czwartek, 26 września 2013

„Rozśpiewana historia” Część 9

Cześć :) Kto czekał na 9 rozdzialik??? Haha, wiem, że nikt :P No cóż, kto chce niech poczyta :) Jestem tetaz na obozie inie za bardzo mogę dodawać rozdziały, ale robię co mogę;)


„Rozśpiewana historia” Część 9

Legendy i historie


Patrzyłam właśnie na chłopaka, który rozbudził we mnie mnóstwo emocji. Jego jaskrawo czerwone tęczówki wpatrywały się we mnie z niepokojem, ale też zafascynowaniem. Byłam wyłącznie skupiona tylko na nim. W jego oczach odnajdywałam uczucie, którego nie da się opisać. Najgorsze było to, że wiedziałam, że jest ono fałszywe. Rozum podpowiadał mi, żebym uważała, żebym była ostrożna. Mówił: „Uważaj! On jest sztuczny! To nie jest prawdziwe. To ma przyciągać. Jest niebezpieczne.” Serce zaś mówiło: „Ładne. Popatrz sobie póki możesz.” Był jeszcze jeden głos, który pozostawał dla mnie tajemnicą, który słyszałam po raz pierwszy w życiu: „To jest to czego pragniesz, potrzebujesz. Rób co ci każe, to sprawi ci przyjemność.”
Z przerażeniem zamknęłam oczy. Pułapka. Amory tak właśnie działają. Wysyłają fałszywe uczucia do ciebie tak, abyś je uwielbiała. Potrafią zrodzić też prawdziwe uczucie, ale ono nie dotyczy ich osoby. Amory są z góry skazane na brak prawdziwych emocji co do siebie. To w sumie przykre.
- Masz ładne oczy. - z zamyślenia wyrwał mnie głos Harry’ego.
- Tobie też nie można niczego zarzucić. - uśmiechnęłam się blado. Przywołałam w myślach jego obraz z czerwonymi oczami. W mojej głowie zahuczało od emocji obudzonych na to wspomnienie.
- Jest ok.? Jak się czujesz? - zapytał z troską.
- Chyba dobrze, czemu pytasz? - zdziwiłam się lekko.
- Nie każdy może się oprzeć mnie po przemianie. Muszę przyznać, że jesteś silna. - zaśmiał się cicho.
- Ale nic nie powiedziałeś… Przecież to chyba w głosie jest twoja największa siła. - myślałam na głos.
- Tak. Nie chcę by czar miał władzę nad twoimi uczuciami. To nie jest fair. - wyjaśnił.
- Jesteś inny niż myślałam. Zawsze Amory wyobrażałam sobie jako osoby bez emocji czy uczuć, żeby mogły kontrolować cudze. - zmarszczyłam lekko czoło.
- Cóż, ja mam uczucia. - powiedział cicho, a w jego głosie było coś… No takiego… Kurczę, nie wiem jak to opisać. Może to było coś podobnego do smutku? To za dużo powiedziane, po prostu wyłapałam nutę zażenowania.
Coś mną pokierowało. Na oślep starałam się odnaleźć jego dłoń i zaskakująco szybko mi się to udało. Ścisnęłam ją lekko i zaczęłam ją delikatnie obracać w dłoniach, jakbym się jej przyglądała. Oczywiście, nie mogłam, bo miałam zamknięte oczy. Po prostu badałam jej budowę dotykiem. Przy okazji miałam wrażenie, że próbuję go pocieszyć.
- Co robisz? - zapytał lekko rozbawiony.
- Nie wiem. - wyznałam- Chyba staram się dodać ci otuchy.
Zesztywniał.
- Możesz mi trochę opowiedzieć o Amorach? - poprosiłam.
- A co chciałabyś wiedzieć? - zapytał nie pewnie.
- Wszystko. - odpowiedziałam śmiało. Otworzyłam na chwilę oczy, podeszłam do łóżka i usiadłam na nim po turecku. Popatrzyłam się na Harry’ego wyczekująco lecz sympatycznie. Po chwili usiadł, w ten sam sposób co ja, na dywanie. Zieleń jego oczu była takim kontrastem do tych czerwonych sprzed paru minut!
Opowiadał najpierw te proste, dobrze znane opowieści, ale mówił też parę legend, w których zaznaczał co jest prawdą, a co nie. Było to bardzo ciekawe. Wpatrywałam się w niego, ale nic nie mówiłam. Tylko co jakiś czas potakiwałam lub uśmiechałam się na zabawniejszą historię. Gdy już się bardziej ośmielił opowiedział mi to, czego chyba tak podświadomie chciałam usłyszeć.
- Pamiętasz jak mówiłem, że wszystkie Amory pochodzą z tego samego rodu? Nie ma takiego, w którym nie byłoby podobieństwa krwi, ponieważ każdy Amor ma praktycznie taką samą. To dziedziczne. Wracając, mój praprapradziadek spotykał się kiedyś z czarownicą. Wtedy Amory miały jeszcze jedną, jedyną osobę na świecie, która była im przeznaczona. Miłość życia. Kiedy stwierdził, że ta czarownica to nie jest jednak jego przeznaczenie, którego szukał, zostawił ją. Ale ona wpadła w gniew. Poprzysięgła sobie, że go odnajdzie i się zemści. Udało się jej. Rzuciła czar na całą jego rodzinę, a że wszystkie Amory na świecie są prawdziwą rodziną z krwi i kości, to czar trwa i cały czas zostaje przekazywany kolejnemu pokoleniu. Na czym polega? Na tym, że Amory nie mogą już znaleźć swojej drugiej połówki. Ona gdzieś jest, ale po prostu nie dochodzi do spotkania. Mimo że jesteśmy nieśmiertelni nie możemy odnaleźć kogoś kto wypełni tą pustkę. Dawniej Amory żyły tak długo, dopóki nie znalazły swojego wybranka lub wybranki, a potem razem dożywały sędziwego wieku. Czarownica rzuciła czar nieśmiertelności i braku miłości w naszym życiu. Owszem, możemy mieć kogo tylko chcemy, jesteśmy Amorami, ale to nic nie daje. Każdy chce tylko tej jednej, jednego, kto jest mu przeznaczony. - opowiadał Harry. Zrobiło mi się ich szkoda. Żyją po to by dawać miłość innym, ale sami nigdy już jej nie doświadczą. Zamknęłam oczy, by móc coś powiedzieć.
- A jak długo trwa to zaklęcie? Przecież żadne nie jest wieczne. - zapytałam i zaraz potem otworzyłam oczy, by móc widzieć jego reakcję.
- Nie wiem. Nikt tego nie wie. Obawiam się, że ten czar jest chyba wieczny. - spuścił głowę. Ponownie zamknęłam oczy.
- To nie możliwe. Każdy kiedyś się kończy. - otworzyłam oczy. Harry wydawał mi się taki… samotny. Mimo że miał najlepszych przyjaciół, na pewno tłumy dziewczyn, to nie może być szczęśliwy. Wstałam i usiadłam obok niego. Oplotłam dłońmi jego ramię i położyłam na nim głowę. Uśmiechnął się.
- Nie musisz tego robić. Radzę sobie.
Potrząsnęłam lekko głową i przymknęłam powieki.
- Każdy zasługuje na odrobinę bliskości. Szkoda tylko, że nie możesz jej dostać od tej jedynej. - odpowiedziałam. Serce mi ścisnął żal. A co jeśli ja też mam już kogoś kto jest mi przeznaczony? Co jeśli go nie odnajdę?
Resztę wieczoru spędziliśmy już na lżejszych tematach. To znaczy, raczej to on mówił, a ja się mu przyglądałam z jego kolan, na których się położyłam, i uważnie słuchałam. Co jakiś czas brał do ręki jeden kosmyk moich włosów i się nim bawił. Poczułam się z nim naprawdę bezpiecznie. Niemal tak samo jak z dziewczynami. Ani się obejrzeliśmy, a minęła już cała noc na rozmowie...


