piątek, 6 grudnia 2013

Mikołajkowy prezent! "Rozśpiewana historia" część 34 i 35

Rozdziały dedykowane dla Drakia Hada :)


"Rozśpiewana historia" część 34

Pobyt w SPA


-  No pośpiesz się! - krzyknęła Leigh-Anne.
- No już, chwileczkę! - odkrzyknęłam i przeciągnęłam przez głowę top. Poprawiałam moje niebieskie włosy, założyłam kolczyki i chwyciłam torebkę. Zbiegłam po schodach do salonu i uśmiechnęłam się.
- Gotowa.
- Yaaay nasz wspólny dzień czas zacząć! - wrzasnęła uradowana Leigh.
- Tak! - zawtórowała jej Eleanor.
- No to idziemy! Leigh-Anne, co dla nas przygotowałaś? - zapytała z ekscytacją Perrie. Ja też byłam strasznie ciekawa. Nasza kochana Leigh ma wspaniałe pomysły. Raz zabrała nas do wesołego miasteczka, innym razem do wieeeeelkiej galerii, albo fabryka lodów, zrobiła  też wieczór gier planszowych...
- To niespodzianka... Chodźcie do samochodu. - ogłosiła tajemniczo i teatralnym gestem wyprosiła nas z domu. Wyszliśmy na zewnątrz i poczekałyśmy aż Perrie zamknie drzwi. Liam, Niall, Zayn i Lou wcześnie rano już wyjechali. Skorzystali z rady Jesy i wybrali się do parku linowego doskonalić swoje umiejętności. Wiem od Liama, że Zayn planuje wyjechać i poszukać Harry'ego. Bardzo się o niego martwię, ale też nie chce aby reszta chłopaków nas opuściła... A my nie możemy jechać z nimi, bo Perrie twierdzi że to zbyt niebezpieczne. Ugh, dlaczego ona ma zawsze rację?! Ale z drugiej strony sam nasz dom w którym przebywa aż 9 śpiewaków to istne szaleństwo! Za łatwy cel do obrania. Kurde, znowu ten ból głowy...
- Halo? Jade? - pstryknęła mi przed oczami palcami El.
- Oh, przepraszam. Zamyśliłam się. - potrząsnęłam głową próbując otrząsnąć się ze stanu odrętwienia.
- No właśnie widzę. Będziemy miały sporo do obgadania... - zacmokała teatralne i wsiadła do samochodu skąd wszyscy nam się przyglądali. Jeszcze raz potrząsnęłam głową i uczyniłam to samo co brunetka. Jechałyśmy może z półtorej godziny. Oczywiście muzyka na fula i darłyśmy się tyle ile sił w płucach. Potem razem zaśpiewałyśmy "How ya doin" śmiejąc się wniebogłosy.
- Jesteśmy. - zaciągnęła ręczny Leigh i uśmiechnęła się tajemniczo.
- Już? - zdziwiłam się i wyjrzałam za okno. Podobnie uczyniła reszta dziewczyn. Czas strasznie szybko nam zleciał! Moim oczom ukazał się ogromy budynek na kształt zamku, ale nowoczesnego. Ściany na drugim piętrze były w całości zrobione ze szkła. Rozbudowane i elegancko ozdobione wejście prezentowało się co najmniej zachęcająco. Trawnik przy parkingu był perfekcyjnie przycięty, chyba nawet od linijki... Zieleń krzaczków uderzała ze zdwojoną siłą.
- Wow... - wymsknęło się nam wszystkim naraz. Oczy Jesy przypominały wielkością pięciozłotówki. Ja pewnie lepiej nie wyglądałam. Popatrzyłyśmy się zszokowane na zadowoloną z siebie Leigh-Anne.
- Fajnie, co? - powiedziała to tak spokojnie, ale jednocześnie radośnie.
- Fajnie? FAJNIE? To za mało powiedziane!!! To jest przepiękne! To jest cudowne! To jest... co to właściwie jest??? - wypowiedziała wszystko na jednym tchu Eleanor.
- Pezz... Żyjesz? - zapytałam niepewnie dziewczynę, która siedziała z rozdziawioną buzią i wpatrywała się w budynek za oknem.
- Nie. Nie żyję i jestem w niebie. - wydukała nie odrywając wzroku od "zamku".
- Haha, przedstawiam wam najlepsze w całej Wielkiej Brytanii SPA. - zaśmiała się Leigh-Anne.
- Kocham cię dziewczyno!!! - rzuciła się jej na szyję Jesy, która siedziała z przodu obok niej.
