    Buzikalki ;*
    A

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy jeden komentarz! To wiele dla mnie znaczy, z całego serca dziękuję wszystkim ♥