C.d.n…


Nicol <3

10 komentarzy:

  1. Jak można tak kłamać?
    Jak to 'Nikt nie czeka?"
    To ja jestem nikt?
    Foch :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha to bardzo się cieszę! Już sie bałam, że jednak nikt:(

      Nicol <3

      Usuń
    2. Ja znam minimum 6 osób, które tu regularnie zaglądają :p

      Usuń
    3. na przykład ja codziennie czyham na nowy rozdział ! <3

      Usuń
    4. Serio? Wow, nie wiedziałam! Najbardziej kocham moich stałych czytelników, którzy wiem, że są tutaj, zawsze komentują i mówią co im sie podoba a co nie :) Dziękuję Wam za to <3

      Usuń
  2. Boże Natka pisz dalej, bo ja chcem nexta i to już i nie obchodzi mnie, że tam masz problem z wifi!!!! Ja chcem wiedzieć, czy oni są sobie przeznaczeni!!!! Właściwie to pewnie są, ale nieważne ja chcę to przeczytać JUŻ! NOW! TERAZ!
    Swoją drogą rozdział był cudowny, kocham <3 Katie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha dziękuję Katie <3 Ale i tak dowiesz się tego w swoim czasie xd

      Usuń
    2. czy Tobie życie niemiłe? ;* i jakbyś mogła to przyjdź do mnie dzisiaj chociaż na chwilkę, bo się stęskniłam<3

      Usuń
    3. Też się stęskniłam <3 Mam nadzieję, że uda mi się dzisiaj przyjść, ale od razu mówię, że jestem chora, bo w tym durnym hotelu raz było ogrzewanie a raz nie :(

      Usuń
  3. Słooooooodkoo ;* aż teraz już lecę na następny ;)
    Buziaaki ;*
    A

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy jeden komentarz! To wiele dla mnie znaczy, z całego serca dziękuję wszystkim ♥