- No to idziemy! Na co jeszcze czekamy? - wysiadła z wozu Eleanor. Mało się nie pozabijałyśmy kiedy wszystkie naraz chciałyśmy opuścić samochód Leigh. Dotarliśmy pod drzwi wejściowe i na słowa "raz, dwa, raz dwa TRZY" razem popchałyśmy szklaną powłokę.
- O mamo!- zaczęła piszczeć Jesy. Ja z wrażenia przykryłam sobie ręką otwarte na oścież usta.
- To co najpierw? Ja pomyślałam o nowej fryzurze... Co wy na to? - poruszyła zabawnie brwiami w górę i w dół Leigh-Anne. Spojrzałyśmy po sobie i uśmiechnęłyśmy się szeroko. Podobał mi się ten pomysł, zwłaszcza, że już nie chciałam tego koloru włosów. Za bardzo rzucał się w oczy. Pamiętam dlaczego się na niego zdecydowałam.. Ciemny niebieski, prawie granatowy, odpowiadał moim emocjom po odejściu chłopaków dwa lata temu. Teraz już wrócili, ale nadal czuję tą okropna pustkę, którą chciałabym wypełnić, ale nie wiem jak, albo czym... Zmienię kolor na trochę bardziej uniwersalny. Tak, tak będzie najlepiej. Ale niebieski nadal bardzo lubię. Może jeszcze kiedyś do niego powrócę.
- Idziemy. - powiedziałam pewna siebie. Wszystkie razem wybraliśmy się najpierw do fryzjera, potem na odprężający masaż, do kosmetyczki, manicure, pedicure... To było naprawdę przyjemne. A to mało powiedziane! Czułam się przez chwilę wypoczęta, orzeźwiona... No właśnie. Przez chwilę. Moje myśli krążyły wokół chłopaka z autobusu. Kim jest? Co miał oznaczać ten szept za moimi plecami? Akcja jak z taniego horroru! Czy to możliwe, że mi i moim przyjaciółkom coś grozi? A może znowu przesadzam? Pewnie tak... zawsze wszystko wyolbrzymiam . Ugh.
- Heeeej, ziemia do Jade! - z moim myśli wyrwał mnie głos Perrie.
- Oj, przepraszam. Słucham? - od razu się poprawiałam.
- Możesz powiedzieć co, lub kto, ci tak zaprząta głowę? - zapytała przyjacielsko Jesy.
- Ymm, tak trochę martwię się jeszcze o tego całego Nathana... Nie wiem czemu... mam po prostu co do niego złe przeczucia. - wyjaśniłam szybko.
- Ah, no tak... ale popatrz tak: zmieniłaś uczesanie, może cię już nie rozpozna? Spokojnie, wszystko będzie ok. - pocieszyła mnie Leigh-Anne.
- Hmm może masz rację? Tak. Może akurat mnie nie rozpozna. Nic o mnie nie wie, nie może mnie znaleźć. Tak. Wszystko będzie ok. - upewniałam samą siebie.
- No, Jade wyleczona. Teraz twoja kolej Perrie. - powiedziała niby to obojętnie ale podejrzliwie El.
- Ale ja...
- Przepraszam, jaki kolor sobie pani życzy? - przerwała moja manicurzystka.
- Poproszę, francuski manicure. - uśmiechnęłam się lekko, a kobieta pokiwała głową i zajęła się moją dłonią.
- Ok. Muszę się was poradzić. Nie wiem... nie wiem co się ze mną dzieje... Ja.. Ja jestem taka... - szukała odpowiedniego słowa Pezz.
- ...zakochana? - dokończyła za nią Leigh-Anne.
- Chciałam powiedzieć zagubiona. - zmroziła ją wzrokiem.
- Ależ to właśnie jest miłość! - westchnęła rozmarzona Eleanor.
- No ty i Lou coś o tym wiecie. - zripostowała Perrie.
- Że co? Nie wiem o czym ty mówisz! - zdenerwowała się brunetka.
- Ej, ej, ej! Dziewczyny! Uspokójcie się, bo zaraz dojdzie do kłótni. Czy wy widzicie co się z nami dzieje? Nie kłóciłyśmy się od lat! A teraz? Zaczynamy mieć przed sobą sekrety i wszystko się wali... Musimy sobie poprzysiąc, że będziemy mówić sobie prawdę. Tu i teraz. - popatrzyłam na każdą po kolei. To musi się już skończyć. Nie chcę się kłócić.
- Jade ma rację. - poparła mnie Jesy.
- Zgadzam się. - dodała Leigh.
- Dobra, to na raz wszystkie po kolei mówimy to co ukrywałyśmy do tej pory, ok? - zaproponowała Perrie.- Ja pierwsza...






C.d.n…

__________________________________________________________


„Rozśpiewana historia” Część 35

Horror czy komedia?


- To był najlepszy dzień od dobrych dwóch lat. - westchnęła z satysfakcją Eleanor.
- Zgadzam się… Co się takiego działo przez te dwa lata, że tak bardzo się od siebie odsunęłyśmy? - zapytałam zamyślona. Teraz znów nie mamy przed sobą tajemnic. Perrie zwierzyła się, że nie jest pewna, ale chyba jednak chciałaby by coś łączyło ją z Zaynem. Eleanor przyznała, że podoba jej się Louis. Szczerze? Podejrzewałam te dwie już od dawna, ale Jesy? Jesy spotyka się z Deanem, bratem Kierana, od tygodnia, a my nic, a nic nie zauważyłyśmy! Jakaś masakra. Leigh-Anne stwierdziła, że ona nic przed nami nie ukrywała oprócz tego, że zbiła ulubiony kubek El, którego od dawna nie może znaleźć. Ja natomiast wypowiedziałam się o moich przeczuciach co do tego Nathana, ale szybko zostałam uspokojona. Przez chwilę przemknął mi przez myśl Harry, a wraz z tym ogromny ból głowy. Ostatnio nie mogę się uwolnić od tego paraliżującego pulsowania w skroniach, to straszne. Ból był tym razem na tyle silny, że całkiem mnie rozkojarzył.
- Mam takie głupie wrażenie, że to się zaczęło kiedy chłopcy po raz pierwszy wyjechali… - zastanawiała się na głos Perrie. Popatrzyłyśmy się po sobie i pokręciłyśmy głowami. Ugh, dziwne, dziwne i jeszcze raz dziwne! Ale na dzisiaj mam dość myślenia. Chyba mi głowa zaraz pęknie.
- Ok, to co wracamy już? - zapytała Leigh-Anne ciągle patrząc się w drogę.
- Tak, nie ma miejsca gdzie mogłybyśmy jeszcze pojechać. Nie wiem jak wy, ale ja jestem wypoczęta i zrelaksowana, a co najważniejsze- szczęśliwa. Szczęśliwa, że pomiędzy nami znów jest jak dawniej. - uśmiechnęła się Jesy, a my naraz zrobiłyśmy „Awww” i się zaśmiałyśmy. Musiałam się na nowo przyzwyczajać do kolorów naszych włosów. Perrie na powrót jest blondynką, ja mam jasnobrązowe włosy, Jesy miedziane, a Leigh-Anne poprawiła swoje na mocniejszą czerń. Wracając też śpiewałyśmy, ale „We Are Who We Are”. Głos Eleanor koił moje pulsujące skronie i mogłam normalnie funkcjonować. 
- Jesteśmy. - westchnęła smutno Leigh-Anne odwracając się do nas.
- Już? - zapytałam lekko zawiedziona. Chyba dokładnie to samo powiedziałam kiedy dojechałyśmy do SPA, ale z większym entuzjazmem. Wyjrzałam za okno.
- Chyba chłopaki już są. - Jesy wskazała na zapalone lampy w domu. Wysiadłam z auta i poczekałam na resztę. Gdy dziewczyny już stały obok mnie wszystkie razem skierowałyśmy się do naszego domu.
- Cześć! - zawołałyśmy na progu.
- Siemacie! Tęskniliśmy. - zaśmiał się Niall. Podszedł do nas i każdą z nas obdarował buziakiem w policzek.
- Wow, wyglądacie super! - dołączył do nas Liam.
- Hej dziewczy… - Zayn urwał  wpatrując się w Perrie. Blondynka się zarumieniła i spuściła wzrok.- Pięknie wyglądasz.
- Dziękuję. - prawie szepnęła w odpowiedzi, a jej policzki zrobiły się jeszcze bardziej czerwone. Zachichotałyśmy cicho z dziewczynami.
- Nie obraź się, ale lepiej ci w brązie. - uśmiechnął się do mnie Niall.
- Hah, też tak sądzę. - odgarnęłam grzywkę, która spadała mi na oko.
- Oh, dzięki Bogu. - uniósł oczy ku górze Louis, który się właśnie pojawił obok Eleanor. Brunetka spojrzała na niego lekko zdziwiona.- Cieszę się, że nie zmieniłaś swojego naturalnego koloru włosów. Ale muszę przyznać, że w cieniowanych wyglądasz naprawdę genialnie.
- Louis, jaki specjalista… - zaśmiała się Leigh-Anne.
- Nigdy bym ich nie zafarbowała. Po części dlatego, że nie mogę, a po części, że podobają mi się takie jakie są. - uśmiechnęła się słodko El.
- Dlaczego nie możesz? - zaciekawił się Niall.
- Urok uzdrowicielki. Farby nie działają na moje włosy. - wzruszyła ramionami.
- Może chodźmy do salonu,  pogadamy co dzisiaj robiliśmy i napijemy się herbaty? - zaproponowałam. Wszyscy z radością mi przytaknęli. Ja, Leigh i Liam poszliśmy do kuchni przygotować herbatę, Zayn z Perrie i Niallem wyskoczyli do sklepu po coś do jedzenia, a Eleanor, Louis i Jesy poszli do salonu wybrać jakiś film i rozłożyć poduszki na podłodze.
- Chyba mamy na poddaszu, w kąciku zielarskim El trochę imbiru… Skoczę po trochę do herbaty. - postanowiłam i tak też zrobiłam. Głowa mnie strasznie bolała. Wzięłam już jedną tabletkę, ale kompletnie nie pomogła.Miałem nawet wrażenie, że jest jeszcze gorzej. Wdrapałam się po schodach na pierwsze piętro, a tam rozłożyłam drabinkę, którą weszłam na poddasze.

****Louis****
- Horror! Horror! - darłem się jak jakiś dzieciak.
- Nie… Ja bym chciała jakąś komedię. - skrzywiła się Eleanor.
- Horror. - powiedziałem groźnie. Brunetka uniosła brwi ku górze i spojrzała na mnie twardo.
- Komedia.
- Horror. - uwielbiam się z nią kłócić. Jest boska.
- Komedia.
- To może „Straszny film”? - zaproponowała znudzona Jesy. Popatrzyliśmy z Eleanor sobie w oczy i na raz powiedzieliśmy:
- Może być.
- To zobaczę czy jest do obejrzenia online - powiedziała obojętnie Jess i zajęła laptopa. Usiadłem obok El na dywanie i opowiadałem jej właśnie dowcip, gdy drzwi wejściowe otworzyły się z trzaskiem, a w nich stała czarna postać....

C.d.n…



__________________________________________________________

Wesołych Świąt! Z okazji mikołajek dostaliście ode mnie 2 rozdziały jednego dnia! (Wiem, nie najlepszy prezent, bo to strasznie nudne, ale cóż.....)
Przysięgam, kolejne rozdziały nie będą już takie nudne, tylko proszę nie odchodźcie :( Przepraszam jeśli Was zawiodłam... Nie miałam tego na celu. Wiecie, że Was kocham <3 

Mam ostatnio problemy z... hmmm... pewną osobą i troszkę się denerwuję... Ale jak sądzę, całkiem dobrze to wpływa na kolejne rozdziały. Szkoda tylko, że muszę być taka nabuzowana, aby coś napisać. To uczucia mnie wykańcza... Nie wiem co robić. Macie może jakieś pomysły? Co mogę zrobić, żeby troszkę te emocje ze mnie spłynęły? Już sobie nie radzę, a w głowie mi cały czas huczy...

No nic, dziękuję z całego serca każdemu kto tu jeszcze jest i kto czyta lub komentuje :) To naprawdę wiele dla mnie znaczy <3

P.S. A wy co dostaliście od św. Mikołaja? Pochwalcie się! Ja dostałam od przyjaciółki perfumę o nazwie "Little RED Dress" :D Hahah kocham Cię <3

Nicol <3

23 komentarze:

  1. To jest po prostu CUDOWNE *,* ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. A prosze bardzo :3 Wiedziałam że ci się spodoba ^^
    A no i ten.....ja mam kretki i rysownik...cza zacząć rysować xD
    Co do rozdziałów...CZY JA NIE POWIEDZIAŁAM KIEDYŚ ŻE NIE PRZERYWA SIĘ W TAKIM MOMENCIE !!!????
    Neeeeeeeeeeeeext :3

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla cb to okropny prezent ?!?!
    On jest CZADOWY xD
    Ja dostałam MM ( Nareszcie...xD)
    2 Książki : 1 z 1D , a 2 jakaś dziwną...
    słuchawki i takiego SWEETAŚNEGO miśka xD
    (Czekam na NN :* )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha super! Też mam już MM :)
      Może nawet kiedyś wrzucę zdjęcie... jak się odważę.

      Usuń
    2. Nominowałam Cię do LIEBSTER AWARDS !!! Szczegóły na moim blogu (adresu Ci chyba nie muszę dawać )

      Usuń
  4. O jezu !! NASTĘPNY !! NOW !! <3 KOCHAM CIĘ DZIEWCZYNO <3 NEXT ! NEXT !


    PS
    DZISIAJ TEŻ DODAM ;3

    zapraszam do mnie :)
    http://directionerka-69.blogspot.com/ :D czekam na nexta :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Zostałaś nominowana do Liebsten Award:)) Więcej informacji znajdziesz tutaj- http://onewayoranothervswings.blogspot.com/2013/12/liebsten-award.html

    OdpowiedzUsuń
  6. Trututututututututuuuuuuu!!! Właśnie zostałaś nominowana do Liebsten Award!!! Tutaj znajdziesz pytanka ode mnie... miłej zabawy! ;* http://opowiadaniadrakii.blogspot.com/2013/12/liebsten-award.html

    OdpowiedzUsuń
  7. Helo :)
    Znalazłam niedawno twojego bloga i zapisałam go do Przeczytaj Później
    W końcu miałam chwilę wytchnienia od nauki i w ogóle więc przez całą noc czytałam żeby nadrobić rozdziały i powiem ci jedno ( raczej napiszę, ale już lepiej nie wnikajmy ), że było warto nieprzespać tej nocy. Twój sposób pisania, emocje bohaterów, które tak świetnie opisujesz oraz sam wątek opowiadania udowadnia że bylabyś w stanie napisać książkę a ja jako pierwsza popedzilabym do sklepu =)
    Mam nadzieję że nigdy nie przestaniesz pisać

    Jakbyś mogła do mnie zajrzeć to wielkie thx ( spamik musi być xd )

    Koffam <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo, ale to bardzo Ci dziękuję! Nawet nie uwierzysz jak bardzo jestem teraz szczęśliwa... Jest mi ogromnie miło, że podoba Ci się to co robię, co staram się aby wychodziło mi jak najlepiej <3 To jest wspaniałe uczucie czytać tego typu komentarze, bo dają mi mega radochę i mam wrazenie, że potrafię latać^^
      Z całego serca Ci dziękuję :)

      Usuń
    2. ^^^

      You belive you can flyyyy! ....
      (Wie ktoś co było dalej?)

      Usuń
  8. Okey. Huh.. troszkę dawno nie komentowałam...- no dobra bardzo dawno ale teraz nadrabiam zaległośći :) To opowiadanie jest Megaśśśnnee, cudowne, wspaniałe.. (mogłabym tak jeszcze wypisywać ale jestem leniuchem <3) Umiesz tak dobrze opisać uczucia bohaterów, emocje, wydarzenia eh... LOVEE THIS AND YOUU!!!!! Och dawaj tutaj sybciutko nexta!! Czekam z niecierpilwością! ;****
    Twoja Oivia <3 <3 <3
    http://thestoryofmyparanormallife.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Yykkhmmm... powiem jedno słowi. Albo nie. Powiem dwa.
    CUDOWNE! JA CHCE NEXTA!

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetne!!! Ten wypad do SPA... My też byśmy się tak odprężyły haha ;)
    I co ty mówisz te rozdziały są bombowe!!! i dziękujemy bo wspaniały prezent 2 na raz :**
    A te perfunki "Little RED Dress" są śliczne. Ja (Jukka) czaiłam się na "GOLD", ale postanowiłam, ze zacznę o tym myśleć jak wytrace inne haha ;)
    Hmmm... zeby emocje spłyneły...Moje propozycje (przetestowane przeze mnie)
    to: Potańczyć i powydzierać sie przy jakiejś fajnej muzyczce.
    Przyrządzić sobie gorącą czekoladę z bitą śmietaną, to troszku odpręża, no i jest slodkie, a slodkie zawsze poprawia humorek hihi ;)
    No albo po prostu komuś się wygadać, albo nawijać jakies głupoty do pośmiania. Zawsze troszku się zapomni hehe :D
    czekamy na kolejny rozdziałek :** W wolnej chwili zapraszamy do nas na kolejną część :D


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :)
      A rady są dobre, na pewno skorzystam^^

      Usuń
  11. Taaaaak to pewnie Hazza! Awww
    Tęskniłam <3 ale znając moje przeczucie to pewnie kto inny -,-
    Rozdział cudowny, znaczy rozdziały ;)
    Jak ja kocham Lou mój mężu :***
    Lece dalej ;*
    Buziaki ;*
    A

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy jeden komentarz! To wiele dla mnie znaczy, z całego serca dziękuję wszystkim ♥